Brałem kilka razy wcześniej nasen kilka no dokladnie to 3 razy ale dopiero za tym razem mnie tak w kurwe trzeplo.
Publiczna dyskusja na temat legalności marihuany zatacza coraz szersze kręgi, ale jest również duszona przez partię rządzącą. 13 stycznia Sejm odrzucił projekt ustawy mającej na celu poszerzenie dostępu do medycznej marihuany.
Publiczna dyskusja na temat legalności marihuany zatacza coraz szersze kręgi, ale jest również duszona przez partię rządzącą. 13 stycznia Sejm odrzucił projekt ustawy mającej na celu poszerzenie dostępu do medycznej marihuany.
Posłanka Lewicy, Paulina Matysiak, przedstawiła projekt ustawy, wedle której dostęp do medycznej marihuany byłby znacznie łatwiejszy niż teraz. Polityczka poruszyła kwestie takie jak konieczność refundacji marihuany oraz ustalenie dopuszczalnego poziomu THC w organizmach kierowców.
Ustawa została odrzucona w pierwszym czytaniu za pośrednictwem głosów posłów PiS-u, Ruchu Narodowego oraz Kukiz'15. Żaden z elementów nie został poddany dalszym rozważaniom - projekt odrzucono w całości. Paulina Matysiak nie kryje swojej frustracji w mediach społecznościowych.
W pełnym goryczy wpisie Matysiak możemy zapoznać się z kilkoma refleksjami posłanki:
Pewnie zastanawiacie się czego bał się PiS, skoro taki wniosek złożył i przegłosował. Bał się tego, że więcej potrzebujących osób skorzysta z terapii medyczną marihuaną. 🌿 Bał się chyba tego, że państwo pomoże tym, których na leczenie nie stać. 🌿 Bał się, że polscy rolnicy będą mogli zarabiać na eksporcie. A może bał się, że lekarze i farmaceuci otrzymają odpowiednią wiedzę na studiach. Kto to wie?
Chęć doświadczenia halucynacji
Brałem kilka razy wcześniej nasen kilka no dokladnie to 3 razy ale dopiero za tym razem mnie tak w kurwe trzeplo.
Dobry nastrój i pozytywne nastawienie. Miły wieczór w gronie przyjaciół.
Jedno jest pewne, to była sobota. Od rana ekscytowałem się nowym doznaniem i nie mogłem doczekać się mojej pierwszej degustacji. Piękna Księżniczka zaprosiła mnie na kolację z kodeiny, więc kupiłem 2 paczuszki antidolu, wsiadłem na konia i pojechałem na jej dwór. Koło godziny 18:00 wypiłem butelkę Gingersa, a o 19.00 zjadłem parę kawałków vegan pizzy, którą przyrządziła (z moją niewielką pomocą) Księżniczka.
bardzo pozytywne
Pomysł pojawił się już kilka lat temu, kiedy to usłyszałam o psilocybe mexicana, lub kolokwialnie mówiąc, “grzybach”. Wtedy jeszcze, był to tylko zamysł, małe ziarenko upchnięte gdzieś w świadomości. Absolutnie jestem zdania, że do pewnych rzeczy trzeba dojrzeć, aby móc je w pełni doświadczyć. Tyle wstępu, przejdę teraz do mej relacji z tak zwanej wycieczki.
Wspomniane ziarenko, zakiełkowało po przeczytaniu relacji z tripu znajomego, spojrzałam wtedy na grzybki z innej perspektywy, zobaczyłam w tym nie tylko zabawę, ale i coś głębszego.
Codzienna depresja
Jest to opowieść o trzech podróżach, które mimo użycia niewielkich ilości substancji, doprowadziły mnie do iście bieluńskiego stanu. Oznaczyłem kategorie jako "katastrofa", bo choć nie jest to tzw bad trip, ani nic złego się nie stało, to jednak moje delirium i solidne halucynacje, zostawiły trwały ślad w psychice.
TRIP PIERWSZY - MARIHUANA + 300mg DXM