Ryanair wypowiada wojnę pijanym pasażerom. Chce ograniczyć sprzedaż alkoholu w samolotach

Alkohol w samolocie często leje się strumieniami. Sięgają po niego głodni wakacyjnych wrażeń turyści, zatwardziali alkoholicy, ale i osoby stresujące się lotem. Niestety, jeden drink za dużo może spowodować liczne problemy. I nie chodzi tutaj o kaca moralnego, związanego z niewłaściwym zachowaniem, a o konieczność lądowania przed lotniskiem docelowym czy nawet zawrócenia samolotu. Ryanair zapowiada, że chce rozprawić się z pijanymi pasażerami.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

Bezprawnik | Joanna Świba

Komentarz [H]yperreala: 
Tekst stanowi przedruk z podanego źródła - pozdrawiamy serdecznie! Wszystkich czytelników materiałów udostępnianych na naszym portalu serdecznie i każdorazowo zachęcamy do wyciągnięcia w ich kwestii własnych wniosków i samodzielnej oceny wiarygodności przytaczanych faktów oraz sensowności zawartych argumentów.

Odsłony

41

Alkohol w samolocie często leje się strumieniami. Sięgają po niego głodni wakacyjnych wrażeń turyści, zatwardziali alkoholicy, ale i osoby stresujące się lotem. Niestety, jeden drink za dużo może spowodować liczne problemy. I nie chodzi tutaj o kaca moralnego, związanego z niewłaściwym zachowaniem, a o konieczność lądowania przed lotniskiem docelowym czy nawet zawrócenia samolotu. Ryanair zapowiada, że chce rozprawić się z pijanymi pasażerami.

Niektórzy zbyt często sięgają po alkohol w samolocie

Alkohol w samolocie wydaje się czymś normalnym. Część osób usiłuje rozprawić się ze stresem już na lotnisku, zaopatrując się w popularne małpki w strefie wolnocłowej. Następnie po zajęciu miejsca w samolocie wypatrują obsługi, aby zamówić drinki. Te są zwykle dosyć drogie, obsługa donosi je jednak nader chętnie, w końcu na alkoholu czy przekąskach (a także coraz częściej na zegarkach czy luksusowych kosmetykach) linie lotnicze również mogą sporo zarobić.

Zbyt dużo alkoholu w samolocie może mieć jednak katastrofalne skutki. I nie chodzi o konieczność czyszczenia wykładziny czy foteli z ponownie oglądanej treści żołądka. Jak informuje portal wakacyjnipiraci.pl, agresywne zachowanie pijanych pasażerów w samolotach zdarza się dosyć często i ma dosyć poważne skutki. Przykładem może być sierpniowy lot Ryanair, który zmierzał z Manchesteru na Ibizę i w związku z pijackimi wybrykami grupy rozochoconych wakacjowiczów, został przekierowany do Tuluzy we Francji.

Takie zdarzenia wywołują oburzenie wśród innych (najczęściej w pełni trzeźwych lub lepiej panujących nad swoim pijackim zachowaniem) pasażerów. To przede wszystkim strata czasu, a także dodatkowe koszty (na co akurat skarżą się linie lotnicze). Być może jednak w końcu ktoś poważnie weźmie się za ten problem i rozprawi z pijanymi pasażerami samolotów.

Szef Ryanair zapowiada walkę z pijaństwem w samolocie

Linie lotnicze często same są sobie winne. Problemy z pijanymi wynikają z tego, że alkohol w samolocie jest sprzedawany bez żadnych limitów (oczywiście nie powinno się sprzedawać alkoholu pijanym, czasem jednak bariera pomiędzy stanem lekkiej wesołości a całkowitym i generującym liczne problemy upojeniem alkoholowym jest bardzo cienka). Wkrótce może się to jednak zmienić.

Jak donosi portal wakacyjnipiraci.pl, szef Ryanair wyraził zaniepokojenie rosnącą liczbą pijanych i agresywnych pasażerów. Dlatego też linia lotnicza rozważa wprowadzenie limitu sprzedaży alkoholu w samolocie. Jeden pełnoletni pasażer miałby możliwość zakupu maksymalnie dwóch drinków alkoholowych na pokładzie samolotu.

Alkohol w samolocie, alkohol na lotnisku, alkohol w torebkach i plecakach

Niestety, takie ograniczenie nie do końca rozwiązuje problem. Alkohol w samolocie to jedno, a alkohol spożyty przed wylotem to drugie. Żeby więc na dobre rozwiązać problem pijackich wybryków pasażerów (i to w bardziej humanitarny sposób niż wyrzucanie ich wraz ze spadochronem wyjściem awaryjnym samolotu), to konieczne jest ograniczenie sprzedaży napojów wyskokowych w strefach wolnocłowych czy w lotniskowych barach.

Jak podkreślał szef linii Ryanair, latem problemem są również opóźnione wyloty, gdyż pijani pasażerowie zaczynają urządzać burdy jeszcze przed startem, bądź też są poszukiwani na lotniskach, gdyż nie są w stanie samodzielnie podejść do bramek. Na takich sytuacjach najbardziej cierpią pozostali uczestnicy lotów, którym opóźnienia krzyżują wakacyjne plany. Niestety, nawet całkowity zakaz sprzedaży alkoholu na pokładzie samolotu może nie rozwiązać problemu. Oczywiście pasażerowie nie mogą spożywać alkoholu zakupionego gdzie indziej, jednak i tak to robią. A obsługa pokładowa nie jest w stanie upilnować wszystkich. Dlatego tylko całkowite uniemożliwienie kupowania większych ilości alkoholu na lotniskowych barach, czy też w strefach wolnocłowych na lotniskowych sklepikach (co zasadniczo jest nierealne) mogłoby całkowicie rozwiązać problem.

Oceń treść:

Brak głosów
Zajawki z NeuroGroove
  • 4-HO-MET
  • Marihuana
  • Tripraport

majowy las, ulice Warszawy nocą

12.30, mój pokój – ja i PZ wsypujemy gorzki proszek pod język. PZ pierwszy raz zażywa jakiekolwiek psychodeliki. Po 3 minutach popijamy wodą i udajemy się na peron, by pojechać do innej miejscowości, w której znajduje się wielki las. Już w czasie krótkiej drogi na pociąg PZ zaczyna mieć pierwsze efekty. Twierdzi, że głowa dziwnie go boli. Martwię się, to nieoczekiwane. Mówi, że ledwo idzie. Zastanawiam się, czy nie powinniśmy wrócić, jednak nie zrobiliśmy tego.

  • Amfetamina



Substancja: amfetamina (w ilosci ok. 1 g :D:D)


Godzina zażycia: Wczoraj około 17 :D:D:D


Substancja: Kofeina(w kawie z 5 łyżek)


Godzina zażycia: Dzisiaj koło 14 :D:D


Doświadczenie: Amfetamina-wiele razy(ponad sto było), Extasy-kilkanaście razy, Marihuana i haszysz-nie licze nawet bo nie chce marnować czasu :D:D, Bieluń-kilkanaście razy, Gałka muszkatałowa-raz.



  • Bad trip
  • Marihuana
  • Marihuana

Chciałbym wam opowiedziec o wczorajszym(12.04.19) tripie ponieważ był bardzo nietypowy. Wracając ze szkoły koło 14 postanowiłem w połowie drogi, nad rzeką, w ustronnym miejscu, zajarać towar od kolegi (Pana X). Nabiłem lufę. Nie solidnie bo też nie wiedziałem jak mnie klepnie. Zdjąłem wszystko na jednego bucha którego trzymałem przez kilkanaście sekund jeszcze w płucach. Lufke wyrzuciłem I zacząłem wracac do domu (byłem około 2km od domu). Wyjąłem chipsy i zacząłem je jeść. I w tej właśnie chwili wszystko jak nagły deszcz mnie klepło. Solidnie.

  • Marihuana

Na poczatek oczywiscie wielkie joł dla wszystkich ziomkow :D heheheh ... troche jest mi glupio pisac o jaraniu ... wkoncu jestem dziewczyna no ale luz, nie jestem pierwsza ani nie ostatnia ;p

A wiec, jak zwykle co wekeend chodzimy z dziewczynami do klubu standart ... :-) Przychodze do kumpeli, i patrze a u niej siedzi druga kumpela i sie cieszy.Pytam co jest, a ta nie odzywajac sie wyciaga z torebki worek trawy.Zaczelam sie smiac i mowie: " BAKANKO!! " hehehe. Wyszlysmy z domu i zeszlysmy do piwnicy.Zjaralysmy wora i wyruszylysmy w strone baru.Wtedy sie zaczela jazda ....