08.06.2011
Jak wciągaliśmy, to już byliśmy nieźle zbakani, nie byłam pewna czy brać, bo nie wiedziałam jak to zadziała. Ale jeden z współćpaczy już tego próbował i polecał, więc lusterko poszło w ruch.
Godz ok. 19, jasno jeszcze było. Może 18:30.
Biznes „Króla dopalaczy” znów na łódzkiej wokandzie. Tym razem chodzi o sprzedaż w internecie.
Proces rozpoczął się dziś w Sądzie Okręgowym w Łodzi. Oskarżonych jest 13 osób, wśród nich nie ma pioniera łódzkiego biznesu dopalaczowego Dawida B. – nie jest on oskarżony w tej sprawie.
Na ławie oskarżonych zasiada 13 osób, ale brakuje najważniejszej postaci – Dawida B., uznawanego za twórcę i mózg całego procederu. Nie jest on jednak oskarżony w tej sprawie.
Jak usłyszeliśmy od prokuratury, Dawid B. jest poszukiwany, jednak nie ma informacji o miejscu jego pobytu. Nieoficjalnie mówi się, że przebywa w Afryce. Mimo to prokuratura wskazuje go jako osobę, bez której – jak podkreślano – ten proceder nie miałby miejsca.
Głównym oskarżonym jest Szymon S., określany jako prawa ręka Dawida B. Według śledczych grupa miała prowadzić internetową sprzedaż dopalaczy na terenie całej Polski, a także w Hiszpanii, Niemczech i na Słowacji.
Dawid B. zasłynął w Łodzi w latach 2008-2010 jako twórca sieci sklepów Smart Szop, w których dopalacze sprzedawano jako tzw. artykuły kolekcjonerskie. W szczytowym momencie tylko w regionie działało ponad 100 takich punktów.
Obecny proces dotyczy jednak lat 2019-2021, czyli okresu po nowelizacji przepisów, gdy dopalacze zostały zrównane z narkotykami. Obrona kwestionuje wersję prokuratury, a część obecnych na sali oskarżonych przyznało się do winy.
Mecenas Tymoteusz Paprocki, obrońca jednej z oskarżonych, wyjaśnia, że ponieważ część obrońców sygnalizuje wolę dobrowolnego poddania się karze lub wydania wyroku bez rozprawy, na tym etapie należy wstrzymać się z dalszymi krokami. Podkreśla, że w sytuacji, gdy jeden ze współoskarżonych przyznaje się do winy, a inny nie, ten sam sędzia nie może prowadzić sprawy, dlatego trzeba poczekać na decyzję sądu, który może różnie rozstrzygnąć złożone wnioski.
Zdaniem mecenasa możliwe są dwa scenariusze. Sąd może nie zgodzić się na dobrowolne poddanie się karze przez część oskarżonych i wówczas proces będzie się toczył dalej w pełnym składzie, obejmującym wszystkich 13 oskarżonych. Jeżeli jednak sąd wstępnie zaakceptuje takie wnioski, to wobec pozostałych osób sprawy muszą zostać wyłączone do odrębnego postępowania i rozpoznane przez innego sędziego. Wynika to z rozbieżności w wyjaśnieniach składanych przez poszczególnych oskarżonych.
4 osoby brały to, co ja, dwie tylko jarały. Pokój w małym mieszkanku, muzyka z laptopa, na początku Carbon Based Lifeforms, później nie ogarniałam i puszczałam swoją na słuchawkach. Wczesny, jasny wieczór. Na początku nie byłam przekonana, ale jak zajarałam, to się wyluzowałam. Nawet nie byłam jakoś specjalnie podekscytowana. Po prostu wciągnęłam i dałam się ponieść. Świeciło ciepłe, wieczorne światło, bardzo ciepło było. Czasem wręcz zbyt duszno, zwłaszcza jak towarzysze zaczęli jarać fajki.
08.06.2011
Jak wciągaliśmy, to już byliśmy nieźle zbakani, nie byłam pewna czy brać, bo nie wiedziałam jak to zadziała. Ale jeden z współćpaczy już tego próbował i polecał, więc lusterko poszło w ruch.
Godz ok. 19, jasno jeszcze było. Może 18:30.
Bardzo zły stan psychiczny spowodowany wielomiesięcznym stresem w firmie.
Moja waga to 92 kg, wzrost: 176 cm.
Mieszanka: głównie DXM, Cloranxen (aby uspokoić lęki), po kilku dniach doszedł THC.
Czas: tu mam problem z określeniem czasu z powodu bardzo mocnego haju więc starałem się opisać czas ogólnie.
A więc po kolei...
S&S : Droga na peron, Most.
Doświadczenie : Kofeina, Tytoń, Alkohol, THC.
Dawkowanie : Tussidex, 360 mg.
Chciałbym zaznaczyć, że jest to mój pierwszy raz z czymś mocniejszym, wypadło na DXM.
Stoję z kumplem (nazwijmy go L.) w mało widocznym miejscu i połykamy. Najpierw on, 18 małych tabletek ląduje w żołądku, potem ja, popijamy sokiem i idziemy gdzieś usiąść.
Dzwonimy po następnego znajomego (a tego nazwijmy G.), przychodzi i razem wyruszamy w Dexową podróż.
Zwyczajne październikowe popołudnie w prywatnym mieszkaniu. Nastawienie psychiczne jak najbardziej pozytywne. Chillout.
Przechadzałem się leniwie zatłoczonymi ulicami w blasku jesiennego słońca i nagle w mej głowie narodziła się koncepcja, aby patronat nad dzisiejszym wieczorem objęła kodeina. Toteż swoje kroki skierowałem do najbliższej apteki. Zbytnio nie uśmiechała mi się ekstrakcja kodeiny z Antidolu, więc doszedłem do wniosku, że zakupię po prostu Neoazarinę, która to oprócz samego fosforanu kodeiny zawiera jedynie ziele tymianku i substancje pomocnicze. Niestety już w samej aptece spotkał mnie gorzki zawód. Okazało się bowiem, że w asortymencie apteki zabrakło upragnionego specyfiku.