REKLAMA




Skuli ściany i zerwali podłogę. W mieszkaniu "króla dopalaczy" znaleźli milion złotych

W trakcie bardzo dokładnych przeszukań z wykorzystaniem m.in. georadaru, policjanci znaleźli blisko 1 mln zł w gotówce, trzy jednostki broni z amunicją, kilkadziesiąt ampułek z różnymi substancjami w płynie i przeszło kilogram w proszku.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

TVN24 Pomorze
Wioleta Stolarska/gp

Odsłony

2114

25-latek, według śledczych, od dwóch lat zaopatrywał w dopalacze cały Gdańsk. Rozprowadzał je w dyskotekach, a jego matka sprzedawała przez okno swojego mieszkania. Usłyszeli już zarzuty. Teraz śledczy ponownie przeszukali mieszkanie "króla dopalaczy". Bardzo dokładnie, użyli nawet georadaru. Skuli ściany, zerwali podłogi i mają potwierdzenie na jaką skalę działał mężczyzna. W różnych skrytkach znaleźli m.in. milion złotych w gotówce, a także broń.

Policjanci badali tę sprawę od około roku. W połowie grudnia 25-latek i jego matka zostali zatrzymani przez antyterrorystów. Obawiano się, że mężczyzna może być uzbrojony.

Według śledczych podejrzany od 2014 roku zaopatrywał w dopalacze cały Gdańsk. W jego mieszkaniu udało się zabezpieczyć sprzedawane przez podejrzanych niebezpieczne substancje. Znaleziono m.in. kilkaset opakowań z różnymi substancjami, wagi elektroniczne, dwie sztuki broni i amunicję, ponad 35 tys. zł oraz naklejki z napisami "granulat do czyszczenia felg".

- Śledczy jednak na tym nie poprzestali i wrócili do mieszkania "króla dopalaczy". Tam w mieszkaniu i piwnicy znaleźli wiele ukrytych w ścianach i sufitach skrytek. W trakcie bardzo dokładnych przeszukań z wykorzystaniem m.in. georadaru, policjanci znaleźli blisko 1 mln zł w gotówce, trzy jednostki broni z amunicją, kilkadziesiąt ampułek z różnymi substancjami w płynie i przeszło kilogram w proszku - powiedziała podkom. Aleksandra Siewert z gdańskiej policji.

Poza tym do analizy zabezpieczono dokumentację skarbową i cywilnoprawną, dyski pamięci, laptopa, 7 telefonów, karty sim i fałszywe dowody osobiste.

Kolejna osoba z zarzutami

W połowie grudnia gdańska prokuratura postawiła 46-letniej kobiecie i jej 25-letniemu synowi zarzuty w związku z handlem dopalaczami, które stwarzały bardzo duże zagrożenie dla życia i zdrowia.

- Podejrzani nie przyznali się do winy. Grozi im kara do 8 lat więzienia - informowała Siewert, dodając, ze zatrzymani zostali tymczasowo aresztowani.

Teraz zarzuty handlu dopalaczami usłyszała kolejna osoba. - 22-letnia kobieta, która w połowie grudnia została zatrzymana razem z podejrzanymi kilka dni temu również usłyszała zarzuty dotyczące handlu dopalaczami oraz sprowadzenia niebezpieczeństwa dla życia lub zdrowia wielu osób. Prokurator zastosował wobec niej dozór - dodała Siewert.

Śledczy zaznaczają, że cały czas intensywnie pracują nad sprawą i nie wykluczają kolejnych działań.

Były wyjątkowo niebezpieczne

Zdaniem funkcjonariuszy sprzedawane przez kobietę i jej syna dopalacze były wyjątkowo niebezpieczne.

- Zostały on przebadane przez biegłych z zakresu fizykochemii, jaki i innych specjalności. Wszyscy eksperci jednoznacznie stwierdzili, że substancje te stwarzały bezpośrednie zagrożenie dla życia i zdrowia, że były bardzo niebezpieczne – powiedziała Siewert.

Dopalacze sprzedawała przez okno

Według śledczych 25-latek rozprowadzał dopalacze w dyskotekach i wielu innych miejscach, gdzie przebywały młode osoby. W przestępczy proceder zaangażował matkę, która sprzedawała dopalacze przez okno swojego mieszkania.

Oceń treść:

Average: 7.1 (16 votes)
randomness