...cały czas w zamknięciu, w ogóle nie wychodząc z domu, a właściwie całkowicie na zewnątrz, zupełnie gdzie indziej, gdzieś daleko w przestrzeni, w absolutnie innym świecie, świecie, którego nie rozumiałam, nie rozumiem i nigdy nie zrozumiem ...
Władze stanu Michigan zakazały używania kilku słów powszechnie kojarzonych z konopnymi przychodniami. Jednym z nich jest sam termin "przychodnia".
Władze stanu Michigan zakazały używania kilku słów powszechnie kojarzonych z konopnymi przychodniami. Jednym z nich jest sam termin "przychodnia".
Według Davida Harnsa - rzecznika Michigan's Bureau for Medical Marihuana Regulation, ścisłe przepisy dotyczące języka mają na celu zapewnienie pacjentom czytelności. (Tak, prawodawcy z Wolverine State piszą "marihuana" przez "h )
To nie jest istotna zmiana, raczej doprecyzowanie - powiedział Harns w wypowiedzi dla Marijuana.com. Prawo stanowe zawsze mówiło, że to publiczny kodeks zdrowia określa, komu wolno używać terminu" przychodnia" i wszystkich pozostałych terminów, które umieściliśmy w poradniku.
Zwolennicy medycznej marihuany nie są do końca przekonani. Niektórzy twierdzą, że zastąpienie "przychodni" pojęciem "Centrum Zaopatrzenia w Medyczną Marihuanę" [Medical Marihuana Provisioning Center]" nie będzie specjalnie pomocne.
Mangone zgadza się jednak, że
...cały czas w zamknięciu, w ogóle nie wychodząc z domu, a właściwie całkowicie na zewnątrz, zupełnie gdzie indziej, gdzieś daleko w przestrzeni, w absolutnie innym świecie, świecie, którego nie rozumiałam, nie rozumiem i nigdy nie zrozumiem ...
Poziom doświadczenia: NIE brałem heroiny, kokainy, lsd, sd
Witam wszystkich zainteresowanych tematyką.
Chciałbym przedstawić w tym artykule, moje przeżycia związane z grzybami a konkretnie z Psilocybe semilanceata - Łysiczka lancetowata oraz przybliżyć czytelnikowi tematykę z nimi związaną.
Moje mieszkanie, od niecałych 2 miesięcy wolne od rodziców, mała posiadówka, zero jakichś większych komplikacji :)
Kilka godzin wcześniej....
Słoneczny, letni dzień. Opuszczony dom na odludziu, wakacje, kilka litrów wody, trochę zioła i changi, a do tego zjawiskowe bongo.
Dzień zapowiadał się wspaniale. Miał być to mój, K i Johnny’ego pierwszy raz z DMT i byliśmy wszyscy nieźle zestresowani. Było to w godzinach popołudniowych, około 16.-18. Pogoda dopisywała, było niesamowicie gorąco. W drodze do naszej sekretnej placówki wymienialiśmy się jeszcze nadziejami i obawami wobec tego, czego mieliśmy doświadczyć. Gdy już dotarliśmy na miejsce, szybko odpalone zostało bongo. Zioło miało zlikwidować lęki i wzmocnić doświadczenie i w tym raczej się sprawdziło.