Samolot pełen kokainy roztrzaskał się o ziemię. Wartość? Nawet 500 milionów złotych

Historia jak z serialu "Narcos", a jednak prawdziwa. W głębokiej meksykańskiej dżungli rozbił się prywatny samolot. Na jego pokładzie było 1,3 tony kokainy, czyli równowartość nawet 500 milionów złotych.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

WP Tech
Arkadiusz Stando
Komentarz [H]yperreala: 
Tekst stanowi przedruk z podanego źródła.

Odsłony

604

Historia jak z serialu "Narcos", a jednak prawdziwa. W głębokiej meksykańskiej dżungli rozbił się prywatny samolot. Na jego pokładzie było 1,3 tony kokainy, czyli równowartość nawet 500 milionów złotych.

Maszyna posiadała fałszywe numery rejestracyjne i służyła do transportu narkotyków. Policjanci na miejscu znaleźli ponad 1200 kilogramów kokainy przewożonej w samolocie. Biorąc pod uwagę, że średnia cena za gram narkotyku to około 400 zł, łączna wartość ładunku wynosiła prawie 500 milionów złotych.

Narkotyki spakowano w 48 paczek po 25 kilogramów. Oprócz kokainy, na pokładzie znaleziono 1,3 miliona kolumbijskich peso. Wbrew pozorom, to żadna fortuna. W przeliczeniu na polskie złotówki, to około 1500 zł.

Samolot rozbił się bardzo głęboko w dżungli. Służby ratownicze dotarły na miejsce wypadku dopiero dzień po zdarzeniu. Przez ponad dobę wycinali gęstą roślinność, aby dostać się do maszyny. Musieli przedrzeć się przez ponad 12 kilometrów dżungli.

Oceń treść:

Brak głosów
Zajawki z NeuroGroove
  • 2C-E
  • Amfetamina
  • Hydroksyzyna
  • Inne
  • Kodeina
  • Marihuana
  • Mefedron
  • Mieszanki "ziołowe"
  • Retrospekcja
  • Tytoń

Chęć przejażdżki po Polsce na stopa przy okazji infekując swój mózg różnorakimi ustrojstwami (m.in. "dopalaczy"), poznając przy okazji różnych ludzi. Podróż miała być przygodą i przerwą od uczelni (w trakcie trwania semestru).

Komentarz: Tekst został spisany jakoś miesiąc po wydarzeniach mających miejsce w nim opisanych. Był to specyficzny okres w moim życiu, po dość kiepskich przejściach, którego zwieńczeniem miała być podróż na stopa po Polsce. Niedługo po powrocie z "rajdu po Polsce" postanowiłem porzucić Beta-Ketony, z racji tego iż mają na mnie zbyt duży potencjał uzależniający - a w owym okresie byłem w ciągu od kilku miesięcy. Wiem, że tekst zawiera ok. 6,7-6,8K słów, nie mniej jednak wydaje mi się że to dobre miejsce do jego opublikwania. Tekst, jak i sama przygoda ma już ponad półtora roku.

  • Inne
  • Pierwszy raz

Testowałem sam, we własnym pokoju w bezstresowy wolny dzień. Testowane zaraz po odebraniu tego z poczty. Nastawienie to chęć sprawdzenia jak to działa.

 Timetable

[13:25 => T=0min]Przyjęte  donosowo  ~50mg Hydroksytropakokainy.

[T+2min]W gardle czuć spływ, potem już tylko czuć podrażnienie gardła, żadnych nieprzyjemności ani bólu w nosie, nos lekko znieczulony.

[T+4min] Zaczyna się peak. Podniesiony nastrój, przyjemna stymulacja, działanie naprawdę podobne do koki.

[T+5min] Ból brzucha, lekkie znieczulenie w gardle, lekki ściskający tępy ból w miejscu spływu, znieczulone gardło jak po MXE lub koko.

  • 4-ACO-DMT
  • Przeżycie mistyczne

Noc. Nieznany niewielki lasek, gdzieś za czeską granicą. Pozytywne nastawienie, połączone z niewielkim strachem przed przyjęciem takiej dawki.

Wprowadzenie

Set&Settings: Niedziela 23.01.2011, w pracy na nocnej zmianie na portierni. Dobry nastrój, lekkie zmięczenie wynikające z służby od 7 rano.

Dawka: Pseudoefedryna w leku Sudafed (na katar) 1 tabletka 60mg tej substancji, zażycie 6 tabletek czyli 360mg

Wiek i doświadczenie: 20 lat, 60kg na 175cm wzrostu. THC (wiele razy), alkohol (bardzo wiele razy), nikotyna (wiele razy), kofeina(wiele razy), dxm (około 20 razy), muchomor czerwony (1x), n2o (2x), gałka muszkatałowa (1x), mieszanki ziołowe (5x), ekstaza(1x), avomarin(2x).

Wstęp: