Swojska heroina

Czterech młodych mężczyzn stanie przed sądem pod zarzutem produkcji heroiny.

Anonim

Kategorie

Źródło

Tygodnik Podhalański

Odsłony

3449

Czterech młodych mężczyzn stanie przed sądem pod zarzutem produkcji heroiny. Narkotyk wytwarzany był w jednym z domów w Zakopanem, przy ul. Kasprusie. Grozi im za to kara więzienia od 3 lat wzwyż. Zakopiańska prokuratura skierowała akt oskarżenia do Sądu Okręgowego w Nowym Sączu w ostatnim dniu czerwca. Na ławie oskarżonych zasiądzie trzech zakopiańczyków i jeden mieszkaniec Krakowa. Prokuratura oskarża ich o to, że od 1 lutego do 8 marca 2004 roku przetwarzali słomę makową na polską heroinę. Podczas przeszukania w mieszkaniu zakopiańczyka Jakuba S. policja natrafiła na naczynia, sprzęt, odczynniki chemiczne i słomę makową, sugerującą produkcję narkotyku. Funkcjonariusze znaleźli też płyny, które - jak wykazała ekspertyza - są produktem uzyskiwanym w końcowych etapach domowego wytwarzania opium. Zabezpieczono Œ ml takiego płynu, z czego można mieć 14 działek. Policjanci znaleźli też woreczki z amfetaminą. Jak okazało się podczas śledztwa, Witold N. z Krakowa nawiązał kontakt z zakopiańczykiem Hubertem M. jesienią ubiegłego roku i na jego zamówienie przygotował 120 ml kompotu. Towar spodobał się, więc krakowianin otrzymał propozycję produkcji heroiny w Zakopanem, w domu Jakuba S. Kilkakrotnie wyjeżdżał po zakup słomy makowej i produkował z niej później narkotyk. Od 6 marca pomagali mu - Piotr Ż. i Krystian G. Przed sądem stanie cała trójka oraz właściciel mieszkania Jakub S. Hubert M. za kratki trafił już wcześniej z powodu innego wyroku. Piotr Ż. odpowie dodatkowo za groźby wobec jednej z mieszkanek Białego Dunajca. Groził, że spali jej dom i wyrządzi krzywdę bliskim. Przestraszona kobieta wypłaciła mu w kilku ratach ponad 15 tys. zł.

BZ

Oceń treść:

0
Brak głosów

Komentarze

poll (niezweryfikowany)

Jak w jakims filmie gangsterskim scenariusz
umberto eco (niezweryfikowany)

Jak w jakims filmie gangsterskim scenariusz
Zajawki z NeuroGroove
  • Grzyby halucynogenne


W połowie października załatwiłem sobie pierwsze grzybki w życiu. Mała paczuszka zawierała 100 sztuk swierzo zebranych grzybencji. Wcześniej słyszałem tylko opowieści starych narkoli o zakręconych jazdach, mutacjach ciała typu 7 metrowe nogi i ręce z 3 palcami, tu dzież spadające meteoryty. Ale byłem nastawiony sceptycznie bo wiadomo jak jest, wiele ludzi, podobnie jak wędkarze opowieści o złowionych rybach, podkręcają opowieści, dodają nowe fakty i ubarwiają rzeczywistość. Jednak od razu wyczułem klimat. Nie bez powodu nazywane są "Świętymi Grzybami".

  • Bieluń dziędzierzawa
  • Etanol (alkohol)
  • Marihuana
  • MDMA
  • Tripraport

Przybyliśmy na miejscówkę w której zwykle zaczynały się substancjonalne przygody. Głodni wrażeń, lecz z jakże ograniczonym dostępem do psychodelików, skusiliśmy się na eksperyment - w imię nauki! Bo jakże by inaczej...

"Czerwony jak burak, rozpalony jak piec, suchy jak pieprz, ślepy jak nietoperz, niespokojny jak tygrys w klatce"


Jesień 2006

Set & Setting:

Przybyliśmy na miejscówkę w której zwykle zaczynały się substancjonalne przygody. Głodni wrażeń, lecz z jakże ograniczonym dostępem do psychodelików, skusiliśmy się na eksperyment -  w imię nauki! Bo jakże by inaczej...

  • LSD
  • Pierwszy raz

Byłem szczęśliwy. Zdałem wszystkie przedmioty na 6 semestrze studiów, pozytywnie zacząłem wakacje. Chciałem doświadczyć wizualnych halucynacji. Czytałem wiele raportów i byłem bardzo pozytywnie nastawiony do LSD, próbując wcześniej grzybków halucynogennych w Holandii (trufli).

Całego tripa miałem przeżyć z moim przyjacielem. Podzieliliśmy jeden karton na pół i każdy miał zarzucić swoją część, jednak mój kolega zrezygnował ze względu na swój niepokojący stan psychiczny. Mimo tego towarzyszył mi w tripie i starał się mnie ogarniać przez cały czas.

  • Grzyby halucynogenne

Ogólnie neutralne samopoczucie, nijakie. Miejsce: dzika przyroda, jezioro.

Pojechałem samotnie nad mało uczęszczane jezioro z cudownym soczkiem z wywarem z ostatnich kilku gram grzybków które mi zostały. Rozbiłem namiot nad samym brzegiem, perfekcyjnie osłonięty przed obserwacją z naprzeciwległej strony brzegu dzięki gałęziom drzew uginającym się w stronę wody i tworzącym swoisty parasol. Jest tam też spróchniała stara wędkarska kładka na którą dało się wejść. Moim sąsiadem był bóbr, około 15 metrów ode mnie, co okazało się dopiero na drugi dzień po zażyciu. Często odwiedzały mnie też różne ptaki (o których bardzo dziwną obserwację napiszę później).