Fuck the Club! - czyli gdzie zaprowadził mnie maHOMET..
...czy nie ma obawy, że będą z nich korzystać dzieci? (SPOJLER: Jest)
W marketach niemieckiej sieci Kaufland w Dębicy i Rzeszowie stanęły niedawno urządzenia o nazwie "Trawomat". Można w nich z łatwością kupić produkty konopne zawierające popularne w ostatnich czasach CBD. Substancja jest legalna a jej dystrybutorzy podkreślają, że ma bardzo pozytywny wpływ na zdrowie. Jednak czy to, że z automatu mogą korzystać wszyscy, w tym dzieci, nie budzi pewnych wątpliwości?
Produkty konopne są w tym momencie u szczytu popularności, przechadzając się po Rzeszowie można zauważyć, że jest w mieście kilka sklepów, w których możemy je nabyć. Szczególnie interesujące wydają się być te zawierające substancję CBD, czyli kannabidiol. Jest to związek chemiczny występujący właśnie w konopiach i w przeciwieństwie do THC, nie ma on właściwości psychoaktywnych. Ta druga substancja jest powodem, przez który marihuana jest nielegalna w naszym kraju.
Wielu sprzedawców tego typu produktów zapewnia, że wpływają one pozytywnie na zdrowie użytkownika. CBD może być przyjmowane w formie olejków, pastylek, ale również palone jak tradycyjny papieros.
Właśnie susz oraz olejek konopny można kupić od niedawna w marketach sieci Kaufland w Rzeszowie i Dębicy. Nie są to jednak pierwsze sklepy, gdzie ustawiono tzw. Trawomaty, bo charakterystyczne maszyny znajdują się obecnie w ponad 100 marketach, a w większości zagościły już w 2020 roku.
Na froncie maszyny czytamy "produkty zdrowotne oparte o CBD". Nieco wyżej zaprezentowane są opcje, jakie możemy wybrać, większość z nich to susze roślinne lub gotowe "skręty", ale możemy wyposażyć się tam również w bibułki do skręcania oraz olejek z wysoką zawartością substancji.
- Według raportu Światowej Organizacji Zdrowia substancja CBD nie uzależnia oraz nie wpływa negatywnie na osoby, które ją zażywają. Wręcz przeciwnie – jest stosowana w leczeniu wielu chorób i dolegliwości bólowych
- zapewnia Maja Szewczyk, dyrektor działu komunikacji korporacyjnej Kaufland Polska.
I faktycznie, przeglądając Internet w poszukiwaniu hasła "CBD" znajdziemy niemal same pozytywne opinie na temat działania substancji czy tego, że jest w pełni legalna. Susz sprzedawany właśnie jako "produkt zdrowotny" musi zawierać poniżej 0,2 proc. THC i również o tym zapewnia zespół Kaufland Polska.
- Współpracujemy wyłącznie ze sprawdzonymi kontrahentami, którzy dysponują odpowiednimi certyfikatami dla każdej partii wprowadzanych produktów. Potwierdzają one zarówno ich legalność, jak i bezpieczeństwo stosowania - mówi Maja Szewczyk.
W mediach pojawiają się jednak różne opinie o suszu zawierającym CBD. Po pierwsze, przeciętna osoba nie jest stanie odróżnić go od jego "nielegalnego kuzyna". Jeśli więc policja znajdzie go przy nas, może zaistnieć konieczność przebadania suszu pod kątem legalności.
Druga sprawa to sama forma sprzedawania specyfików. Automaty stoją przy wejściu do sklepów, skorzystać więc może z nich tak naprawdę każdy. Rodzi się obawa, że także dziecko. Zapytaliśmy biuro prasowe Kaufland Polska, czy także oni nie obawiają się tego, że z produktów "Trawomatu" zaczną korzystać niepełnoletni, ale nie uzyskaliśmy na to pytanie żadnej odpowiedzi.
Sama substancja CBD jest legalna, jednak sposób jej użycia, czyli głównie palenie suszu w sposób taki, jak papierosa, budzi pewne kontrowersje. Nad tymi kwestiami zastanowili się posłowie, którzy we wrześniu ubiegłego roku napisali na ten temat interpelację do Ministra Zdrowia.
