REKLAMA




Walka z dopalaczami. Sanepid testuje nową broń na Woodstocku

W czasie tegorocznego Przystanku Woodstock gorzowski sanepid testować będzie nowe narzędzie w walce z dopalaczami - spektrometr optyczny. Jeśli urządzenie spełni oczekiwania, na stałe zagości w arsenale sanepidu.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

Gazeta.pl
Malwina Aurelia Atras

Odsłony

1513

W czasie tegorocznego Przystanku Woodstock gorzowski sanepid testować będzie nowe narzędzie w walce z dopalaczami - spektrometr optyczny. Jeśli urządzenie spełni oczekiwania, na stałe zagości w arsenale sanepidu.

Kampania "Lubuskie bez dopalaczy" już się rozpoczęła. Teraz jednak zdecydowanie przyspieszyła. Twarzą kampanii jest młody żużlowiec Bartek Zmarzlik. Pierwsze emisje przygotowanego spotu reklamowego pojawią się na Przystanku Woodstock. Planowane są również emisje reklamy w kinach, przed filmami. Kampania będzie również kontynuowana w szkołach.

- Trzeba podjąć działania, które wesprą policję. My chcemy wyjść szczególnie do młodzieży z kampanią informacyjną i edukacyjną. Może to dłużej trwa, ale na pewno przynosi dobre efekty. Już od sierpnia zaczną się spotkania z dyrektorami szkół. Chcemy, aby w ramach lekcji wychowawczych informować i edukować o skutkach prawnych i zdrowotnych zażywania narkotyków. Rozmawiać chcemy nie tylko z młodzieżą, ale również z ich rodzicami i pedagogami. Współpracujemy także z policją i z sanepidem - mówi Katarzyna Osos, wojewoda lubuski.

W walce z dopalaczami ma pomóc wyposażenie sanepidu w spektrometr optyczny, który wykrywa zakazane substancje. Urządzenie zostało wypożyczone na czas Przystanku Woodstock w Kostrzynie i właśnie tam będzie testowane. Jeśli się sprawdzi, wojewoda rozważy zakup spektrometru. Jego koszt to około 100-150 tys. zł.

- W urządzenie wgrana jest baza zawierająca wzorce substancji, o których wiadomo, że są narkotykami lub dopalaczami. Jest ona stale uzupełniana. Jeśli w badanej próbce wykryte zostaną jakieś nielegalne lub szkodliwe substancje, na wyświetlaczu pojawi się ich nazwa - mówi Dorota Konaszczuk z gorzowskiego sanepidu.

Zajmuje to mniej niż minutę. Badanej substancji nie trzeba wyjmować z opakowania.

- To bardzo ułatwi nam pracę. Już w czasie zatrzymania osoby posiadającej substancje niewiadomego pochodzenia będziemy mogli poddać je badaniu i od razu dowiemy się, czy daną osobą powinna zająć się policja. Od razu będziemy wiedzieli, z czym mamy do czynienia i nie będzie konieczności czekania kilku tygodni na wyniki badań. Oczywiście, próbki wysyłane są później do laboratorium, aby dokładnie je sprawdzić - mówi Konaszczuk.

Jak delirium

Skala problemu jest duża. Od stycznia dopalaczami zatruło się już 296. W czerwcu było ich 29. Wraz z rozpoczęciem wakacji liczba ta wzrosła. W lipcu zatruć było już 118. Najmłodsza osoba miała 12 lat. Najstarszy mężczyzna 42.

- Osoby po dopalaczach trafiają do nas w stanie podobnym do delirium alkoholowego. Osoby majaczą, nie wiedzą, gdzie są i mają zaburzenia świadomości. Ci pacjenci szybko wychodzą ze szpitala. Środki są jednak coraz bardziej toksyczne i powodują coraz częściej ostre zatrucia. Objawy mają podobne jak w schizofrenii. Pojawiają się omamy i halucynacje. Pacjenci są agresywni i stwarzają spore niebezpieczeństwo. Pojawiają się poważne uszkodzenia wątroby i uszkodzenia nerek. Leczenie może być już tylko objawowe, bo tych substancji z organizmu nie można się pozbyć - mówi dr Mariusz Król, konsultant w dziedzinie psychiatrii.

Czasami w tygodniu na oddział przyjmowanych jest 5-6 osób chorych psychicznie. Tych, po dopalaczach, 20-25. Od przyjęcia pacjenta na oddział mija czasami pół roku, zanim pacjent zostanie wypisany do domu. Wiele zatruć kończy się martwicą palców rąk i nóg, która skutkuje amputacją palców. Pojawiają się również trwałe zaburzenia psychiczne, które kończą się nawet samobójstwem.

Biorą coraz młodsi

Problemem są nie tylko dopalacze zamawiane przez internet, ale również leki, które można kupić bez recepty, a jeśli wie się, w jaki sposób je zażyć, mają działanie narkotyczne.

