Trumna przed wejściem do sklepu z dopalaczami

Szokującą lekcję edukacyjną przygotowali w piątek wieczorem strażnicy miejscy z Pabianic. Przed wejściem do sklepu z dopalaczami przy ul. Zielonej położyli drewnianą trumnę, na której zapalili znicz.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

Express Ilustrowany
ls

Odsłony

603

Szokującą lekcję edukacyjną przygotowali w piątek wieczorem strażnicy miejscy z Pabianic. Przed wejściem do sklepu z dopalaczami przy ul. Zielonej położyli... drewnianą trumnę. Na trumnie zapalili znicz.

- Niestety w Pabianicach nie brakuje amatorów tych specyfików. Ostatnio w pobliskim parku Jordanowskim strażnicy pomagali odurzonemu 50-latkowi - mówi Tomasz Makrocki, szef pabianickich funkcjonariuszy. - Szokujące akcje, takie jak piątkowa, mają przekonać osoby sięgające po dopalacze, że to trucizna. Trucizna, która zabija.

Radiowóz straży miejskiej zaparkował przed sklepem o godz. 18. Wkrótce mundurowi wyciągnęli z niego trumnę i położyli przed drzwiami budynku. Obok rozstawili sprzęt, na którym wyświetlano filmy edukacyjne na temat dramatycznych skutków zażywania dopalaczy.

-Największy ruch panuje tutaj w weekendy- w piątek wieczorem i w sobotę. Tymczasem podczas naszej dwugodzinnej akcji do sklepu nikt nie wszedł - mówi Paweł Zysk ze straży miejskiej w Pabianicach.

Przypominamy, że to kolejna taka akcja strażników miejskich w Pabianicach. Przed nieistniejącym już sklepem z dopalaczami przy ul. Brackiej mundurowi zaparkowali karawan.

Przypominamy, że w sierpniu walkę z handlarzami tych specyfików przy ul. Zielonej rozpoczęli pabianiccy policjanci. Trzykrotnie organizowali obławę na sklep, podczas której musieli interweniować strażacy, bo handlarze barykadowali się w budynku, a towar wrzucali do pieca. Ostatnia taka sytuacja miała miejsce na początku października. W związku z obławami zatrzymano do wyjaśnienia 2 mężczyzn. Dotychczas żaden nie usłyszał zarzutów.

Oceń treść:

Average: 9 (1 vote)
Zajawki z NeuroGroove
  • Chinina
  • Dekstrometorfan
  • Pozytywne przeżycie

Dobre samopoczucie, melancholijny dzień w sposób urokliwy, bez większych oczekiwań. Miło spędzony dzień z narzeczoną.

14:00
Ruszyłem z narzeczoną na polowanie do aptek. Panie farmaceutki jak zwykle życzliwe i pełne pomocy. Acodinu nie było, poszliśmy w zamienniki.
14:15
Wszystko kupione. Względem aptek. Trzeba kupić należytą popitkę do tabletek. Bio-chemia, medycyna, farmacja zawsze były mi bliskie. Z tego względu zdecydowaliśmy się kupić tonic z chininą. Atrakcyjnym wydawało mi się połączenie chininy z DXM.
14:30

  • Marihuana


  • Muchomor czerwony
  • Tripraport

spory las ok. 6 km za miastem, następnie autobusy komunikacji miejskiej, mieszkanie w centrum

9 ususzonych naturalnie muchomorów czerwonych spożytych samotnie w lesie. Początkowe efekty tak jak przy wywarach z mniejszej ilości suszu tj. dysocjatywna poprawa humoru, wyostrzenie zmysłów, zastrzyk energii etc. no i mdłości naturlich, ale ku mojemu zdziwieniu bez spawania. Już po ok. 20 minutach pierwsza halucynacja słuchowa - wzmocniony odgłos przytłumionego bicia serca dobiegający jakby spod ziemi. Z czasem coraz większe oddzielenie od więzi z własną osobą, jak również zanik tego podłego posmaku związanego ze świadomością bycia zamkniętym w tzw.

  • 1P-LSD
  • Pierwszy raz

Własny dom, jesień, nienajlepszy stan umysłu.

W tamtym czasie miałem nikłe pojęcie o substancjach psychoaktywnych. Dopiero zaczynałem czytać hyperreal, fascynowały mnie doświadczenia psychodeliczne oraz świadomość. Ze względu na wrodzone lenistwo, postawiłem rozdziewiczyć się poprzez analog LSD ze względu na jego dostępność, (wtedy) legalność i prostotę użycia. Grzyby natomiast wydawały mi się zbyt czasochłonne, a mnie cechowała niecierpliwość i ogromna ciekawość, zatem odłożyłem je na inny czas (kto mnie "czyta" ten wie, że to jednak z nimi zostałem na dłużej).