Policja myli bożonarodzeniowe sianko z marihuaną

Marihuana namierzona przez policję w Chicago miesiąc temu okazała się sianem z kościelnej szopki bożonarodzeniowej.

Anonim

Kategorie

Źródło

Ananova.com

Odsłony

3346
Policjanci dostali cynk o dużym transporcie narkotyków przewożonym w ciężarówce. Po zatrzymaniu Jose Galvana i Juana Luny w środku, z kabiny wypadły dwie plastikowe torby z pokruszonymi zielonymi roślinami.

Natychmiastowy test zdawał sie potwierdzać, że rośliną była marihuana.

Jednak rzecznik stanowego biura adwokackiego w hrabstwie Cook oznajmił, że testy laboratoryjne wykazały, iż wstępne rezultaty były omyłkowe, marihuana okazała się sianem i oskarżenie o posiadanie narkotyków zostało wstrzymane.

Panowie Galvan i Luna planowali przewieźć siano z Rzymskokatolickiego Kościoła św. Wacława, gdzie należą do parafii, z powrotem na farmę konną, z której ich przyjaciel to siano im pożyczył.

Mimo to zostali w areszcie hrabstwa Cook na czas sprawdzenia przez urzędników imigracyjnych, czy obaj przebywają w USA legalnie.

Jak donosi "Chicago Sun-Times", Pan Luna pojawi się jednak na sali rozpraw w przyszłym tygodniu w związku z niepowiązaną sprawą dotyczącą oskarżenia o posiadanie marihuany, o którym sądził, że zostało wycofane.


Ananova.com, 24.01.2003

tłum. luxx

Oceń treść:

0
Brak głosów

Komentarze

Misyo (niezweryfikowany)

Wiedzialem ze policjani u nas sa durni... ale widze ze to nie tylko problem naszego kraju ;-))) <br> <br>Buehhehe
lesniczy (niezweryfikowany)

uff dobrze ze to do mnie nie dotarlo , tez bym sie od razu nie skumal ze to lipa i bym dal im kase jak za normalne ziele, wiecej sie nei ustawiam z proboszczem
Ugly Dog (niezweryfikowany)

uff dobrze ze to do mnie nie dotarlo , tez bym sie od razu nie skumal ze to lipa i bym dal im kase jak za normalne ziele, wiecej sie nei ustawiam z proboszczem
Zajawki z NeuroGroove
  • Zolpidem

  • Marihuana
  • Metoksetamina
  • Przeżycie mistyczne

Miejsce: bezpieczny domek na uboczu Pierwszy mocniejszy samotny trip z lekką dozą niepewności.

Na wstępie chciałbym zaznaczyć, że poniższy trip raport będzie raczej nieudolną próbą opisania czegoś czego nie da się opisać słowami. Zdecydowałem się na publikację ponieważ dokonałem pewnych spostrzeżeń które mogą okazać się pomocne niektórym użytkownikom.

  • Dekstrometorfan
  • Marihuana
  • Tripraport

Prawie pusty żołądek. Miejsce: miasto, później mój pokój. Substancje zeżarte rano tego dnia: Loratadyna 10mg, Fenspiryd 80mg. Za oknem pada deszcz, noc ma dobry klimat do tripowania. [edit]: Nie jestem pewien, ale wydaje mi się, że jadłem tego dnia również 600mg Piracetamu.

21:10 Pada deszcz, noc jakoś dziwnie sprzyja tripowaniu. Przypominam sobie, że zawsze chciałem spróbować kody. Wchodzę na hypka, czytam metody ekstrakcji, po czym stwierdzam, że dziś nie mam na to warunków i odłożę to na inny dzień. Ale chęć na tripa pozostała. Wybrałem się więc do apteki po coś co zdąrzyłem już dobrze poznać- Acodin.

21:45 Kupiłem paczkę i zacząłem zarzucać po 1. Poszedłem spotkać sie ze znajomymi.

22:30 Zarzuciłem już 20 tabsów, popiłem kilkoma łykami Harnasia. Dobrze mi się rozmawia.

  • DMT
  • Ketamina
  • Przeżycie mistyczne

Burzliwy okres w moim życiu, nawrót depresji (tej z serii - nie wychodzę z łóżka, nie myję się, nie chodzę do pracy). Noc, łóżko, obok kobieta i pies.

Lata temu, chyba już dziesięć, miałem swoje pierwsze psychodeliczne tripy. Grzyby, trufle, kaktusy, kwasy... wiadomo. Dotarłem do sedna materii, odkryłem miłość, wieczność i zaburzenia psychotyczne, które niesamowicie utrudniały mi życie.

 

Chociaż patrząc na to z dzisiejszej perspektywy (czytaj: po doświadczeniu, które mam zamiar ci przybliżyć) byłem zbyt niedojrzały i zadufany w sobie, żeby to zrozumieć, częściowo przynajmniej. Byłem pewien, że psychodeliki tylko głaszczą cię po główce, a wszystko to - to naćpanie.