Jak to naprawdę wygląda z marihuaną w Hiszpanii?

Nie ma w zasadzie wątpliwości, że krajem, który ma najbardziej liberalną politykę wobec marihuany w Unii Europejskiej, jest obecnie Hiszpania.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

Magivanga
Conradino Beb

Odsłony

896

Nie ma w zasadzie wątpliwości, że krajem, który ma najbardziej liberalną politykę wobec marihuany w Unii Europejskiej, jest obecnie Hiszpania, chociaż hiszpański rząd jest aktualnie w rozsypce, a społeczeństwo czekają przedwczesne wybory w czerwcu tego roku, co zdaniem ekspertów sygnalizuje nową erę wcześniej nieznanego pluralizmu partyjnego.

Hiszpańska polityka względem marihuany do pewnego stopnia przypomina politykę holenderską z lat ’80-’90, która została nazwana „polityką przymykania oka”, co oznacza iż rząd godzi się na funkcjonowanie rynku marihuanowego bez wprowadzania ścisłych regulacji prawnych (co oznaczałoby formalną legalizację) pod warunkiem, że istniejące prawo antynarkotykowe nie jest oficjalnie łamane, a użytkownicy, dystrybutorzy i growerzy nie przekraczają umownych granic.

Podstawą hiszpańskiego rynku marihuany jest instytucja konopnego klubu społecznego, która posiłkuje się brakiem penalizacji trzech czynów: uprawy na własny użytek, wspólnej konsumpcji i spożywania marihuany na terenie prywatnym. Innymi słowy, jeśli uprawiasz konopie na własny użytek, dzielisz się plonem z przyjaciółmi bądź rodziną, a marihuana jest spożywana w domu lub w budynku, który pozostaje własnością prywatną, to co robisz nie jest nielegalne.

Te trzy dziury w prawie sprawiły, że liczba konopnych klubów społecznych podskoczyła w 2010 z 40 w całym kraju do 700, z których większość to jednak kluby bardzo małe. Najwięcej, około 123, jest ich obecnie w Barcelonie (stolicy imprezowej kraju), a reszta głównie w Walencji i w Kraju Basków.

Kluby te działają na zasadzie członkowskiej, co oznacza iż do marihuany mają dostęp tylko ludzie opłacający składki wynoszące średnio 20-60 euro rocznie, których liczba w zasadzie jest nieograniczona. Każdy członek musi mieć jednak ukończone 21 lat w Madrycie, a 18 lat w Barcelonie i być rezydentem w Hiszpanii.

Uprawa konopi przez klub odbywa się outdoor lub indoor i jest zwykle prowadzona przez wyspecjalizowanych growerów również będących członkami klubu.

Ilość roślin w rotacji jest ustalana raz na rok w oparciu o deklarowaną wysokość konsumpcji wszystkich członków kubu, co oznacza iż w teorii klub nie posiada żadnego limitu, ale w praktyce musi go trzymać w granicach rozsądku, żeby nie popaść w konflikt z policją, która chętnie korzysta z egzekwowania paragrafu o produkcji marihuany w celu komercyjnym i zamyka kluby, które uprawiają zbyt dużo.

Przykładowo, klub La Flora w Walencji zrzesza obecnie 650 członków (najstarszy ma 83 lata), a Cristina z rady zarządzającej wyznaje, że został on założony na wzór tych z Barcelony.

Część z członków używa marihuany w celach rekreacyjnych, ale część cierpi na poważne choroby i używa jej w celach ściśle medycznych. Użytkownicy medyczni muszą jednak przedstawić kartę choroby, która zostaje prześwietlona przez konsultanta medycznego klubu, co jest procesem powszechnym.

Jak mówi Cristina w wywiadzie dla IBTimes: Jesteśmy organizacją niezainteresowaną pieniędzmi. Wszystkie nasze działania i usługi są finansowane przez składki członkowskie. La Flora oferuje prywatną przestrzeń umożliwiającą ludziom palenie marihuany, a także schowek na na przyznaną marihuanę, który może wykorzystywać każdy członek klubu.

W przypadku chorych mamy doktora, który przychodzi raz w miesiącu na konsultację medyczną, a także by skontrolować tych ubiegających się o członkostwo. Jesteśmy w tym bardzo rygorystyczni. Chorzy zawsze muszą przedstawić swoją dokumentację medyczną.

Prowadzenie klubu konopnego w Hiszpanii wciąż niesie jednak ze sobą pewne ryzyko, jak pokazuje nalot na Medical Green Social Club w Barcelonie w maju zeszłego roku, zlecony przez burmistrza Xaviera Triasa.