W ostatnich miesiącach w wielu miastach południowej i centralnej Polski, m.in: Bielsku-Białej, Rudzie Śląskiej, Tychach, Czechowicach-Dziedzicach, Oświęcimiu, Mysłowicach i Radomiu, w marketach Kaufland stanęły trawomaty, tj. automaty vendingowe, z produktami CBD (suszem konopi siewnej oraz olejkami) zawierającymi substancję THC, choć w ilości, jak zapewnia właściciel, do 0,2 procenta. Ponieważ automaty są wolnostojące, nad kupującymi nie ma żadnej kontroli, co oznacza, że substancje mogą nabyć także nieletni"
czytamy w piśmie podpisanym przez Marka Sowę, Dorotę Niedzielską, Konrada Frysztaka, Witolda Zembaczyńskiego i Krzysztofa Truskolaskiego.
Dalej posłowie przytaczają, co znaleźli na stronie właściciela automatów: „Zawartość opakowania (towar) przeznaczona jest wyłącznie do celów dekoracyjnych. Towar nie jest artykułem żywnościowym, używką, suplementem diety, wyrobem medycznym, lekiem ani kosmetykiem. W szczególności towar nie nadaje się do spożywania przez ludzi ani zwierzęta, ani do używania w celach kosmetycznych, leczniczych lub rekreacyjnych”. Zadali Ministrowi Zdrowia dwa pytania.
wakacyjny wyjazd, pozytywne nastawienie, w otoczeniu przyjaciół, lasy i polany
Fuck the Club! - czyli gdzie zaprowadził mnie maHOMET..
4 osoby brały to, co ja, dwie tylko jarały. Pokój w małym mieszkanku, muzyka z laptopa, na początku Carbon Based Lifeforms, później nie ogarniałam i puszczałam swoją na słuchawkach. Wczesny, jasny wieczór. Na początku nie byłam przekonana, ale jak zajarałam, to się wyluzowałam. Nawet nie byłam jakoś specjalnie podekscytowana. Po prostu wciągnęłam i dałam się ponieść. Świeciło ciepłe, wieczorne światło, bardzo ciepło było. Czasem wręcz zbyt duszno, zwłaszcza jak towarzysze zaczęli jarać fajki.
08.06.2011
Jak wciągaliśmy, to już byliśmy nieźle zbakani, nie byłam pewna czy brać, bo nie wiedziałam jak to zadziała. Ale jeden z współćpaczy już tego próbował i polecał, więc lusterko poszło w ruch.
Godz ok. 19, jasno jeszcze było. Może 18:30.
Czas jakiś temu byłam uzależniona od fety. Od pierwszego razu jechałam na tym ze trzy lata i to niemal codziennie. Po jakimś
czasie dopadły mnie porządne doły, zaczęłam pisać
dziwne "wiersze" i odcinać się od ludzi. W końcu udało mi się
przestać brać. Ale to nie był koniec. Po kilku miesiącach się
dopiero zaczęło. Najpierw bałam się ludzi. Unikałam wychodzenia
z domu. Potem chodziłam jak w transie, nie byłam w stanie
normalnie myśleć. Byłam przekonana, że ludzie słyszą moje myśli.
Świeżo po przeprowadzce na drugi koniec kraju. W trakcie nieco trudnej aklimatyzacji do nowego miejsca, w obcym mieście, z dala od praktycznie wszystkich bliskich mi osób. Po trzech tygodniach nieskutecznych prób zapoznania się z ludźmi z nowych studiów, nareszcie koleżanka z roku zorganizowała dużą domówkę, w trakcie której miał miejsce cały trip. To, że znalazłem się na imprezie będąc na grzybowej fazie, było spontaniczne i niezaplanowane. Tego samego dnia z Bieszczad wracał kumpel - D, z którym wcześniej miałem okazję jeść grzyby. Chcąc upiec dwie pieczenie na jednym ogniu (spotkać się z D a jednocześnie nie ominąć imprezy) zgarnąłem go na domówkę do niejakiej M. Z D był również jego kolega, którego znałem z widzenia - W. Pod wpływem namowy D, zjedliśmy grzyby, które w założeniu miały nas puścić zanim pójdziemy do M. Stało się jednak inaczej.
Wprowadzenie: Niniejszy raport jest retrospekcją sięgającą ok. 3 lat wstecz. Po złotym okresie z psychodelikami trwającym dobrze ponad pół roku, podczas którego zaliczałem praktycznie same bardzo udane i zapadające w pamięć tripy, przyszedł czas na serię nieco gorszych podróży. TR opisuje pierwszy z serii już-nie-złotych psychodelicznych wypraw. Żadna z nich nie skończyła się bad tripem. Nie wspominam ich jako złych. Zwyczajnie nie były one najlepsze (w nie-eufemistycznym znaczeniu tego słowa).