Słupsk: uprawiał marihuanę dla chorego syna. Sprawa została umorzona!

Skutki panującej od wielu miesięcy pandemii odczuwalne są dla społeczeństwa na wielu płaszczyznach. Wielu przedsiębiorców musiało zakończyć działalność, niektórzy bezpowrotnie stracili pracę, a inni – dostęp do przepisanego przez lekarza leku.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

medycznamarihuana.com

Odsłony

206

Skutki panującej od wielu miesięcy pandemii odczuwalne są dla społeczeństwa na wielu płaszczyznach. Wielu przedsiębiorców musiało zakończyć działalność, niektórzy bezpowrotnie stracili pracę, a inni – dostęp do przepisanego przez lekarza leku. Tak było w przypadku pana Macieja ze Słupska, który leczył niepełnosprawnego syna medyczną marihuaną. Do czasu, gdy suszu zabrakło w aptekach i zaczął uprawiać marihuanę na własną rękę. Szczęśliwie, jego sprawa została umorzona.

Dostępność medycznej marihuany i jej wysoka cena to można by rzec – niekończąca się opowieść, a dla wielu pacjentów poważny problem, który wielokrotnie poruszaliśmy na łamach naszego portalu. Pandemia koronawirusa dodatkowo ograniczyła pacjentom możliwość zakupu medycznej marihuany.

Pacjenci i ich rodziny często są zmuszeni działać na własną rękę

Pan Maciej ze Słupska jest ojcem niepełnosprawnego nastolatka, cierpiącego na dziecięce porażenie mózgowe, któremu przepisano medyczną marihuanę. W pewnym momencie, przez pandemię, konopie w aptekach przestały być dostępne, więc pan Maciej musiał jakoś radzić sobie sam.

Na okiennym parapecie zaczął uprawiać marihuanę. Było to 5 krzaków. Jak sam zapewnia robił to po to, aby zapewnić godny byt choremu synowi. Mężczyzna nie ukrywa jednak, że zgodnie z zaleceniami lekarzy, sam również często korzystał z konopi, ponieważ cierpiał z powodu bólu kręgosłupa.

Lipcowy nalot policji i zabezpieczenie roślin

Nie wiadomo skąd policja miała informacje o tym, że pan Maciej uprawia marihuanę. Jak to zwykle bywa w takich przypadkach – lokalna prokuratura wszczęła postępowanie. Dodatkowo przeprowadzony został wywiad środowiskowy.

Stwierdzono, że pan Maciej, chociaż tym razem złamał prawo – nigdy wcześniej nie był karany sądownie, a przeciw niemu nigdy nie prowadzono postępowania o czyn z ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii. Potwierdzono także, że 19 – letni syn pana Macieja wymaga całodobowej opieki. Uprawa marihuany przez pana Macieja to złamanie prawa, ale w grudniu 2020 r. sprawa została umorzona

Prokurator Lech Budnik napisał w uzasadnieniu, że wina sprawcy nie budzi wątpliwości, a sam podejrzany miał sporą wiedzę o konopiach i doskonale zdawał sobie sprawę, co grozi za ich uprawę w Polsce bez stosownego zezwolenia i jest to przestępstwo. Podkreślił jednak, że okoliczności popełnienia tego przestępstwa mają niską szkodliwość społeczną czynu.

„Podejrzany jest osobą, która posiada legalny dostęp do marihuany, którą przyjmuje zarówno on, jak i jego niepełnosprawny syn. Zażywają ją jako lek, nie zaś jako rekreacyjną używkę. Co więcej, u podejrzanego ujawniono jedynie pięć niewielkich krzaków, a zatem nie ulega wątpliwości, iż posiadał on je na własny użytek. Mając także na względzie sytuację pandemiczną oraz finansową podejrzanego, nie można kategorycznie kwestionować prawdziwości wyjaśnień, iż miał on bardzo ograniczony dostęp do medycznej marihuany, oraz że pochłania ona dużą część jego budżetu domowego.” – wyjaśnił prokurator Lech Budnik z Prokuratury Okręgowej w Słupsku.

