Pytamy polityków o legalizację marihuany - środy o 12:00

Zaczęło się od spontanicznego postu na profilu Wolnych Konopi...

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

naTemat
Maciej Kowalski

Komentarz [H]yperreala: 
Tekst stanowi przedruk z podanego źródła.

Odsłony

602

Zachęcam do udziału w akcji zasypywania polityków pytaniami o legalizację marihuany. Instrukcje i cel będziemy publikować na profilu Wolnych Konopi co środę w samo południe, aż do wyborów :)

Zaczęło się od spontanicznego postu na profilu Wolnych Konopi. Widząc, że łaskawie panujący Premier RP pojawił się na Facebooku, pomyślałem, że warto byłoby go przywitać pytaniami, co myśli o legalizacji marihuany. Rezultaty przeszły moje oczekiwania - pojawiło się ponad 1000 komentarzy z rzeczowymi pytaniami o stanowisko Premiera na politykę narkotykową. Niestety odpowiedzi się nie doczekaliśmy...

Sprawa jest wbrew pozorom szalenie istotna. Trzeźwa i w przemyślany sposób przeprowadzona legalizacja marihuany pozwoliłaby na zasilenie budżetu państwa 8-10 MLD złotych (!) każdego roku z tytułu podatków - za takie pieniądze można byłoby zrealizować niejedną obietnicę wyborczą!

Niestety sami z siebie politycy nie chcą poruszać tej kwestii i traktują ją jako "niewygodny temat". Dlatego zdecydowaliśmy, że warto nieco pobudzić dyskusję i w każdą środę do wyborów kierować będziemy waszą uwagę na inną formację lub osobę - tak byście sami mogli zapytać ich o poglądy i przekonania :)

Oceń treść:

Average: 9.6 (8 votes)

Komentarze

XxX (niezweryfikowany)

Odpowiedzi się doczekali, tylko najwidoczniej nie zauważyli
Siemanko (niezweryfikowany)

Nikt nigdy nie pozwoli na legalizację ani depenalizację ponieważ: -Drastycznie spadnie wykrywalność i premie dla milicjantów. - Ministerstwo S. nie będzie mogło się poszczycić słupkami. - Spadnie przychód z akcyzy na wódkę. - Spadnie dochód ze sprzedaży setek odmian innych bezwartościowych leków. - Ludzie będą się mniej bać. A DO TEGO NIE DOPUŚCI ŻADNA WŁADZA.
Zajawki z NeuroGroove
  • Bad trip
  • Bieluń dziędzierzawa

ciepły jesienny wieczór, totalny spontan, a więc brak odpowiedniego ss

Wstęp
Rzecz dziala się z pięć lat temu, ale doskonale pamiętam każdy, najgorszy szegół tego... bad tripa.
Zacznę od początku. Był to letni wieczór, wraz z moją przyjaciółką P. postanowiłyśmy spróbowac tej szatańskiej rośliny o której naczytałam się, ujmijmy to dzialania halucynogennego. O zdobycie jej nie było trudno, rosła przy ogródkach nieopodal mojego bloku. Zerwałyśmy w sumie 3 dorodne szyszki. Ten moment określę jako T.

  • LSD-25
  • Pierwszy raz

Lekka adrenalinka, nastawienie pozytywne. Niezaznajomienie się z substancją wiodącą. Wolna chata, luźny weekend z dwoma kumplami.

Całe zajście miało miejsce w wakacje. Niedziela godzina 17:00 spotkałem się z kolegami na mieście gdzie czekaliśmy na potwierdzenie odbioru. Po godzinie albo i więcej czekania dostaliśmy sygnał i od razu ruszyliśmy. Po dotarciu do domu gdzie czekał już na nas kartonik, rozsiedliśmy się i odpaliliśmy nutę.

  • Damiana
  • Mieszanki "ziołowe"
  • Pierwszy raz

po szkole, na trawie pod drzewem w słoneczny dzień. ze mną 2 znajome, miła atmosfera i ogólnie chillout.

A więc jest to trip dawno przeze mnie zapomniany, ale tak naprawdę mój pierwszy, toteż moim postanowieniem stało się, by go sobie przypomnieć i opisać.

  • Grzyby halucynogenne
  • Problemy zdrowotne

Po bardzo pozytywnych efektach pierwszego grzybienia, które miało miejsce 8 dni wcześniej (!), pragnienie poznania się jeszcze bliżej z działaniem grzybów wzięło górę nad rozsądkiem, który nakazywał siedzieć spokojnie na dupie. Podróż odbywała się jak zwykle w zaciszu własnego, zamkniętego na klucz pokoju, samotnie. Przesłanki o możliwych niedogodnościach (hałasy z zewnątrz, jak również brzydka pogoda, która zawsze źle na mnie wpływa) zostały całkowicie zignorowane. Miejscówka ogarnięta, porządeczek, herbatka pod ręką i muzyczka na każdą okazję gotowa na kompie. Wolny dzień, brak zobowiązań względem pracy itp.

Jak wspomniałam wyżej, moje pierwsze grzybienie miało miejsce 8 dni wcześniej i to nie jego ma dotyczyć ten raport jednak dla całościowego spojrzenia na sprawę, czuję się w obowiązku przytoczyć w skrócie pewne kwestie. Jednak, żeby wszystko trzymało się kupy, muszę cofnąć się jeszcze bardziej.