Czy wyleczymy Alzheimera marihuaną? Naukowcy udowodnili, że jej mikrodawki są bardzo skuteczne

Szybkie starzenie się społeczeństwa powoduje, że dramatycznie poszukujemy nowych metod leczenia choroby Alzheimera. Kolejne sposoby nie działają, a neurodegeneracyjne schorzenie dotyka coraz większej części populacji. Naukowcy kierują swój wzrok w stronę mikrodawkowania marihuany, które ma poprawiać zdolności pacjentów i nie wywoływać „haju”. Wiarygodne źródła pokazują, że to… działa.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

National Geographic | Jonasz Przybył

Komentarz [H]yperreala: 
Tekst stanowi przedruk z podanego źródła - pozdrawiamy serdecznie! Wszystkich czytelników materiałów udostępnianych na naszym portalu serdecznie i każdorazowo zachęcamy do wyciągnięcia w ich kwestii własnych wniosków i samodzielnej oceny wiarygodności przytaczanych faktów oraz sensowności zawartych argumentów.

Odsłony

40

Szybkie starzenie się społeczeństwa powoduje, że dramatycznie poszukujemy nowych metod leczenia choroby Alzheimera. Kolejne sposoby nie działają, a neurodegeneracyjne schorzenie dotyka coraz większej części populacji. Naukowcy kierują swój wzrok w stronę mikrodawkowania marihuany, które ma poprawiać zdolności pacjentów i nie wywoływać „haju”. Wiarygodne źródła pokazują, że to… działa.

Koniec ze spekulacjami i wyciąganymi przedwcześnie wnioskami: pierwsze na świecie badanie kliniczne udowodniło, że mikrodozowanie ekstraktu z konopi może powstrzymać pogarszanie się funkcji poznawczych u osób z łagodną postacią Alzheimera. Efekty były zauważalne po 24 tygodniach.

Brazylijskie badanie nad konopiami

W Brazylii przeprowadzono pierwsze randomizowane, kontrolowane i podwójne zaślepione – czyli takie, w którym ani lekarz, ani pacjent nie wiedzą, kto otrzymuje prawdziwy lek, a kto placebo – badanie kliniczne, które miało sprawdzić wpływ mikrodawkowania konopi na pacjentów z łagodną postacią choroby Alzheimera. Kierowała nim prof. Francisey Nascimento z Federal University for Latin American Integration.

W badaniu wzięło udział 24 starszych pacjentów w wieku od 60 do 80 lat, którzy codziennie otrzymywali olej z ekstraktu konopi zawierający bardzo niskie stężenie kannabinoidów – dokładnie 0,3 mg THC i 0,3 mg CBD. Dla porównania, w 1 g palonej marihuany znajduje się nawet 200 mg THC.

Po 24 tygodniach stosowania grupa otrzymująca mikrodozowanie wykazała stabilizację funkcji poznawczych, ocenianych według skali MMSE (Mini-Mental State Examination). Grupa placebo doświadczyła pogorszenia objawów choroby.

Czemu mikrodozowanie konopi działa?

Bardzo niskie dawki THC wciąż mają potencjał do stymulowania układu endokannabinoidowego, który odpowiada m.in. za regulację pamięci, reakcje zapalne i neuroplastyczność. Udowodniono, że z wiekiem aktywność tego układu spada, co może sprzyjać rozwojowi zaburzeń poznawczych. Zastosowanie bardzo niskich dawek THC i CBD może kompensować te niedobory i wspierać regenerację funkcji mózgu.

Czy mikrodawkowanie marihuany jest bezpieczne?

Wspomniane badania potwierdzają, że mikrodawki marihuany są dobrze tolerowane przez organizm i nie wywołują klasycznych efektów psychoaktywnych (tj. uczucia „haju”), które są typowe dla rekreacyjnego stosowania konopi. Wynika to z zastosowania dawek subpsychoaktywnych, czyli poniżej progu wywołującego zmiany świadomości.

W badaniach klinicznych nie odnotowano zwiększonej liczby działań niepożądanych w stosunku do placebo. Nie wykazano również pogorszenia nastroju czy jakości życia pacjentów.

