REKLAMA




Znani ludzie... konopie i marihuana

Życie niektórych ludzi jest czasem nierozerwalnie związane z konopiami lub też z marihuaną. Jest to dowód dla zwolenników legalizacji, że roślina ta jest nie tylko trwałym elementem współczesnego świata ale... była, jest i będzie nim nadal. Historia oczywiście podsyła nam wiele życiorysów, które przywodzą nam na myśl te magiczną roślinę i choć nie mam najmniejszych szans aby tu wspomnieć o choćby ich większej części to spróbuję przedstawić te najistotniejsze... albo najciekawsze.

a.

Kategorie

Źródło

Aleksander Sowa

Odsłony

1323
Życie niektórych ludzi jest czasem nierozerwalnie związane z konopiami lub też z marihuaną. Jest to dowód dla zwolenników legalizacji, że roślina ta jest nie tylko trwałym elementem współczesnego świata ale... była, jest i będzie nim nadal. Historia oczywiście podsyła nam wiele życiorysów, które przywodzą nam na myśl te magiczną roślinę i choć nie mam najmniejszych szans aby tu wspomnieć o choćby ich większej części to spróbuję przedstawić te najistotniejsze... albo najciekawsze.

Pierwszym z takich ludzi jest występujący w chińskiej legendzie Shen Nung – mityczny cesarz, który eksperymentował na własnym organizmie testując lekarstwa i zbadał tak działanie ponad 100 różnych ziół w tym konopi. Uważany jest za pierwszego lekarza, ojca i protoplastę tradycyjnej chińskiej medycyny. Opisał i ustalił właściwości lecznicze 365 leków pochodzenia roślinnego, zwierzęcego i mineralnego – również z konopi. Inny Chińczyk – Cai Lun, który pracował na dworze cesarza jako sekretarz bądź minister i około roku 105 udoskonalił produkcję papieru do produkcji którego użył materiału zawierającego włókna roślinne (m. in. konopne). Trzeba wiedzieć, że do tego czasu papieru do pisania używali głównie prości ludzie – arystokracja używała w tym celu drogiego jedwabiu.

Kolejna postać związania a konopiami to Herodot, historyk grecki nazywany ojcem historii i geografii. W swoich „Dziejach” opisuje praktyki haszyszowe uprawiane przez Scytów. Pisze on, że Scytowie oczyszczają się po pogrzebie robiąc z trzech pochylonych ku sobie drągów, obciągniętych wojłokiem namiot wewnątrz którego rzucają nasienie konopne na rozpalone kamienie. Herodot słyszał również, że na rzece Araksie są wyspy mieszkańcy których rzucają w ogień owoce pewnych roślin i odurzają się ich zapachem. Twierdził, że „zapach ten doprowadza ich do szalonej wesołości i bardziej na nich działa, aniżeli wino na Greków ”. Herodot wprawdzie nie wymienia nazwy tej rośliny, jednak nie ulega żadnej wątpliwości, że jest tu mowa o konopiach najprawdopodobniej podgatunku ruderalis. Kolejna postać związania a konopiami to Herodot, historyk grecki nazywany ojcem historii i geografii. W swoich „Dziejach” opisuje praktyki haszyszowe uprawiane przez Scytów. Pisze on, że Scytowie oczyszczają się po pogrzebie robiąc z trzech pochylonych ku sobie drągów, obciągniętych wojłokiem namiot wewnątrz którego rzucają nasienie konopne na rozpalone kamienie. Herodot słyszał również, że na rzece Araksie są wyspy mieszkańcy których rzucają w ogień owoce pewnych roślin i odurzają się ich zapachem. Twierdził, że „zapach ten doprowadza ich do szalonej wesołości i bardziej na nich działa, aniżeli wino na Greków ”. Herodot wprawdzie nie wymienia nazwy tej rośliny, jednak nie ulega żadnej wątpliwości, że jest tu mowa o konopiach najprawdopodobniej podgatunku ruderalis.

Francuska bohaterka narodowa i święta kościoła katolickiego Joanna d'Arc jest również powiązana z konopiami – tym razem jednak siłą. Jak mówi jej historia życia jest ona symbolem jedności narodowej Francji i walki o jej niepodległość. Pobudziła do działania Francuzów będących pod okupacją angielską stojąc na czele wojsk oswobodziła oblegany Orlean i kilka dalszych miast. Dążyła do osadzenia na tronie prawowitego władcy Francji Karola VII. Stała się jednak niewygodna dla rady królewskiej i kościelny sąd biskupi oskarżył ją o czary, herezję, rozpustę i pychę ale także... o używanie konopi do celów „diabelskich”. Została żywcem spalona na stosie na a jej szczątki wrzucono do Sekwany. Konopie potem zostają uznane przez Papieża Innocentego VIII za używkę heretyków. Zabronił też stosowania jej w medycynie.