W oświadczeniu prasowym polityk bronił swojej decyzji „ograniczeniem liczby klubów w celu obrony dzieci”, ale ponieważ kluby nie mogą ani sprzedawać dzieciom, ani przyjmować nieletnich jako członków, sprawa ta została skwitowana przez aktywistów jako „ściśle polityczna” (nalot został przeprowadzony na 3 tygodnie przed wyborami).

Ale tajemnicą poliszynela, szczególnie w środowisku palaczy, pozostaje to, że w Barcelonie coraz więcej klubów konopnych decyduje się na zwiększanie dochodów pozyskując nowych członków zarówno przez Internet (także na FB) oraz uliczne łapanki, które wyglądają mniej więcej tak: „Lubisz jarać trawę, haszysz?”, „Tak?”, „Chodź ze mną, weź 20 euro i dowód osobisty.” Jest także opcja dla niepełnoletnich: „Nie masz 18 lat? Spoko, przywieziemy ci do hotelu.”

To jest z drugiej strony możliwe i do pewnego stopnia akceptowane, gdyż zarówno konsumpcja, jak i posiadanie małych ilości marihuany w miejscu publicznym zostały w Hiszpanii całkowicie zdepenalizowane, chociaż obydwa wykroczenia niosą ze sobą od zeszłego roku 601 euro grzywny, która została wprowadzona przy jednoczesnej depenalizacji uprawy konopi na własny użytek.

Jeśli więc trafi się taki przypał, palenie należy ukryć w majtkach, gdzie policja zgodnie z prawem nie może zaglądać bez specjalnego nakazu, co rozwiązuje problem, ale jeśli dobrze trafimy, to nie mamy się czego obawiać.

Oceń treść:

Average: 8.8 (4 votes)
Zajawki z NeuroGroove
  • 5F-PB-22
  • Uzależnienie

Nie pamiętam nawet swojego pierwszego razu z tą substancją. Naprawdę. Zaczęło się od tego, że popalałam od czasu do czasu w lufce. W pewnym momencie miałam całe poparzone usta, bo jedna, dwie, czy pięć lufek nie wystarczało żeby się upalić. Przerzuciłam się na bongo. Dym był przyjemniejszy. Wmawiałam sobie, że palę tylko dlatego, że lubię jego wygląd. Jestem osobą widzącą piękno w totalnie małych rzeczach. Głównie to pomagają dostrzec mi narkotyki. Nigdy wcześniej nie sądziłam, że będę w stanie zachwycać się niesamowicie prostymi rzeczami, które ludzie mijają obojętnie.

  • Dekstrometorfan
  • Gałka muszkatołowa

Wiek: 20 lat

Substancja: Trzy, własnoręcznie starte gałki marki kotanyi, dodam że były w środku prawie całe białe czyli dość świeże. Po trzech godzinach od zarzucenia gałki idzie 150mg DXM na "raz". To wszystko na moje skromne 65Kg. Jest to pierwszy tego typu miks, osobno z każdą substancją mam dość duże doświadczenie.

Doświadczenie: Alkohol, Amfetamina, Benzydamina, Dekstrometorfan, Gałka muszkatołowa, Kodeina, Konopie, Mieszanki "ziołowe", Szałwia wieszcza, oraz jako dodatki: Difenhydramina, Dimenhydrynat, Hydroksyzyna.

  • LSD-25
  • Pozytywne przeżycie

Piękne

Puk puk! Kto tam? Znowu ja!

Tylko nowe konto... ale to samo ego! Wymyślanie hasła wtedy na kwasie nie było dobrym pomysłem. No nic, konieczność to konieczność- zakładam nowe.

Specjalnie po to, by gdzieś wrzucić te uczucia... znaki... myśli... słowa.

Przed państwem moje stare zapiski o PH mniejszym niż 1. Poprawione i ułożone we względnie nielogiczną całość.

  • LSD-25
  • Przeżycie mistyczne

Chęć przeżycia czegoś nieznanego, odnalezienia odpowiedzi... Grupka wspólokatorów, przyjaciół chęć dania szansy LSD aby pokazało mi to co potrafi.

 (Ta część wypowiedzi jest kierowana do osób które przeczytały poprzedni mój tripraport. Jeśli nie jesteś zainteresowany czytaj od dawki. polecam przeczytać jeśli ktoś byłby zainteresowany śledzeniem moich

przeżyć gdyż jest to jedna wielka historia którą ciągle piszę w swym życiu)

 Witam poprzednio opisywałem swój pierwszy raz z połączeniem Marihuanny z mdma i lsd. Miałem wywód na temat tego że LSD nie działało. Jeśli chodzi o LSD myślałem że to nie zadziała  nigdy niespodziewałem się że może działać aż tak a to dopiero początek moich przygód. Zapraszam do lektury.