Sąd słuchał, jak sanepid walczył z wiatrakami

Zdaniem obrony, sędzia jest w stosunku do adwokatów niegrzeczny, wypowiada się niestosownie, jest stronniczy, a nadto prowokuje oskarżonego do określonych zachowań.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

portEl.pl

Odsłony

204

Zdaniem obrony, sędzia jest w stosunku do adwokatów niegrzeczny, wypowiada się niestosownie, jest stronniczy, a nadto prowokuje oskarżonego do określonych zachowań. I dlatego właśnie należałoby go zmienić. Taki wniosek złożył dziś obrońca Jakuba G., mężczyzny oskarżonego w sprawie o handel dopalaczami. Wniosek nie został uwzględniony więc sędzia Wojciech Furman przystąpił do procesu. Dziś (12 października) wysłuchał świadka - Marka Jarosza, powiatowego inspektora sanitarnego w Elblągu.

To Marek Jarosz złożył w listopadzie 2013 r. w Prokuraturze Rejonowej w Elblągu zawiadomienie o bezpośrednim narażeniu życia lub zdrowia klientów "pachnącego domku" przy ul. Królewieckiej poprzez sprzedaż produktów zawierających związki wyczerpujące pojęcie środek zastępczy tzw. dopalacze. Poprzez zażywanie tych środków [jest co prawda na nich etykieta informująca, że są to środki nie do spożycia, a młodzi je palą, jedzą lub wąchają – red.] dochodziło do hospitalizacji, głównie młodych ludzi.

Dziś (12 października) przed sądem szef sanepidu relacjonował historię, która przypomina walkę z wiatrakami. Od połowy 2012 r. sanepid wraz z policją kontrolował sklep przy ul. Królewieckiej. Po otrzymanych sygnałach ze szpitali o przebywających tam osobach, które po zażyciu "pachnących" specyfików zakupionych we wskazanym sklepie źle się poczuły, towar był zabezpieczany, a następnie przekazywany do badania w laboratorium kryminalistycznym przy UJ w Krakowie. Gdy okazywało się, że w "magicznym" proszku bądź suszu znaleziono substancje o silnym działaniu psychoaktywnym, sanepid występował do firmy - właściciela sklepu o zniszczenie towaru, zakazywał dalszej jego produkcji oraz wprowadzania do obrotu. Były też kary grzywny, ale właściciel interesu nie odbierał zawiadomień o decyzjach administracyjnych. Po jakimś czasie do obrotu trafiał towar w tych samych opakowaniach, z tą samą szatą graficzną, ale pod inną nazwą. I procedura rozpoczynała się od początku, bo do szpitali nadal trafiali ludzie z objawami zatrucia.

W międzyczasie firma zmieniła też nazwę, pozostając jednak w rękach tego samego właściciela, pod tym samym adresem.

W listopadzie 2013 r. Marek Jarosz zdecydował się zgłosić sprawę prokuraturze.

- Nadal działaliśmy bez efektów, a pojawiały się kolejne przypadki zatruć u młodych ludzi, uznałem więc, że zachodzi dostateczna ilość przesłanek, by skierować podejrzenie o popełnieniu przestępstwa - wyjaśniał szef elbląskiego sanepidu.

Obrona poszła w kierunku tezy, że dowody pozyskane w sposób nieprawidłowy nie mogą zostać wykorzystane w sądzie (chodzi o towar zarekwirowany w "pachnącym" sklepie). Tu jednak Marek Jarosz wyjaśniał, że "wszystkie procedury uzyskały pozytywną ocenę Wojewódzkiego Sadu Administracyjnego, którego decyzje nie były zaskarżane i zostały utrzymane".

Ponadto obrońca Jakuba G. złożył wniosek o zakaz rejestrowania przez media obrazu i dźwięku podczas rozpraw, bo to powoduje u jego klienta fobię. Sędzia pozwolił więc dziennikarzom obserwować proces, ale tylko z długopisem w ręku.