Szwedzki przyrodnik, profesor uniwersytetu w Uppsali Karol Linneusz na szczęście o czary oskarżony nie został. Opisał za to podstawy stworzonego przez siebie systemu klasyfikacji organizmów oraz upowszechnił zasadę binominalnego (dwuimiennego) nazewnictwa biologicznego. Opisał około 7.700 gatunków roślin i 4.162 gatunki zwierząt.. Po raz pierwszy opisał konopie jako Cannabis i podzielił na gatunki. Choć najnowsza systematyka odrzuca stanowisko Linneusza w tej sprawie niemniej był pierwszym, który podjął się próby zakwalifikowania ich w królestwie roślin. W tzw. międzyczasie Sir Russell Reynolds nadworny lekarz królowej Wiktorii także zapisuje się do historii dzięki konopiom. W pierwszym numerze czasopisma medycznego „The Lancet”, pisze on: „Konopie, stosowane w odpowiedni sposób, są jednym z najcenniejszych lekarstw, jakie posiadamy ”. Polecał canabis jako środek na bóle menstruacyjne. Trzy lata po jego śmierci zaniepokojony ogromnym spożyciem konopi w koloniach, angielski parlament powołuje komisję w celu zbadania szkodliwości zjawiska. W wyczerpującym siedmiotomowym opracowaniu komisja ta jednoznacznie stwierdza, że palenie kanabisu nie wywołuje negatywnych objawów zdrowotnych i nie uzależnia. Ponadto wymienione zostają pozytywne efekty, zarówno emocjonalne, jak i społeczne. Zależnie w którą stronę wieje wiatr – konopie są odtąd albo święte... albo przeklęte.

W wieku XVIII plantatorami konopi są m.in. Thomas Jefferson i George Washington. Z pamiętników Waszyngtona wynika, że osobiście nadzorował on oddzielanie na plantacji roślin różnych płci co jest dzianiem powodującym, że osobniki żeńskie produkują więcej psychoaktywnej żywicy – surowca do produkcji haszyszu a mniej nasion. Inny prezydent USA: Abraham Lincoln uważał, że „prohibicja... wychodzi poza granice rozumu – próbuje kontrolować ludzki apetyt poprzez ustawodawstwo, czyni zbrodnią rzeczy, które zbrodnią nie są...”

Konopie miały także swój udział w gorączce złota. Oskar Levi-Strauss emigrant z Bawarii początkowo chciał szyć namioty. Ale w San Francisco nie zarabiał na tym tyle ile chciał, szybko więc zarzucił pomysł. Doszedł do wniosku, że śmiałkowie poszukujący kruszcu potrzebują mocnych spodni bo te, które nosili za szybko niszczały. Wynajęty krawiec uszył mu zatem spodnie z namiotowego płótna... oczywiście konopnego. Spodnie okazały się tanie i wytrzymałe. I to były pierwsze Levisy... Inny zapewne każdemu znany amerykan Henry Ford mając nadzieję na uniezależnienie od przemysłu naftowego hodował nielegalnie konopie przez kilka lat w latach trzydziestych i czterdziestych XX w po to by zbudować samochód wykonany z tworzyw wykonanych z konopi i napędzanego paliwem z tej rośliny. Okazało się że produkty spalania paliwa z konopi to woda i dwutlenek węgla. Nie tylko są zatem bezpieczne dla środowiska ale przede wszystkim nie są wprowadzane do biosfery z zewnątrz, tak jak ropa naftowa. Dzięki temu nawet masowe stosowanie tego rodzaju paliwa nie powoduje zachwiania równowagi ekologicznej.

Nie każdemu to się jednak podobało. Dla przykładu William Randolph Hearst produkował papier z drewna i był z pierwszym i najbardziej chyba wpływowym człowiekiem kampanii przeciw konopiom w USA bo możliwość produkcji papieru z konopi godziła w jego interesy. A że posiadał 20 gazet codziennych, 13 magazynów, dwie wytwórnie filmowe, 8 rozgłośni radiowych, liczne posiadłości ziemskie w Stanach Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii i Meksyku miał siłę przebicia. Publikował więc w swoich gazetach paszkwile na temat konopi w rodzaju „Marihuana – przemoc, szaleństwo, śmierć”, „Marihuana zmienia chłopców w potwory w 30 dni” itd.