„Po pierwsze nie szkodzić” – jedna z naczelnych zasad etycznych w medycynie trafiła na grunt prokuratorski

Pan Maciej nie kryje radości z tego, że sprawa została umorzona i jest bardzo wdzięczny zarówno policji, prokuraturze, jak i pani kurator za zwykłe ludzkie podejście.

„Na żadnym etapie nie czuliśmy się traktowani jak przestępcy czy kryminaliści. Wobec tego, jakie czasem głosy słychać na temat podobnych spraw, byłem i jestem pozytywnie zaskoczony podejściem poszczególnych osób. Dzięki takim ludziom i traktowaniu zachowuję wiarę, że mieszkam w normalnym kraju, w którym można żyć jak człowiek.” – podsumowuje swoją historię pan Maciej.

Oceń treść:

Average: 9.8 (5 votes)
Zajawki z NeuroGroove
  • Ayahuasca

W rolach głównych:

Kuba, Piotr, Ja (imiona zmienione). Wszyscy trzej mieliśmy doświadczenia z grzybami (Kuba maks. 40, Piotr maks. 50, Ja maks. 80), a Ja dodatkowo z kwasem (maks. ok 300 mikrogramów).

Ayahuasca (proporcje na 3 osoby):

  • Dekstrometorfan
  • Pozytywne przeżycie

Bardzo dobry humor, przyjaźni ludzie.

Około godz. 11:00 łyknęliśmy z moim chłopakiem (K) po 30 tabletek acodinu. Mieliśmy zamiar zrelaksować się, leżąc, słuchając muzyki i rozmawiając. Jednak po jakichś 40 minutach, akurat wtedy, gdy DXM zaczynało działać, wpadł do nas kumpel (M) – totalnie zakręcony człowiek, etatowy osiedlowy leń, z którym można jednak konie kraść ;). Traf chciał, że akurat dzień wcześniej spróbował on pierwszy raz DXM – 450mg i spodobało mu się. Słyszał opowieści o efektach większych dawek i był ciekaw, ale bał się trochę eksperymentować sam.

  • Bad trip
  • Marihuana

Dobre nastawienie, mieszkanie na wynajmem kolegi, parę ziomkow w tym najlepszy kolega. Ogólnie wszyscy pozytywni i nakreceni. Choć mieszkanie miało mało mebli co mi akurat przeszkadzało.

Przeszliśmy do kolegi, wszyscy w dobrym nastroju, zapalismy najpierw po lufie. Nikomu z nas nic nie było więc zaczęliśmy robić wiadro. Po okołu 40 minutach walnalem wiadro jako ostatni. Zdusiło mnie w płucach, strasznie bolało aczkolwiek po chwili ból ustał i zaczęło mi się bardzo chcieć sikać. Do kibla oczywiście była kolejka więc czekałem już mocno porobiony, zacząłem sobie wkręcać że zaraz się zesikam, wszystko było tak spowolnione że ledwo trzymałem się na nogach.

  • 25C-NBOMe
  • Przeżycie mistyczne

Mój pokoik, moje łóżeczko, podekscytowanie jak przed każdym psychodelicznym tripem.

Mam ochotę przedstawić wam szkielet moich najlepszych, najgłębszych tripów- to one wywróciły moje postrzeganie do góry nogami, jednocześnie przypominając mi kim na prawdę jestem. Otóż zarzucam kartona, dajmy np. nbome, ostatnio właśnie taki, 800 mikrogram. Pół godziny i pojawia się silny niepokój, powietrze jakieś takie zabiegane, kontury wszelkiej rzeczy stają się miękkie, chwiejne, wszystko takie niestabilne. I to poczucie, że zbliża się coś wielkiego. Coś, co przełamuje za każdym razem coś we mnie, coś jak nie wiem, coś...

randomness