- Do naszej poradni trafiają coraz młodsi pacjenci. Kiedyś młodzież w wieku 14, 15 czy 16 lat dopiero eksperymentowała. Dzisiaj są to osoby już uzależnione i wymagające leczenia, które nie zawsze przynosi efekty w trybie ambulatoryjnym. Wtedy osoby kierowane są do ośrodków stacjonarnych - mówi Marzena Ciąglewicz ze Stowarzyszenia "MONAR".

W woj. lubuskim najwięcej przypadków zdarza się w Gorzowie Wlkp. i w powiecie żagańskim. Sporo jest również w Zielonej Górze oraz w powiecie żarskim. Bardzo ważna w walce z dopalaczami jest nie tylko świadomość zagrożeń, ale również profilaktyka, o którą powinni zadbać rodzice.

- Profilaktyka zaczyna się praktycznie od urodzenia dziecka. Bardzo ważne jest wychowanie, utrzymywanie dobrego kontaktu z dzieckiem, utrwalanie go. Wiek dojrzewania może zaburzać pozytywne relacje, jednak jest to normalne i wpisane w rozwój człowieka. Natomiast właściwe relacje w rodzinie, miłość, ciepło, rozmowa i umiejętność słuchania siebie nawzajem jest bardzo ważna dla profilaktyki. To są najważniejsze sprawy, które pomogą ustrzec nasze dzieci przed dopalaczami - mówi Ciąglewicz.

Oceń treść:

Brak głosów

Komentarze

Jezus_czarnuch (niezweryfikowany)
<p>150 tyś za jedno gówno- i już wiemy o co chodziło w całej tej "mocarzowej aferze".</p>
kotokurwapies
Na woodzie to raczej normalne narkotyki biorą, a nie dopy. Chyba że rc też podepniemy pod dopalacze, ale to zmienia postać rzeczy
Zajawki z NeuroGroove
  • Katastrofa
  • Kodeina

Przypadkiem, w piątek, po pracy.

Witam,

Piątek. Z pracy mam do domu około 1800 metrów. Muszę to przejść bo nie mam czym dojechać. Wlokę noga za nogą zmęczony głupotą ludzi, palę papierosa i zastanawiam się co dziś mam ze sobą zrobić. Wpada mi do głowy DXM. DXM? Eeee, nie za bardzo. Ostatnio nie było dobrze. może koda? Fajnie sie po niej śpi następnego dnia. Ponieważ miałem ostatnio problemy ze snem, wybrałem kodę. W aptece kupiłem Thiocodin. Ku mojemu zdziwieniu sprzedają to tylko po 10 tabletek (po 15 mg + jakieś gówno co rozwala żołądek). Mało. Ale ok, może mi wystarczy.

  • Heimia salicifolia
  • Inne
  • Leonotis leonurus (wild dagga)
  • Mieszanki "ziołowe"
  • Pozytywne przeżycie

Wręcz tęczowe.

No nie wiem co się dzieje. To jest ostra deliryczno-aresywna-konopnicko-dziwna filozoficzna faza!

Narracja.

Przeskok.

 

Co było wczoraj?

15:00 (Czas będę podawał w dużym przybliżeniu, nie zwracałem nań uwagi)- Ego wraca ze szkoły i widzi paczkę do niego na stole. Stwierdza, że to jego "Kompozycja z natury" zamówione w necie. Co tu się odkurwia? Ostrymi dopalaczami pewno tę mieszankę kropią.

  • DMT
  • Przeżycie mistyczne

Zdecydowałem się w końcu pokrótce opisać parę moich przygód z DMT. Przy czym od razu zaznaczę, że każde kolejne doświadczenie z tą substancją było dopełnieniem i rozwinięciem poprzednich co nigdy wcześniej nie zdarzyło mi się przy jakiejkolwiek innej substancji.

  • TMA 2 (trimetoksyamfetamina)

Wcześniej na specjalnej lekkiej diecie, przed zażyciem zrobiłem ceremonię oraz przygotowałem zasilające przedmioty.

Tekst pisany w wieku 41 lat, waga: 90 kg.

Zjadłem 4 duże kartoniki, które nie wiem ile zawierały, ale spróbuję się dowiedzieć.

Zażyłem o 17, o 18 zaczęło działać...

Było bardzo mocno. Działanie było tak silne, że stwierdziłem, iż mogę się tylko poddać procesowi i pozwalać się wszystkiemu dziać naturalnie i spontanicznie uczestniczyć.

Byłem pod mocnym wpływem substancji do jakiejś 24 - kiedy poczułem, że właśnie chce mi zejść z moczem - złapałem wszystko do kubka i spożyłem jeszcze raz, co spowodowało iż miałem dalszą podróż do 9 rano...