REKLAMA




Prawnik dr Bachańskiego ujawnia powody jego zwolnienia

Mój klient kilkakrotnie zwracał się do swoich przełożonych o konkretne wskazanie jakie to są uchybienia, co miałby naprawić. Otrzymywał zawsze odpowiedzi bardzo ogólne, to było jedno zdanie, na przykład takie: „Ponownie informuję, że dokumentacja nie spełnia wymagań prawnych”.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

Onet.pl
Magdalena Zagała
Komentarz [H]yperreala: 
Jedyną dobrą stroną całej tej sytuacji wydaje się fakt zainteresowania nią mediów, przez co trudno będzie sprawę zamieść pod dywan. Co dalej - zobaczymy.

Odsłony

395

Jaki jest oficjalny powód zwolnienia dr Marka Bachańskiego z pracy?

Tomasz Konczewski: Przyczyny, które zostały wskazane w oświadczeniu pracodawcy, to przede wszystkim rzekome braki w dokumentacji medycznej prowadzonej przez dr Bachańskiego w Centrum Zdrowia Dziecka.

Dokumentacji medycznej dotyczącej stosowania leków na bazie marihuany medycznej u dziewięciorga pacjentów dr Bachańskiego? Czy też zarzut ten dotyczy całości dokumentacji medycznej i odnosi się do wszystkich pacjentów dr?

Dokumentacji medycznej wszystkich pacjentów dr Bachańskiego. Nie ma informacji o okresie, którego miałoby to dotyczyć, nie przedstawiono mojemu klientowi w tym zakresie precyzyjnych ustaleń. Natomiast tok rozumowania władz CZD jest taki, że w wyniku tych braków w Instytucie była prowadzona kontrola NFZ, która skutkowała obowiązkiem zwrotu przez Centrum na rzecz NFZ wartości udzielonych świadczeń na poziomie około 2 tysięcy zł i dodatkowo nałożeniem kary umownej wynikającej z kontraktu w wysokości 3 tysięcy zł, łącznie mówimy o narażeniu na szkodę CZD przez dr Bachańskiego na kwotę około 5 tysięcy zł.

Ta kontrola NFZ obejmowała też innych lekarzy, czy tylko dr Marka Bachańskiego?

Bardzo dobre pytanie. Z dokumentów, które są nam znane wynika, że kontrola NFZ została przeprowadzona teraz na początku września i sprawdzono tylko i wyłącznie dokumentację dr Bachańskiego. A to, co jeszcze jest ważne w tym oświadczeniu, co warto podkreślić - bo do tej pory w mediach pojawiały się zarzuty, że leczenie lekami na bazie marihuany medycznej stosowane przez pana doktora było nielegalne i narażało pacjentów na utratę życia lub zdrowia - to fakt, że nie ma tam na ten temat ani słowa, w tym momencie CZD się z tego wycofało.

CZD 7 sierpnia zawiadomiło prokuraturę między innymi w tej sprawie, stawiając dr Bachańskiemu zarzut, że jest to terapia eksperymentalna i może ona narażać jego pacjentów na utratę życia lub zdrowia, ale nawet po odsunięciu dr Bachańskiego - w przypadku siedmiorga dzieci, co wynegocjowali rodzice, którzy nie zgodzili się na zamianę leków - nadal w CZD stosowana była dokładnie ta sama terapia. Dość dziwna sytuacja.

Tak. U tych dzieci są stosowane dokładnie te same leki. Natomiast z tego co wiemy, część rodziców, których dzieci także leczył dr Bachański w tej chwili nie ma kontynuowanej tej terapii. Są leczone lekiem stosowanym w leczeniu SM ( stwardnienia rozsianego) u dorosłych pacjentów. Stosowanie tego preparatu leczniczego u dzieci budzi kontrowersje wśród niektórych neurologów dziecięcych, bowiem może nasilać u nich napady padaczki. Ale nie chciałbym wchodzić w te rozważania, nie jestem do tego uprawniony, nie jestem specjalistą.

Czy w uzasadnieniu zwolnienia dr Bachańskiego pojawiły się też inne powody? Jakie?