Czy wyleczymy Alzheimera marihuaną?

Mikrodawkowanie marihuany wydaje się jedną z najbardziej innowacyjnych metod wspierających leczenie choroby Alzheimera. Jest też bardzo obiecujące. Słowem kluczem jest jednak „wspieranie” leczenia – marihuana nie pozwala pozbyć się choroby na dobre, a jedynie łagodzi jej skutki, jeśli przebieg już jest łagodny.

Obecnie mikrodawkowanie marihuany powinno być rozważane jedynie w ramach eksperymentalnych terapii lub programów medycznych prowadzonych pod ścisłą kontrolą lekarza, w zgodzie z aktualnymi wytycznymi medycznymi i prawnymi. Kluczowe znaczenie będzie miało przeprowadzenie dużych, długoterminowych badań klinicznych oraz dalsze pogłębianie wiedzy na temat mechanizmów neuroprotekcyjnych kannabinoidów.

Źródła: Journal of Alzheimer's Disease, The Conversation

Oceń treść:

Average: 10 (1 vote)
Zajawki z NeuroGroove
  • Szałwia Wieszcza

A wiec na poczatek troche o salvii divinorum. Palilem ja wczesniej

okolo 10 razy, zawsze z fajki wodnej i czasem w dosc duzych ilosciach.

Zdarzylo mi sie np. zapalic na raz 2g. Niestety, poza duzym wyciszeniem,

zrelaksowaniem i cieplem nic nie czulem. Towar byl ok, jako ze moi

znajomi mieli po tym calkiem ciekawe jazdy. Jestem oporny :(

  • 5-MeO-DMT

KOŃ - doświadczenie: wystarczajace. set & settings: spokój, cisza, spokój wewnętrzny.

15mg - palone

Zadziałało momentalnie. W pierwszych sekundach uśmiech, błogostan, wszystko mruga,żyje. Wsytraszyłem się że przesadziałem. Przy takich dawkach można sobie wkręcić bad tripa.Wszystko mruga, dźwięki się zlewają, chce mi sie żygać, poszedłem do kiba sie wybełtać. Nie mogłem. Wszystko mruga. Boję się. Czuję sie jak przed zrobieniem czegoś ważnego. Euforia przsączona strachem.

Sucho w gardle, bolą płuca. Mętlik w uszach. Powidok, smugi, Cev'y.

  • 5-MeO-MiPT
  • Pozytywne przeżycie

Trip zupełnie nieplanowany, wynikł spontanicznie. Od kilku godzin byłam lekko rozbawiona, małe odbicie od złego humoru ostatnich dni. W mieszkaniu ja i siostra, większą część tripa spędziłam w moim pokoju.

Po pierwsze – to nie jest historia o tym, jak chciałam zaszaleć i na pierwszy raz zażyć mega dawkę 5-MeO-MiPT. Moim zamiarem było około 10 mg. Z tego, co w różnych źródłach czytałam, wywnioskowałam, że ta tryptamina jest wyjątkowo kapryśna i mściwa i lubi „karać” uzytkowników za niesubordynację.
Po drugie – cała ta akcja nie była planowana, wyszła całkowicie spontanicznie.
Po trzecie – nie byłam pewna, czy zakwalifikować tę opowieść do kategorii „Pozytywnych przeżyć”, ale mimo wszystko naprawdę przeżyłam coś cudownego.

  • 5-MeO-MiPT
  • Pozytywne przeżycie

Początkowo mój dom. Świętowanie ostatniego dnia sesji.

Po jakichś piętnastu minutach od wzięcia substancji postanowiłem włączyć muzykę aby umilić sobie oczekiwanie na przyjście pierwszych efektów. Niestety jak na złość głośniki basowe przestały działać. Korzystając z tego, że byłem jeszcze całkowicie trzeźwy a wkrótce mogło to się zmienić pośpiesznie sprawdziłem ustawienia komputera, prawidłowość podłączenia okablowania, zasilanie. Przyczyny usterki nie udało mi się jednak zdiagnozować.