Aż wreszcie i on. Harry Jacob Anslinger – wraz z Richmond’em Hobson’em, biskupem Brent’em był inicjatorem kampanii przeciw narkotykom w USA, którą realizował z fanatycznym zacięciem. Nazywany potem ojcem, czy wręcz carem wojny z narkotykami (Drug War) w latach 1930 – 1962 sprawował w USA niepodzielną władzę nad ustawodawstwem narkotykowym. Był poważnym (i niestety poważanym) przeciwnikiem marihuany w USA. Doprowadził on do uchwalenia w 1937 Marihuana Tax Act mimo sprzeciwu Amerykańskiego Towarzystwa Medycznego, delegalizującego marihuanę jako lek, używkę a przy okazji konopie jako roślinę przemysłową. Jego propagandowy atak na marihuanę zawierał nieprawdziwe informacje – m.in. zapewniał kongresmanów, że pod wpływem marihuany będą skłonni zabić własnych braci, że marihuana powoduje rozwiązłość seksualną, samobójstwa, agresje, uzależnia, jest potwornie szkodliwa dla zdrowia, zwiększa skłonność do popełniania przestępstw itp. Jego nacechowane rasizmem i potwierdzane fałszywymi dokumentami wystąpienia były jednak na tyle skuteczne, że większość tych kłamstw jakie udało mu się rozpowszechnić jest powtarzana do dziś. Anslinger nie odniósł by sukcesu gdyby nie współpraca z Hearstem. Ciekawe jest to, że Anslinger, choć osiągnął swój cel nie zakończył wojny z trawką. Po wojnie nadal kontynuował swa krucjatę przeciw konopiom. Tym razem wykorzystywał do swojej propagandy „komunistów, którzy chcą osłabić marihuaną amerykańskie społeczeństwo”. Twierdził także, że „palenie marihuany prowadzi nieuchronnie do zażywania heroiny”. Jak pokazała historia jego działania nie miały na celu ochronę przed szkodliwym działaniem marihuany ale przed konopiami, które mogły zagrozić interesom jego rodziny i znajomych związanych z przemysłem papierniczym i chemicznym. Niestety był on przewodniczącym delegacji USA na obiadach ONZ i głównie dzięki jego propagandzie i działaniom ponad 100 krajów na świecie wprowadziła zakaz uprawy konopi. Aslinger umarł na raka zapewniając sobie przez długi czas ulgę w chorobie dzięki... końskim dawkom morfiny.

Wraz z końcem ery Anslingera, rozpoczął się mozolny powrót do normalnego stanu, sprzed czasów jego propagandy, który trwa do dnia dzisiejszego. Wysyłając Anslingera na emeryturę po jego próbach ocenzurowania książki „Osoba uzależniona a prawo” prof. Alfreda Lindsmitha John F. Kennedy stał się podobnie jak Martin Luther King idolem amerykańskiej młodzieży. JFK zażywał hydrokortyzon, chorował bowiem na chorobę Addisona i używał marihuany jako środka przeciwbólowego cierpiąc na chroniczne bóle pleców. Po zamachu na jego życie związani z nim ludzie przyznali, że w planach na jego drugą kadencję znajdował się projekt legalizacji marihuany. Najbardziej chyba znaną postacią związaną z kulturą zielonego listka wśród muzyków jest Bob Marley, który rozpropagował muzyczny styl reggae i był przy tym gorliwym zwolennikiem legalizacji marihuany, ściśle związanym z ruchem rastafarian. Był wielkim obrońcą używania marihuany jako sakramentu. Zastosowanie marihuany do rozwoju duchowego jest wzmiankowane w wielu jego utworach. Kolejny artysta Milton Mezz Mezzrow, biały muzyk jazzowy, który mimo działań Anslingera prawdopodobnie miał dostęp do narkotyku szczególnie dobrej jakości wsławił się tym, że joint, czyli papieros z tytoniu i marihuany określany był od jego nazwiska jako „mezz”.

Postacią, nierozerwalnie związaną z marihuaną jest John Sinclair – amerykański poeta, pisarz, pieśniarz, który został skazany w 1969 r. na 10 lat więzienia za wypalenie 2 skrętów z marihuaną. Stał się symbolem walki społeczeństwa amerykańskiego z wadliwym prawem, po Abbie Hoffman Incident* na festiwalu Woodstock . W 1971 John Lennon i Yoko Ono zorganizowali Free John Now Rally gromadząc 20 tys. ludzi na Uniwersytecie Michigam. Lennon zaśpiewał tam piosenkę poświęconą Sinklerowi: “Let him be, set him free, Let him be like you and me”. Trzy dni potem Sinkler został zwolniony z odbywania kary.

Profesor dr Raphael Mechoulam Naukowiec z Uniwersytetu Hebrajskiego w Jerozolimie w roku 1964, po prawie stu latach pracy różnych grup badaczy zidentyfikował delta-9-tetrahydrokanabinol (THC) jako związek, który odpowiada za właściwie wszystkie farmakologiczne efekty marihuany. Autor kilkunastu prac naukowych poświęconych wykorzystaniu składników pochodzenia roślinnego w medycynie. W 2003 roku odkrył też HU-210 – psychoaktywny, syntetyczny kannabinoid o niespotykanej aktywności. Jest 800 do 1000 razy bardziej aktywny od THC i rozpuszczalny w wodzie.

