Policjanci oferują pomoc przy zakupie narkotyków. W ten sposób walczą z nieuczciwymi dilerami

Policjanci z Karoliny Północnej chcą pomóc w walce z nieuczciwymi dilerami. Apelują: „Ktoś sprzedał Ci za mało? Zgłoś się do nas!”. Jak dilerzy oszukują swoich klientów?

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

popularne.pl

Komentarz [H]yperreala: 
Tekst stanowi przedruk z podanego źródła.

Odsłony

873

Policjanci z Karoliny Północnej chcą pomóc w walce z nieuczciwymi dilerami. Apelują: „Ktoś sprzedał Ci za mało? Zgłoś się do nas!”. Jak dilerzy oszukują swoich klientów?

Narkotyki pakowane w woreczki powinny mieć odpowiednią wagę. To właśnie za nią płacą klienci. Kreatywni sprzedawcy znaleźli jednak sposób, by oszukiwać na sprzedaży „działek”.

O sprawie dowiedziała się policja w Mint Hill i chce pomóc w zwalczaniu tego procederu. Jak oszukują dilerzy i jak funkcjonariusze ostrzegają potencjalnych klientów? Już wyjaśniamy.

Funkcjonariusze odkryli, że woreczki z narkotykami są ważone na niewyskalowanych wagach. Przy tak „cennym” produkcie kilka gramów odważonych na korzyść sprzedawcy, to tysiące dolarów.

Policja zarzuca dilerom używanie niecertyfikowanych wag i chcąc zadbać o swoich mieszkańców, opublikowali w mediach społecznościowych ostrzeżenie. Umieścili również zdjęcie, które pokazuje cały nieuczciwy proceder.

Ma tysiące udostępnień i wiele komentarzy. Internauci są zachwyceni postawą funkcjonariuszy i ich… poczuciem humoru. W swoim poście napisali:

Niektórzy dilerzy, którym nie warto ufać, wykorzystują swoje telefony zamiast certyfikowanych wag, aby wmówić kupcom, że sprzedają im odpowiednią ilość narkotyków. Po położeniu narkotyków na telefonie sprzedawca po prostu wpisuje oczekiwaną wagę i stwierdza, że jest to ilość dogadana w trakcie transakcji.

Prosimy – nie dajcie się nabrać. Skontaktujecie się z posterunkiem i umówcie na wizytę z jednym z policjantów. Może wesprzeć was w trakcie zakupu i wspólnie zważycie produkt, abyście mieli pewność, że nie zostaliście oszukani.

Oceń treść:

Average: 7.6 (5 votes)
Zajawki z NeuroGroove
  • LSD-25
  • N2O (gaz rozweselający)
  • Pierwszy raz

Miejsce: Dom rodzinny na wsi otoczonej polami, lasami i łąkami, Czas: Równonoc wiosenna, Nastawienie: ciekawskie :)

Podczas jednego z festiwali trafił w moje ręce malutki kartonik, podobno 140µg LSD... słyszałem, że psylocybina i lsd mają tolerancję krzyżową więc postanowiłem zachować tą drugą na inną okazję... coś mi podpowiedziało, że Kwas będzie idealną substancją na powitanie wiosny i okazało się, że przywitaliśmy się w sposób tak interesujący, że musiałem to opisać... no to lecimy:

  • LSD-25

Kiti, dziewczyna lat 23 i Henryk, chłopak lat 27, w ciągu ostatnich dwóch lat wielokrotnie razem i osobno brali zarówno LSD, MDMA jak i ich rozmaite kombinacje. Kiti jest studentką i kuglarką, henryk ćwiczy hatha jogę. Ich ciała są zdrowe, a umysły spokojne i zadowolone. Kartony z Hoffmanem na rowerze, sprawdzone i dobre, Kiti póltora, Tomi dwa i pół. Czwartek, piękna pogoda, częsciowo opuszczony kamieniołom.

Ok 11 schodziliśmy po skalnych półkach w dół, do wielkiej dziury w ziemi z małym skrawkiem zieleni, kilkoma kamiennymi platformami i dużym, ślicznym "jeziorkiem". Pojawił się lekki fizyczny dyskomfort, nie mogłem znaleźć sobie miejsca. Zaczęliśmy oczyszczać przybrzeżną wodę - cała masa plastikowych i szklanych butelek, opakowań od czipsów i "robaków czerwonych No. 2". Apel: kto zostawił śmieci w jakimś zielonym miejscu niech je stamtąd zabierze, żaby będą wdzięczne.

  • MDMA (Ecstasy)


data: 13.10.2001r.


zażyta trucizna: 1 tabletka Ecstasy z wyrzeźbioną kotwiczką. Cena: 30zł/szt.




  • Dekstrometorfan
  • Przeżycie mistyczne

festiwal, obozowisko w lesie z przyjaciółmi, nastawienie pozytywne oraz woodstockowy klimat

Witam, postanowiłem napisać trip raport z najbardziej pamiętnej podróży na DXM.

 

Mamy Woodstock, niemal końcówka lata. Wraz z przyjaciółmi wybraliśmy się na ten festiwal żeby się trochę zabawić. 

Rozbiliśmy się w rzadkim lesie jak co roku.

Poza typowymi używkami jak alko czy zioło, wraz z 2 kumplami postanowiliśmy zarzucić sobie deksa w jedną z nocy.

Będę ich opisywał jako S i T. 

Poza nimi była jeszcze moja dziewczyna, koleżanka oraz ''sąsiedzi'' z pobliskich namiotów.