Kolejna rozprawa odbędzie się 26 października. Wówczas wysłuchanych zostanie 6 świadków. Natomiast 16 listopada jako świadek w procesie Jakuba G. zostanie wezwany Szymon I. Mężczyźni początkowo mieli zasiadać na jednej ławie oskarżonych, ale ze względu na przedłużającą się niedyspozycję zdrowotną Szymona I., jego wątek został wyłączony do odrębnego postępowania.

Oceń treść:

Brak głosów
Zajawki z NeuroGroove
  • Inhalanty
  • Pozytywne przeżycie

nastawienie: pozytywne miejsca: winda, pokój

Raport praktycznie "surowy", jest to scalony opis kilku przeżyć z trzech dni.

Kupiłem sobie z rana gaz, wracając do domu kirałem w windzie, kroki na klatce odbijały się mechanicznym pogłosem, przekręcanie klucza w zamku nasuwało skojarzenia z czymś o tyle mechanicznym co i owadzim, ot molibdenowy skarabeusz przebierający odnóżami. Później za dnia, były jeszcze 3 podejścia, ale prawdziwa faza zaczęła się wieczorem.

Kiram, "buchy" oporowe.
1 wdech: zaczyna się charakterystyczne pulsowanie;

2 wdech: dźwięk dostał echa, pogłosu, obrazek zaś dostał głębi;

  • Bad trip
  • Marihuana
  • Odrzucone TR

Nastawiłam się na niesamowitą banie. W 100% byłam przygotowana na ostre śmianie. Zimowe popołudnie, sobota, weekend u chłopaka na wsi.

Spacer na świeżym powietrzu. Palę fajkę razem z chłopakiem. On wcześniej nia palił, ja już nie raz. Zioło hodowane w domu, więc jest pewność, że niczego nikt nie dodał. Już w czasie palenia delikatnie mi siadło. Poczułam lekką dezorientację. Podczas powrotu do domu zrobiło mi się doćś mocno niedobrze. W przygotowaniu ne bełta stanęłam w krzakach, jednak nic. Sytuacja powtórzyła się nie raz więc postanowiłam zostać przed domem. Chłopak poszedł zrobić mi herbatę.

***

  • Inne

Las, wczesna wiosna, niedzielne popołudnie, chęć spróbowania czegoś nowego, bardzo dobry nastrój, zero problemów na głowie.

Niedzielne popołudnie, powrót ze sklepiku z zakupionymi oto dwoma Gumi jagodami. Telefon do P godzina 16.00 spotkanie w Lesie. Wybrałem takie miejsce gdyż moja wiedza na temat działania dropsa była znikoma. Wiec taka jak było umówione punkt 16 w Lesie, siema ,siema. Miejsce do posiedzenia znalezione i od razu na sam początek zjedliśmy nasz cel, popijając resztka wody która wziąłem ze sobą. Atmosfera jak to przy spożyciu czegoś nowego, ogromne zniecierpliwienie, lekki strach przeplatający się z ogromnym podnieceniem.

  • Marihuana
  • Metoksetamina
  • Pierwszy raz

Cała akcja toczy się w moim mieszkaniu, kilkadziesiąt minut po godzinie 23. Pozytywne nastawienie, chęć przetestowania nowo nabytej substancji, aby oswoić się z jej efektami.

Witam!

Pare dni temu w moje posiadanie weszło 240mg substancji zwanej metoksetaminą, w skrócie MXE. Woreczek z substancją był ładnie opakowany w kartę charakterystyki. Od razu po przyjściu do domu wysypałem magiczną zawartość na biurko i podzieliłem(na oko) na 5 w miare równych części, dawkę startową zostawiłem troszke mniejszą(z racji mojej przesadnej ostrożności do nieznanych mi substancji). Kilka dni później(czyli wczoraj, tj. 23.12.2012) dane mi było przetestować MXE.

Godzina 23 z hakiem: