30 grudnia, 21:20
Ponad 20 kg narkotyków sprzedał w ciągu czterech miesięcy Krzysztof L. ps. Szkiełko, dwóm grupom przestępczym: z Warmii i Mazur oraz Podlasia. Amfetamina, mefedron czy marihuana trafiały do pubów i dyskotek. „Szkiełko” zmusił swoich rodziców, aby dostarczali jego narkotyki przestępcom.
Ponad 20 kg narkotyków sprzedał w ciągu czterech miesięcy Krzysztof L. ps. Szkiełko, dwóm grupom przestępczym: z Warmii i Mazur oraz Podlasia. Amfetamina, mefedron czy marihuana trafiały do pubów i dyskotek. „Szkiełko” zmusił swoich rodziców, aby dostarczali jego narkotyki przestępcom. Biznes zakończyło wkroczenie białostockiego CBŚP, którzy zatrzymali hurtownika oraz 13 innych osób zamieszanych w nielegalny proceder.
Policjanci białostockiego CBŚP od kilku miesięcy rozpracowywali dwie grupy przestępcze handlujące narkotykami w dyskotekach i pubach w województwach podlaskim i warmińsko-mazurskim. Z ich ustaleń wynikało, że obie grupy mogą zaopatrywać się w narkotyki u tego samego hurtownika. Okazał się nim 31-letni Krzysztof L. ps. Szkiełko.
– Mężczyzna tak zorganizował swój nielegalny interes, że handlem narkotykami zajmowały się całe rodziny. On sam zmusił groźbami ojca i matkę do pomocy w narkobiznesie. Dwaj jego bracia handlowali narkotykami już dobrowolnie – opowiada oficer Centralnego Biura Śledczego Policji.
Rodzinny biznes
Funkcjonariusze ustalili dokładne składy obu grup i zdecydowali się jednocześnie zatrzymać hurtownika i jego klientów. Sam „Szkiełko” wpadł, gdy jechał samochodem. – Zatrzymanie miało dynamiczny charakter. Policjanci użyli granatów hukowych, by wykorzystać element zaskoczenia i sprawnie zatrzymać kierowcę. Był kompletnie zaskoczony – opowiada tvp.info kom. Agnieszka Hamelusz, rzeczniczka CBŚP.
– Podczas przeszukania posesji należącej do mężczyzny pies wyszkolony do wykrywania narkotyków wskazał jeden z kontenerów przy śmietniku. Okazało się, że mężczyzna wykorzystywał pojemnik, jako swój magazyn. W kontenerze znaleziono ponad 2 kg marihuany – dodaje kom. Hamelusz.
Delikatna nerwowość, ale też ekscytacja wywołana wyczekiwanym pierwszym razem na kwasie. Stresujący tydzień, dzień wcześniej zdane prawko, co poprawiło mi bardzo humor. Miejsce: dom ziomka, brałem z dziewczyną, najlepszym przyjacielem, jego dziewczyną i paroma innymi ludźmi, których wcześniej nie znałem.
Piszę ten tripraport, aby spróbować poukładać sobie w głowie i przypomnieć co się działo tamtego wieczoru i przy okazji się tym z kimś podzielić. Ramy czasowe nie będą zbyt dokładne, ponieważ całkowicie straciłem poczucie czasu, także nie sugerujcie się nimi za bardzo.
Set & settings : z początku własny dom, potem dzielnicja kumpla, skraj lasu, autobus (przez chwilę), następnie melina (garaż). Psychiczne podniecenie przed spełnieniem marzenia :)
Na wstępie chciałbym podziękować osobom które umożliwiły mi tę podróż
A. :* S. :* dzięki :D
1.Start
Na ten piątek czekałem już od prawie 2 tygodni. Trip miał się odbyć tydzień wcześniej, niestety mój opiekun nawalił i nie wyszło . Z góry zakładałem że na noc nie wracam, gdyż wszyscy domownicy mieli być obecni. Oficjalnie wybywałem na impreze. W moim garażu, razem z kumplem rozbiliśmy namiot, wrzuciliśmy śpiwory, grzejnik i tak stworzyliśmy warunki do spędzenia nocy.
Ostatnie grzybienie w tym sezonie, mieszkanie kolegów, 2 osoby "trzeźwe" (względnie:] ) 7 grzybiarzy z różnym doświadczeniem.
Będę mówił o doświadczeniu które spotkało mnie i mojego towarzysza i jego dziewczynę, powiedzmy Kojota i Bekszę i jedzącego po raz 2 łysice Rombajrła ( myślę że będzie z niego dobry psychonauta do swojego kuzyna Ś potrafi czerpać z tripa). Reszta psychonautów chyba nie doświadczyła tego co my, nie zintegrowali się zbytnio z nami (tak przynajmniej mi się wydaje) ciężko jest mi zachować chronologię zdarzeń ale postaram się jak mogę.
18:30 T+00 popijam wodą około 50 większych suszonych łysiczek wcześniej pociętych na wiórki.
T+10 min dołącza do mnie K, zjada 105 sztuk