Siemanko :)
Będzie to połączenie trip raportu wraz z przemyśleniami do jakich doszłem.
Policjanci z CBŚP zlikwidowali na Dolnym Śląsku laboratorium chemiczne, w którym usiłowano wytwarzać BMK, prekursor do produkcji np. amfetaminy.
Policjanci z CBŚP zlikwidowali na Dolnym Śląsku laboratorium chemiczne, w którym usiłowano wytwarzać BMK, prekursor do produkcji np. amfetaminy. Do sprawy zatrzymano dwóch 28-letnich mężczyzn. Śledztwo nadzoruje Prokuratura Okręgowa we Wrocławiu.
Policjanci z Zarządu we Wrocławiu Centralnego Biura Śledczego Policji ustalili dokładnie miejsce, gdzie mogło dochodzić do nielegalnego procederu. W powiecie oleśnickim w jednym z pomieszczeń gospodarczych jednorodzinnego domu, odkryli szereg przyrządów i urządzeń laboratoryjnych. Znajdowały się tam różnego rodzaju substancje oraz środki chemiczne w fazie syntezy. Ze wstępnej analizy wynika, że mogło tam dochodzić do produkcji BMK, substancji stanowiącej prekursor amfetaminy bądź metamfetaminy.
Do sprawy zatrzymano dwóch mężczyzn, którym przedstawiono w Wydziale I Śledczym Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu, zarzut zbrodni usiłowania wytworzenia znacznej ilości substancji psychotropowych (art. 13 § 1 kk w zw. z art. 53 ust. 2 uopn).
Po przeprowadzeniu z ich udziałem czynności, prokuratura wystąpiła do sądu z wnioskami o zastosowanie wobec obu mężczyzn środka zapobiegawczego w postaci tymczasowego aresztowania. Decyzją sądu obaj 28-latkowie zostali aresztowani na trzy miesiące.
Postępowanie znajduje się we wstępnej fazie, śledczy ustalają okoliczności całego przedsięwzięcia.
Miasto, pks, dom, strych, łazienka w galerii, park.
Siemanko :)
Będzie to połączenie trip raportu wraz z przemyśleniami do jakich doszłem.
Płytka rzeka o dość spokojnym nurcie. Dwójka wieloletnich znajomych. Nastawienie pozytywne
Wstęp
Na miejscówkę dojechaliśmy nieco po południu. Dość szybko uporaliśmy się z przygotowaniem noclegu, wypiliśmy po piwie i spakowaliśmy najpotrzebniejsze rzeczy. Pogoda była niezła, ludzi w okolicy niewielu, problemów w glowie zaś żadnych. Warunki na tripa były naprawdę dobre.
Treść właściwa
Do samego tripa nastawiony byłem bardzo pozytywnie, przed zjedzeniem popytałem wielu znajomych, którzy wcześniej mieli kontakt z psychodelikami — szczególnie grzybami — o m.in. czas działania, przebieg, możliwe problemy, dawkowanie itd. Wszystkie informacje pokrywały się ze sobą, więc czułem się pewnie i zdecydowanie. Grzybki miały zostać zjedzone na terenie bardzo spokojnej dzielnicy na obrzeżach dużego miasta — kilka bloków, w większości szerokie ulice i domki jednorodzinne. Znajduje się tam niewielki park, wieczorem i w nocy praktycznie zawsze pusty, w którym często przesiadujemy paląc ziółko i nigdy nie było tam żadnego przypału, a więc idealne miejsce na początek tripa. Tamta noc była w miarę chłodna - około 10 stopni na plusie, ale byłem ciepło ubrany, miałem również plecak a w nim 3 litry wody, chusteczki do nosa i trochę jedzenia. Ulice w tej okolicy po zmroku są cały czas puste, rzadko spotyka się nawet pojedynczy samochód, a co dopiero pieszego. Jest to w miarę zielona okolica, przy prawie wszystkich ulicach rosną drzewa i krzaki, jest też kilka parków i skwerów.
Czekałem na tę chwilę od dobrych kilku dni, od kiedy kolega (dalej będzie nazywany B.), który swoją drogą zawsze bał się psychodelików, nigdy nie brał i unikał ich, po raz pierwszy przyjął u znajomego łącznie około 4 gramów nieznanego gatunku grzybów — najpierw 1,5g, a po wejściu fazy kolejno 1,5 i 1 na dorzutkę. Po tamtym wieczorze skontaktował się ze mną i oznajmił, że nigdy w życiu nie przeżył czegoś tak niezwykłego — że jest to stan nieporównywalny do MDMA, amfetaminy, koksu, zioła ani niczego innego co kiedykolwiek próbowałem.
Set z pozoru pozytywny, setting taki sobie.
"Go banging about with a psychedelic drug for a Saturday night turn-on, and you can get into a really bad place, psychologically. Know what you’re using, decide just why you’re using it, and you can have a rich experience." - PiKHAL
"Eee tam." - ja
---
Komentarze