Bill Clinton wyznał w jednym z wywiadów, że w czasach młodości palił marihuanę. Kiedy słowa te rozpętały burzę dodał, że palił, ale się nie zaciągał, a określenie to weszło na stałe do historii. Michael Bloomberg amerykański przedsiębiorca i polityk, burmistrz Nowego Jorku, zapytany, czy kiedykolwiek palił marihuanę odpowiedział: „No pewnie! I podobało mi się”. Upowszechniał też w prasie zmianę restrykcyjnych przepisów dotyczących marihuany. Do palenia w przeszłości przyznał się także lider niemieckich Zielonych i minister spraw zagranicznych Niemiec, Joschka Fischer. Inny Niemiec, Günter Grass, gdańszczanin, laureat nagrody Nobla w dziedzinie literatury, przyznał się w niedawnym wywiadzie dla dziennika Fakt iż w młodości palił marihuanę. „Paliłem trawę, ale nie zaciągałem się” – powiedział noblista, powtarzając słowa Clintona. „Powinienem był już dawno przyznać się do tego. To ciążyło na mnie przez całe życie, czuję ogromną ulgę teraz, kiedy to mówię. Przyznałem się przede wszystkim przed samym sobą”. Literat przyznał że koledzy stwierdzili, że ma do tego dobre nazwisko. Milton Friedman, ekonomista, laureat nagrody Nobla, obrońca i propagator wolnego rynku twierdził, że „Ludzie powinni mieć możliwość swobodnego nabywania narkotyków” oraz „Legalizacja narkotyków zmniejszyłaby przestępczość i równocześnie poprawiłaby przestrzeganie prawa”.

Ron Paul, lekarz, członek amerykańskiej Izby Reprezentantów, republikanin uważa receptę na problem narkotykowy zamknął słowami „Chcecie się pozbyć przestępczości narkotykowej w tym kraju? W porządku, po prostu pozbądźmy się wszystkich praw narkotykowych.” William F. Buckley Jr., amerykański publicysta konserwatywny twierdzi, że „Prohibicja marihuany wyrządziła znacznie więcej krzywdy znacznie większej ilości ludzi niż kiedykolwiek mogła to zrobić marihuana”. A np. Książę Harry syn brytyjskiego następcy tronu kiedy został przyłapany na piciu alkoholu i paleniu marihuany zrobiono z tego aferę. Książę Karol uznał sprawę za poważną i odesłał syna na jeden dzień do specjalistycznej kliniki w Londynie. Również Paris Hilton, modelka, aktorka i początkująca piosenkarka amerykańska, dziedziczka sieci hoteli delektowała się marihuaną... ale leczyć się nie musiała a wraz z nią dziesiatki muzyków, aktorotorów, pisarzy, malarzy...

A u nas? Prof. Tadeusz Sławek poeta, tłumacz, eseista, literaturoznawca, wykładowca uniwersytecki, rektor Uniwersytetu Ślaskiego przyznał się do palenia trawki. Później dodał, że kontakt ten był „bardzo przelotny”. Krzysztof Jaryczewski, polski muzyk rockowy, kompozytor, założyciel, lider i pierwszy wokalista zespołu Oddział Zamknięty nie kryje, że próbował narkotyków, zaznacza jednak, że „przeważnie palił trawkę”. Obecnie organizuje antynarkotykowe kampanie połączone z koncertami dla młodzieży, w których swoją historię przedstawia jako przykład, tego co mogą zrobić z człowiekiem używki. Kora, wokalistka rockowa i autorka tekstów, wokalistka grupy Maanam zapewniła, że nie stroni od marihuany i jest „z zasady przeciwna wszelkim prohibicjom”. Również Kuba Wojewódzki, Tomasz Stańko i Stanisław Soyka to niektóre postaci polskiego show-biznesu, których nazwiska związane są z marihuaną . Maciej Dejczer scenarzysta i reżyser filmowy twierdził, że choć mamy zakaz palenia trawki i posiadania nawet niewielkiej jej ilości, ale istnieje społeczne przyzwolenie na jej zażywanie. Zwolennik legalizacji – „Im mniej będzie w życiu fikcji, tym zdrowiej” – twierdził.

„Przez trzy lata codziennie paliłem trawkę. Był to dla mnie sposób spędzenia czasu” – mówi Mietall Waluś, wokalista zespołu Negatyw. „Dziś palę jedynie wtedy, gdy spotykam się z przyjaciółmi. Marihuana jest dla mnie, podobnie jak dla tysięcy innych osób, taką samą używką jak alkohol. Dlatego powinna być legalna”.

Marek Kotański, psycholog, terapeuta, organizator wielu przedsięwzięć dążących do zwalczania zjawisk patologii społecznej i udzielania pomocy osobom uzależnionym od alkoholu, narkotyków, zarażonych wirusem HIV, byłych więźniów czy osób bezdomnych. Twórca m.in. Monaru i Markotu, twierdził, że legalizacja marihuany w Polsce byłaby ogromnym złem. Polskie społeczeństwo nie dorosło do legalizacji marihuany (twierdził, że większość sprzedawców nie przestrzegałaby zakazów i sprzedawałaby trawkę nieletnim) był jednak zwolennikiem oddzielenie narkotyków twardych od miękkich.

Poseł Przemysław Andrejuk, lekarz, członek Ligi Polskich Rodzin, publicysta, działacz społeczny i autor projektu poprawki do ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii ograniczającej lub zakazującej używania symbolu marihuany. Nowelizacja ustawy obejmować miała również zakaz dystrybucji nasion marihuany, restrykcje wobec właścicieli lokal, w których sprzedaje się narkotyki, możliwość kontroli przez pracodawców pracowników, którzy biorą narkotyki. Poseł przewidywał karę do roku więzienia dla producentów, którzy wykorzystują i rozpowszechniają logo marihuany. Twierdził ponadto, że papierosy czy alkohol są z ludzkością związane od zawsze, są czynnikiem kulturowymi i choć wiele osób umiera od nikotyny, to właśnie marihuana jest złem absolutnym.

Ryszard Kalisz, polityk SLD twierdził, że „Ani ja nigdy nie brałem, nie popalałem ani chyba nikt z obecnych członków co nie znaczy, że w kategoriach wolności osobistej nie mieści się kwestia posiadania małej ilości posiadania miękkich narkotyków... ja uważam, że to – i teraz mówię jako polityk nie pełniący funkcji publicznych – że to jest dopuszczalne”. Julia Pitera, posłanka z ramienia Platformy Obywatelskiej, wieloletnia radna Warszawy uważa z kolei: „Jestem absolutnie przeciwna legalizacji narkotyków. W Holandii zrobiono taki eksperyment i nie przyniosło to pozytywnych efektów” a w amerykańskiej telewizji po zamachach z 11 września treść reklamy brzmiała” „Kupując marihuanę pomagasz Bin Ladenowi”. Dowiadujemy się także, że obecny premier Donald Tusk „popalał marihuanę” a inny radosny polski polityk, Jarosław Kaczyński stwierdził, „Trzeba walczyć z marihuaną ale czy marihuana jest z konopi? Chyba nie.”

I tą postacią, choć mało optymistyczną w wielorakim wymiarze świetła własnych wypowiedzi i piastowanego urzędu zakończę milczeniem ten temat sławnych ludzi, konopi i marihuany... * Party Abbie Hoffman desperacko krzyknął na scenie “I think this is a pile of shit! While John Sinclair rots in prison… [To wszystko gówno prawda, kiedy John Sinclar gnije w wiezieniu…” w odpowiedzi, na co gitarzysta The Who's, Pete Townshend, odpowiedział: „Fuck off! Fuck off my fucking stage! Wydarzenie to przeszło do historii, niczym gest Kozakiewacza w PRL

Aleksander Sowa, www.sinsebility.com, www.erowid.org www.wydawca.net www.eioba.pl

Oceń treść:

Brak głosów

Komentarze

mariusz ze wrocławia (niezweryfikowany)
fajny art ,
michal (niezweryfikowany)
"Historia oczywiście podsyła nam wiele życiorysów, które przywodzą nam na myśl te magiczną roślinę i choć nie mam najmniejszych szans aby tu wspomnieć o choćby ich większej części to spróbuję przedstawić te najistotniejsze..." tych najistotniejszych tu nie znalazłem . :(
snake (niezweryfikowany)
palilem ziolo przez 6 lat czesto dzien w dzien i rzucilem tzn nie pale tego gowna juz jakies 2 miesiace iii jest lepiej marichuana to syf mialem po takim jaraniu np 3-4 dniowym stany lekowe ogolnie zmienila mi sie psychika od tego ogolnie dobrze ze to gowno jest zakazane i niech tak pozostanie | to gowno jest zgubne sam po sobie wiem ze to "uaktywnia" ukryte choroby psychiczne (u mnie schizofemie, manie natrectw) czesto zapominam roznych rzeczy zawieszam sie w sklepie itp. moze to jest skutek ze palilem tego b duzo ale watpie bo przed definitywnym skaczeniem z tym swinstwem ograniczalem palenie tego, tak 1-2 w tygodniu zapalilem (bylo miesiac przed definitywnym skonczeniem) i zawsze lapalem jakies mega stany lekowe dziwnie sie czulem tzn nie tak jak kiedys jak palilem wczesniej wiec postanowilem calkiem przestac i jest o wiele lepiej tzn staje sie zpowrotem normalny (moze nie calkiem ale jestem normalniejszy) wiec uwazajcie na to swinstwo bo tak naprawde nie wiecie do konca co palicie jak kupujecie od jakiegos dilca (tzn tak mi sie wydaje ze dodaja do tego czegos ale moze mi sie tylko wydaje) | nie chce tytaj byc zle zrozumiany ja nie namawiam nikogo do niepalenia tlyko zastanowcie sie nad tym | tyle odemnie
tyntyryntyn (niezweryfikowany)
snejk, kto Ci kazał tyle jarać? jakbyś był alkoholikiem, to też byś obwiniał wódę? Jakbyś pociął se żyły to byłaby wina żyletki? jakbyś zabił dziecko pogrzebaczem, to też byś się tłumaczył że w dziecku siedział szatan, albo że ręce masz opętane? Zastanów się kolo co wypisujesz. Ja się cieszę, że jarałeś a nie piłeś, po tylu latach codziennego chlania byłbyś zdechł - a tak mam z kim podyskutować pozdrawiam
snake (niezweryfikowany)
tak tylko chodzi o to ze nie zdawalem sobie sprawy ze jaranie moze byc takie grozne bo z kazdej strony propagatorzy marichuany (np na tej stronie) twierdza ze ta uzywka nie jest grozna ze nic sie nie stanie jak sie jara i wogole to nie jest narkotyk tylko taka niegrozna czilaltowa uzywka ktora nie wiedziec czemu jest nielegalna bo przeciez nie szkodzi, a to nieprawda bo szkodzi i to bardzo np jest gdzies tu udowodnione ze uzaleznia nieporownywalnie mniej od kawy moze tak jest ale marichuana jest o wiele wiele bardziej szkodliwa. i dobrze ze jest nielegalne to swinstwo bo jak by bylo to wiekszosc mlodych ludzi by zaczela jarac czesto i duzo bo to niby niegrozne nic sie po tym nie moze stac nie uzaleznia itd. a po jakims czasie (paru latach) wiekszosc by nie konczyla szkol w zwiazku z tym nie mieli by pracy i dotego duze problemy psychiczne. marichuana jest grozna wbrew temu co twierdza jej propagatorzy i dobrze ze jest nielegalna.
Bunia2004 (niezweryfikowany)
Snake, śmiem twierdzić że zdarzyło ci się raz lub kilka razy w życiu zapalić lub w ogóle nie paliłeś!! Jesteś zapewne nacjonalistą który chce przekonać na swoją stronę jak najwięcej ludzi by zioło nie było legalne ja palę około 8 lat miałem roczną przerwę bez trudu ją przeszedłem a z moją głową wszystko w porządku a na dodatek robię już drugi kierunek na studiach. I nie kłam że paliłeś bo koleś piszesz że dzieciaki by szkół nie pokończyły ale ja jakoś dałem radę i żadnych konkretów nie piszesz oprócz np. "marihuana to zło" nie potwierdzając tego stwierdzenia prawdziwymi i mocnym argumentami!! Tu są ludzie bardzo inteligentni a takich nie da się oszukać!!
snake (niezweryfikowany)
napisalem przeciez: "nie chce tytaj byc zle zrozumiany ja nie namawiam nikogo do niepalenia tlyko zastanowcie sie nad tym" to raz 2 jestem dyslektykiem i dysortografem 3 moze ty tak masz a ja mam tak jak opisalem bo nie na wszystkich ziolo dziala tak samo powinienes to wiedziec i co wspolnego ma z moja wypowiedzia "nacjonalizm" ? jezeli masz sie za inteligentnego to czytaj ze zrozumieniem. ja nie chce przekonywac ludzi do swojego zdania tylko namawiam do zastanowienia sie nad paroma sprawami tylko tyle. a taka ciwekawostka nad tym artykulem jest video relacja z tego waszego marszu nie chce mi sie tam tego pisac wiec tu napisze moje spostrzerzenia najpierw siwy menel gada jak potluczony bez ladu i skladu w stylu kononowicza potem liroj gada juz z sensem (i w sumie zgadzam sie z nim ze taki model jaki jest w hiszpani to ok bo model hollenderski jest daremny ale i tak model rosyjski jest najlepszy tam mozna nawet heroine miec ;p ) a potem nagle slychac ze jest wykozystywane tylko 2% marichuany (tzn tylko sie ja pali) i to jest gowno prawda i propaganda jak ch*j sa w polsce i na swiecie cale pola konopi z ktorych robi sie rozne rzeczy tzn jest to konopia wloknista o 0 wlasciwosciach psychoaktywnych wiec wciskanie ludza kitu ze jezeli marichuana bylaby legalna to by sie z niej robilo to tamto sramto owamto jest totalna bzdura bo te rzeczy wymieniane przez propagatorow legalizacji robilio sie z konopi i dalej sie robi tylko ze z konopi wloknistych i tyle. wasza propaganda sux bo jestescie po tych samych pinadzach co ludzie ktorzy sa anty i tez wciskacie ludza kit
snake (niezweryfikowany)
Bunia jeszcze twierdzisz: "żadnych konkretów nie piszesz oprócz np. "marihuana to zło" nie potwierdzając tego stwierdzenia prawdziwymi i mocnym argumentami!!" co kur*a i ty masz sie za inteligentna osobe? przeciez podalem argumenty na podstawie ktorych tak twierdze ze "marihuana to zło" na swoim przykladzie jeszcze raz namawiam do czytania ze zrozumieniem i Bunia zweryfikuj u psychologa albo swoja inteligecje bo cos niska jest jak widze.
Bunia2004 (niezweryfikowany)
Z moja inteligencją jest wszystko porządku robiłem u psychologa test IQ i wyszło mi 146 punktów. przeczytałem twój tekst i bardzo dobrze go zrozumiałem!! Wiesz co jest jeszcze dziwne że jak tak dużo rzekomo jarałeś i miałeś tak zlasowaną mózgownicę to jak zdobywałeś pieniądze na zioło? Ja myślę że nie paliłeś pewnie w ogóle, masz zawsze ogolona głowę i należysz do partii ONR(nacjonalizm) a w dodatku jesteś na garnuszku mamusi. Sory ale nie uwierzę że zioło robi takie spustoszenie bo mam bardzo dużo znajomych na wysokich stanowiskach lub wykonujących prace które zmuszają do czynnego myślenia, palą po kilkanaście lat i nic złego się im nie dzieje. Nie uwierzę w ten stek bzdur jakie piszesz. Gdybyś palił chodź trochę to nie był byś przeciwko legalizacji. Nawet gdyby to co piszesz było prawdą po 1 zioło musiało by być z czymś mieszane a po 2 te "skutki uboczne" były by o wiele łagodniejsze niż byś pił alkohol przez tyle lat i z taką częstotliwością jak rzekomo paliłeś, bo po tylu latach pica alkoholu to pewnie leżał byś gdzieś pod sklepem. Zakładam że przeciwnikiem alkoholu nie jesteś a jest o wiele bardziej wyniszczający co dla mnie jest argumentem aby myśleć że jesteś nacjonalistą. Oczywiście mogę się mylić to są założenia ale z reguły to się nie mylę w moich osądach.
Anonim (niezweryfikowany)
I wiem że napisałeś że "nie namawiam nikogo do nie palenia" ale jesteś przeciwnikiem legalizacji czyli lekko sobie zaprzeczasz i o to mi chodziło. teraz widać kto kogo nie zrozumiał. Mam jeszcze inną teorię że po prostu te choroby psychiczne były w tobie i jak zacząłeś palić to po prostu się uaktywniły ale nie koniecznie przez palenie tylko nadszedł czas ich uaktywnienia akurat w czasie tych 6 lat. Ja znam człowieka który nic nie brał nie pił nie palił i był normalny a z czasem zaczął dziwaczeć i mieć stany lękowe!! Nie wiem koleś albo jesteś nacjonalistą albo ta moja druga teoria jest prawdziwa.
snake (niezweryfikowany)
do onr jest mi bardzo barzdo daleko to raz 2 skad bralem pieniadze? zawsze jest jakies zrodlo a to od starych a to w gownianej pracy fizycznej itd. jak bys czytal wszystko co pisze to bys wyczytal ze nawet bym popar dekriminalizacje ziola i innych narkotykow tak jak jest np w rosji gdzie sa nawet podane limity ile mozna miec przy sobie i czego ale nigdy nie poparlbym legalizacji zreszta na legalizacji najbardziej by skorzystala mafia ktora legalizuje zarobione nielegalnie pieniadze w lokalnych interesach i to wlasnie mafia miala by najwiekszy zysk w coffeshopach bo raz maja hajs rzeby szybko swoje legalne restauracje w ktorych nikt nie siedzi zmienic na coffeshopy i to mafia ma odpowiednie ilosci tego narkotyku rzeby juz na starcie miec te coffeshopy full zaopatrzone, a na dekryminalizacji tez mafia by skorzystala ale w mniejszym stopniu i mogloby to tez wplynac na to ze ludzie sami by sobie chodowali po 2 -3krzaki w domu i by sie u nich nie zaopatrywali | ale nie zmienie zdania ze marichuana to zlo takie samo jak np alkohol czy najgorszy narkotyk legalny czyli fajki | a porownywanie ziola do kawy jest wg totalnym debilizmem bo kawa nie wplywa na psychike w takim stopniu jak jaranie zielska.
snake (niezweryfikowany)
zamiast "lokalnych interesach" mialo byc legalnych interesach ;p
paw (niezweryfikowany)
To, że okazałeś się burakiem, co nie umie jarać, to nie powód, żeby mnie wsadzać do więzienia.
Bunia2004 (niezweryfikowany)
Proponuję ten artykuł wysłać na e-maile partii politycznych(PiS, PO, SLD, PSL) i w miarę możliwości do wszystkich lub prawie wszystkich polityków którzy posiadają e-mail. A w tytule e-maila napisać np. "Proszę aby pan/pani tylko przeczytała ten artykuł o nic więcej" a wtedy jak politycy zapoznają się z faktami to może w końcu zaczną coś robić. Pozdrawiam
Pat (niezweryfikowany)
kuzwa smieszy mnie jak ktos pisze palilem codziennie przez 6 lat i złapałem stany lekowe - NAJWAŻNIEJSZY JEST UMIAR!! Umiar to podstawa bo nawet wodą można się zatruć pitą w zbyt duzych ilosciach. Jezeli ktos nie umie zachowac umiaru niech spierdala i nie wypowiada sie na temat marihuany.
Bunia2004 (niezweryfikowany)
Wodą nie da się zatruć!! Wodą można się zabić zbyt duża ilość wody przyjmowana na raz powoduję obrzęk mózgu i wylew!! Było kilka wypadków tego typu ja znam 2 pierwszy to dziewczyna która zjadła extazy i z nadmiarem piła wodę a extaza zatrzymuję w dodatku wodę w organizmie i przez wodę umarła(także pamiętajcie po zjedzeniu by zachować umiar w piciu) a 2 przypadek to koleś w Australii na plaży wypił 2 litry wody na raz i także umarł z przepicia :)
Gasparos (niezweryfikowany)
<cite>"Okazało się że produkty spalania paliwa z konopi to woda i dwutlenek węgla. Nie tylko są zatem bezpieczne dla środowiska ale przede wszystkim nie są wprowadzane do biosfery z zewnątrz, tak jak ropa naftowa. Dzięki temu nawet masowe stosowanie tego rodzaju paliwa nie powoduje zachwiania równowagi ekologicznej."</cite> Węgiel i ropa nie pochodzi z zewnątrz (bo niby skad z kosmosu?), tylko są to przetworzone przez naturlane (ciśnienie i wysoka temperatura) zjawiska, szczątki roślinne. Spalanie ich nie zakłóca równowagi ekologicznej. W jaki sposób roślna lub jej szczątki może zakłucić tą równowagę? Kto może decydować o tym że ta równowaga została zakłócona?
Zajawki z NeuroGroove
  • Kannabinoidy
  • Katastrofa
  • Marihuana

Grudniowy wieczór, światła lamp - pozytywne nastawienie (powracałem do haszu po dłuugim czasie bo nie można go było nigdzie dostać)

Moja przygoda z haszyszem zaczęła się już rok wcześniej przed opisywanym tripem, paliłem to w miarę często bo i było dobrze dostępne, kopało i ogólnie dostarczało masę pozytywnych wrażeń, przynajmniej wtedy gdyż od tamtego czasu zacząłem bawić się w chemole regularnie. Mieszanki ziołowe, syntetyki wszelkie oraz benzo zmieniły mój sposób postrzegania świata, odkąd dowiedziałem się o derealizacji zacząłem się o nią bać, bałem się tego że zacząłem dostrzegać u siebie objawy zaburzeń schizotypowych - to bardzo ważne w kontekście opisywanego tutaj tripa.

 

  • Amfetamina
  • Katastrofa
  • Marihuana

Czas wakacji, własnie wrociłam z tygodniowego wypadu nad morze. Zmeczenie i wykonczenie organizmu dawało sie we znaki. Dzwoni kumpela, za chwile pojawia sie w drzwiach i mówi, żebym pakowala manatki. Tłumacze, ze musze odpoczac, ale juz wiem co ma na myśli: "narkotyczny wypad". Do czego jak do czego, ale do tego typu rozrywki nie trzeba mnie dlugo namawiac. Jedziemy do najpiekniejszego panstwa, ktore moze zapewnic nam te atrakcje. 

  • Grzyby halucynogenne



Wspomnienia z jesieni




Poziom doświadczenia: NIE brałem heroiny, kokainy, lsd, sd



Witam wszystkich zainteresowanych tematyką.

Chciałbym przedstawić w tym artykule, moje przeżycia związane z grzybami a konkretnie z Psilocybe semilanceata - Łysiczka lancetowata oraz przybliżyć czytelnikowi tematykę z nimi związaną.


randomness