Witam. Opowiem wam o mojej randce. O spotkaniu, które zmieniło mój światopogląd. O randce z cudowną Changą. Zaczynamy.
Rzecznik Praw Obywatelskich zaapelował do ministra edukacji narodowej i sportu Mirosława Sawickiego o dokładniejszy nadzór nad programami profilaktyki narkomanii w polskich szkołach.
Wyniki analizy przeprowadzonej przez Rzecznika poddają w wątpliwość zgodność z prawem stosowania w szkołach testów na obecność narkotyków.
Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił się do dziesięciu kuratorów oświaty z pytaniem, na jakiej podstawie w podlegających im szkołach przeprowadzane są na uczniach narkotesty. Dyrektorzy szkół, w których przeprowadzano takie akcje, powołują się na rozporządzenia MENiS. Jednak zdaniem RPO takie rozporządzenia nie są wystarczającą podstawą do przeprowadzania w szkołach narkotestów.
RPO nie znalazł także podstawy prawnej dla stosowanego w niektórych szkołach wprowadzania psów do wykrywania narkotyków.
Wątpliwości rzecznika wzbudza też stosowane w niektórych szkołach nakłanianie rodziców do podpisania oświadczeń o zgodzie na przeprowadzanie narkotestów na ich dzieciach. Przeważnie rodziców nie informuje się o tym, że mają możliwość odmowy podpisania takiego dokumentu, bez ponoszenia żadnych konsekwencji. Według rzecznika, nauczyciele, pedagodzy szkolnie ani pielęgniarki nie mają uprawnień do przeprowadzania takich badań.
Samotnie na gralni. Spontaniczna decyzja. Samopoczucie bardzo dobre, zluzowany piwkiem i buszkami z przepału po Gandzi.
Witam. Opowiem wam o mojej randce. O spotkaniu, które zmieniło mój światopogląd. O randce z cudowną Changą. Zaczynamy.
Wyjazd do kina, galeria handlowa oraz samochód - Jestem wtedy z M B i P, przebywamy ze sobą do około północy. Następnie jestem w domu i znów w samochodzie z Ł. Jesteśmy szczęśliwi z M Bi P, nie możemy doczekać się filmu jak i wejścia dropsów na psychikę.
T- 18:30
Koledzy przyjeżdżają pod mój dom wychodzę do nich i myślimy co możemy zrobić. Uzgadniamy, że jedziemy do kina. Robimy zapasy - 2g marihuany oraz 6 żółwi - po dwa na głowę, bo kierowca(B) nie bierze. Chcieliśmy 9 żółwi, ale diler tyle nie miał. Bierzemy od razu całą porcje dropsów. W rurę nabijamy zielsko i łapiemy po buchu. Jedziemy do kina, to przecież tylko godzina drogi. Cała drogę gadamy o wszystkim i o niczym. Czuje chillout po buchu. Nakręcamy się powoli, nie mogę doczekać się kiedy wejdą mi dropsy.
wolna chata koleżanki, ciekawa efektów substancji, pozytywnie, ale minimalny dyskomfort psychiczny spowodowany koleżanką 'X'
Uradowana wbijam do wolnej chaty koleżanki. Jesteśmy tylko we dwie. Jest zajebiście, siedzimy, gadamy, myjemy sie i
w końcu zabieramy sie do jarania. Wieczór, koło 20h - kompletnie zapominam, że nabijam lufe dopem a nie zielonym i zaczynam podpalać. Ściągam buch za buchem i wszystko w porządku chill prawie jak zwykle, aż w końcu zawartość szkła się wyzerowała, powoli uświadamiam sobie, że grubszy festyn sie zaczyna [hell yeah!].
Wszystko zaczynało się jak u każdego.
Pierwszego razu z kodą (thiocodin) to nawet nie pamiętam, ale wiem że nie urzekła mnie swoim działaniem, wtedy wolałem DXM ale po jakiś 6 m-c znudził mi się i postanowiłem troszkę bardziej zabawić sie z kodeiną.
Komentarze