Niedorzeczny zarzut z powodu grzybków

31-latek w plecaku miał grzybnię halucynogennej łysiczki kubańskiej, a w mieszkaniu gotowe, już ususzone grzyby tego gatunku. Mężczyzna usłyszał zarzuty. Grozi mu do trzech lat więzienia.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

tvnwarszawa.pl

Komentarz [H]yperreala: 
Tekst stanowi przedruk z podanego źródła - pozdrawiamy serdecznie! Wszystkich czytelników materiałów udostępnianych na naszym portalu serdecznie i każdorazowo zachęcamy do wyciągnięcia w ich kwestii własnych wniosków i samodzielnej oceny wiarygodności przytaczanych faktów oraz sensowności zawartych argumentów.

Odsłony

266

31-latek w plecaku miał grzybnię halucynogennej łysiczki kubańskiej, a w mieszkaniu gotowe, już ususzone grzyby tego gatunku. Mężczyzna usłyszał zarzuty. Grozi mu do trzech lat więzienia.

Policjanci piaseczyńskiej komendy prowadzą działania, mające na celu zwalczanie przestępczości narkotykowej. Dzięki czujności "wywiadowców" do celi trafił 31-letni mieszkaniec gminy Piaseczno. W plecaku należącym do mężczyzny znaleźli grzybnię halucynogennej łysiczki kubańskiej.

- Na tym nie zakończyli. W trakcie przeszukania mieszkania, policjanci znaleźli kolejne grzyby, tym razem już ususzone i przygotowane do nielegalnej sprzedaży. Zostały zabezpieczone. Policjanci wydziału dochodzeniowo-śledczego zajęli się natomiast kompletowaniem materiału dowodowego, który to pozwolił na przedstawienie 31-latkowi zarzutów karnych dotyczących zarówno posiadania, jak też uprawy narkotyków. Dzięki temu na karcie karnej mężczyzny, pojawił się pierwszy, a zarazem tak poważny wpis - przekazuje st. asp. Magdalena Gąsowska z komendy w Piasecznie.

Za posiadanie grzybów halucynogennych grozi kara do trzech lat pozbawienia wolności. Zakazane jest też ich uprawianie.

Postępowanie w tej sprawie objęte jest nadzorem Prokuratury Rejonowej w Piasecznie: "Przypominamy, że posiadanie, uprawa oraz handel substancjami odurzającymi są w Polsce przestępstwem, za które grożą surowe konsekwencje. Narkotyki, w tym grzyby halucynogenne, stanowią poważne zagrożenie dla zdrowia, wywołując nieodwracalne skutki fizyczne i psychiczne. Przestrzegamy przed eksperymentowaniem z nielegalnymi substancjami oraz apelujemy do mieszkańców o zgłaszanie wszelkich podejrzeń związanych z handlem narkotykami."

Oceń treść:

Average: 1.5 (2 votes)
Zajawki z NeuroGroove
  • LSD-25
  • Pozytywne przeżycie

Bardzo dobre samopoczucie, obcowanie ze wspaniałymi i zaufanymi ludźmi, otoczenie to piękna i zielona kraina w środku lasu nad jeziorem.

Opisane poniżej wydarzenia nie miały miejsca… przecież to zbyt piękne by było prawdziwe…

 

Żyłem wyjazdem od momentu, kiedy dowiedziałem się, że będę mógł się tam pojawić. Jednak przedostatnie dwa tygodnie to był istny mindfuck. Myślami byłem już na miejscu, wyobrażałem sobie okolice, ludzi i to co będziemy tam robić, jak będziemy wspólnie spędzać czas.

  • Heimia salicifolia


zrobiłem sobie dwa długie jointy z Heimii Salicifolii i po 22 ruszyłem na

miasto. odpaliłem pierwszego, dym *STRASZNIE* gryzący (a może to wina

bletek - czarne OCB akurat...blehh), w każdym razie moje płuca po połowie

miały już dość. joint palił się wolno, a ja powoli przestawałem czuć nogi.

wszedłem do lasu gdzie odpaliłem drugiego jointa. zaczęło się robić trochę

dziwnie - swiatła oddalonych latarni i cienie poruszających się we wietrze

  • Dekstrometorfan
  • Problemy zdrowotne

Własny pokój, kac DXM, nieprzeparta potrzeba spokoju.

Witam.

To nie jest Trip-Raport a próba opisu problemów występujących po ciągu DXM. Nie znalazłem w necie nic podobnego więc postanowiłem to tu opisać. Ku przestrodze.

Z DXM mam do czynienia z małymi przerwami od końca grudnia 2015r czyli dość krótko (około 3 miesięcy). Początkowo wcinałem dawki w granicach 300 mg dziennie. Większe mi szkodziły - źle się po nich czułem.

  • LSD-25
  • Tripraport

Przeklinam matkę moją, Słońce

Myślę, że spora większość z nas odbyła chociaż jeden trip, który można określić jako 'Skrajnie Nieodpowiedzialny'. Zapraszam więc do zapoznania się z moim.

Siedziałem u mojego dobrego kolegi, choć w tamtych czasach właściwie przyjaciela. Jego mały domek otoczony polami i lasami był naszą bazą matką w okresie największej degeneracji. Wpadliśmy tam raz na jakiś czas, między spaniem na pustostanach i graniem małych koncertów żeby zażyć kąpieli albo zjeść coś bardziej tresciwego niż kolejna piguła albo frytki.