14:00 Jemy. Niezdarnie wsypuje zawartość narkotorby - połowa pod język, druga na wargę. Koniec końców udało się nic nie zmarnować. X zrobiła to dużo sprawniej.
14:05 Docieramy na naszą docelową łąkę. Siedzimy na słońcu i palimy szlugi.
Tak, znów chodzi o Alcosynth. Tym razem jednak mamy odrobinę więcej konkretów.
Zajmujący się badaniami na lekami profesor z londyńskiego Imperial College, David Nutt, postanowił wypowiedzieć wojnę alkoholowi i tzw. dolegliwościom dnia następnego. Chce zastąpić zwykły alkohol syntetyczną substancją, zwaną „Alcosynth„.
Alternatywa dla alkoholu ma naśladować wszystkie euforyczne efekty, towarzyszące piciu normalnego alkoholu, a wyeliminować występujące często przykre skutki, takie jak bóle głowy, nudności i bóle mięśniowe. Jak? Substancja ma być pozbawiona aldehydu octowego, który wymieniany jest często jako główna przyczyna kaca.
Alcosynth nie pojawił się przypadkiem – badania nad nim trwały 10 lat, a Nutt i jego zespół przeanalizował działanie 80 różnych substancji. Ostatecznie wybrano 5, ale to właśnie alcosynth zostanie przedstawiony brytyjskiej Agencji Żywności i Leków, jako ta stanowiąca dla organizmu najmniejsze zagrożenie.
Jeśli wszystko pójdzie po myśli naukowca i Agencja wyda zgodę, Alcosynth zacznie pojawiać się w brytyjskich barach. Do 2020 roku ma być dostępny w 100 miejscach, sam Nutt ma nadzieję, że do 2050 roku substancja całkowicie wyprze normalny alkohol.
"Alcosynth będzie dostępny w lokalach obok szkockiej czy ginu. Barmani będą robić z niego drinki, a wy będziecie się dobrze bawić, nie szkodząc swojej wątrobie czy sercu. Substancja świetnie nadaje się np. do mojito. Są różne rodzaje – np. jeden z nich praktycznie nie ma smaku, a drugi jest trochę gorzkawy" – zachwala swój wynalazek profesor Nutt.
Set: Dobrze wyspany, podekscytowany na myśl o pierwszym tego typu tripie. W dobrym humorze. Setting: Na początku pobliski las, łąki i polany z trójką znajomych. Później mój pokój i 5tka znajomych.
14:00 Jemy. Niezdarnie wsypuje zawartość narkotorby - połowa pod język, druga na wargę. Koniec końców udało się nic nie zmarnować. X zrobiła to dużo sprawniej.
14:05 Docieramy na naszą docelową łąkę. Siedzimy na słońcu i palimy szlugi.
Trochę poddenerwowany, podekscytowany, w mieszkaniu z dziewczyną. Z głośników płynie muzyka (ambient / soundtrack). Ostatni posiłek jadłem 3 godziny przed zażyciem DXM. Oczekuję czegoś pozytywnego, innego, chwili innej niż szary świat za oknem.
Tak, jest to kolejny TR z DXM w roli głównej. Chciałbym jednak zwrócić w nim uwagę na to jak wiele dało mi pierwsze "spojrzenie" na dekstrometorfan oraz podzielić się moim zdaniem na temat rzeczonej substancji i jej popularnego zastosowania.
W poniższym raporcie nie znajdziecie opisu CEVów, zaburzeń świadomości, beki z kolegami, ogólnej niezłej jazdy. Znajdziecie wspomnienie osoby dla której DXM okazało się być czymś więcej niż aptekowym mózgojebem.
podekscytowanie nadchodzącym doświadczeniem, ogólna wesołość. Remontowany dom na skraju lasu ok. 1km od najblizszej małej wioski dostarcza swoją porcje klimatu.
Początek imprezy ok. 20:00. Wcześniej w drodze jeden browar potem zjadam pyszną pizzę z ok. 50 dorodnymi grzybkami z zeszłorocznych zbiorów. Spodziewałem się ze będą długo wchodzić razem z ta pizzą ale ponieważ poprzedni posiłek był to obiad ok. 13:30 to jednak wchodzą dużo szybciej bo pierwsze efekty czuje po ok. 15min! Pizzę popijam kolejnym browarem i w trakcie wypijam tez 20ml nalewki dziurawcowej zmieszane z 15ml nalewki anyżowo piołunowej.
Z bad tripami jest tak samo na kwasie jak i w zyciu. Zycie tez moze
byc jednym wielkim badtripem, wogole to KAZDY ma swojego jakeigos
tripa, kazdy cpa.. cpa zycie. Wsdzystko zalezy od nastawienia (czyli
to co mamy w glowie) i otoczenia (czyli to jak ODBIERAMY bodzce
zewnetrzne, innych ludzi). Oczywiscie na bardtripy wplywaja inni
ludzie, ktorzy maja swojego tripa polegajacego na czynienjiu zla
innym. To zli ludzie. Badtrip po kwasie? Wyobraz sobie badtripa w