Drugim powodem są publiczne wypowiedzi pana doktora, według dyrekcji CZD narażały Instytut na utratę reputacji. Nie ma jednak wskazania konkretnych publikacji, wywiadów, audycji radiowych czy telewizyjnych, w których dr Bachański brał udział. W uzasadnieniu decyzji dotyczącej zwolnienia z pracy w trybie dyscyplinarnym jest łącznie dziewięć punktów. Pięć dotyczy braków w dokumentacji, szósty dotyczy właśnie prezentowania na forum publicznym nieprawdziwych i godzących w dobre imię pracodawcy informacji. Kolejny punkt to jest brak podejmowania działań naprawczych dotyczących wspomnianej już dokumentacji, następny: brak zaangażowania w wykonywanie obowiązków służbowych i podważanie zaleceń i decyzji innych lekarza zatrudnionych w Instytucie. Nie ma podanych jednak nazwisk lekarzy, których decyzji dr Bachański miał rzekomo nie respektować.

Czy może się pan odnieść do tego zarzutu, że dr Bachański nie podjął działań naprawczych?

Te zarzuty nie są zgodne z prawdą. Pracodawca dr Bachańskiego nie odniósł się w żaden sposób do wyjaśnień mojego klienta, które wcześniej przedstawiał w formie ustnej, a także pisemnej.

Dr Bachański twierdzi, że wiele razy próbował całą sytuację wyjaśnić z dyrektor M. Syczewską. Chciał umówić się na spotkanie, jednak pani dyrektor według relacji jaką przedstawia dr Bachański od marca nigdy nie dysponowała dla niego czasem. Doktor miał wysłać w tej sprawie kilka pism do pani dyrektor. Próbował też wszystko wyjaśnić w Ministerstwie Zdrowia, które sprawuje nadzór nad Instytutem Centrum Zdrowia Dziecka.

Potwierdzam tę relację. Mój klient kilkakrotnie zwracał się do swoich przełożonych o konkretne wskazanie jakie to są uchybienia, co miałby naprawić. Otrzymywał zawsze odpowiedzi bardzo ogólne, to było jedno zdanie, na przykład takie: „Ponownie informuję, że dokumentacja nie spełnia wymagań prawnych”. W ubiegłym tygodniu uzyskaliśmy dostęp do teczki osobowej dr Bachańskiego i okazało się, że od początku września do chwili obecnej cyklicznie do tej teczki trafiały notatki służbowe bezpośredniej przełożonej pana doktora, pani dr Jóźwiak. Były kierowane do dyrektor CZD, pani M. Syczewskiej, w formie donosów. Na przykład pojawiają się tam takie stwierdzenia: „Informuję, że pan doktor nadal nie współpracuje, nie spełnia poleceń”, albo „ Spóźnia się do pracy”. Ale co ciekawe nigdy formułowane w tych notatkach służbowych zarzuty nie były wyjaśniane z samym zainteresowanym. Dr Bachański dowiedział się o tych notatkach zupełnie przypadkowo w związku z inną sprawą sądową. Były zatem już wcześniej tworzone dokumenty, które miały uzasadnić takie, a nie inne działanie pracodawcy.

Czego dotyczy ta inna sprawa sądowa?

Ta sprawa toczy się w Sądzie Pracy. Dotyczy nałożonej przez pracodawcę na mojego klienta kary porządkowej w postaci nagany. Kara ta ma odnosić się do wypowiedzi publicznych doktora. Podważamy w Sądzie legalność jej nałożenia.

W niektórych publikacjach pojawiały się informacje, że w uzasadnianiu decyzji zwolnienia dr Bachańskiego jest też odniesienie, takie wprost, do stosowania przez niego terapii marihuaną medyczną, czy to prawda?

Nie. Nie ma sformułowanych takich zarzutów. To jest bardzo ważne, bo wcześniej przestawiano terapię jako nielegalną i eksperymentalną. W pewnym momencie, w czasie trwania tego konfliktu, w wymiarze medialnym funkcjonowały te zarzuty ze strony CZD, że jest prowadzony nielegalnie eksperyment leczniczy bez zgody komisji bioetycznej, bez wiedzy przełożonych doktora Bachańskiego. To wszystko miało jednak niewiele wspólnego z rzeczywistością, bo my już wtedy wykazywaliśmy w oparciu o przepisy prawa, między innymi ustawę o wykonywaniu zawodu lekarza, że pan doktor leczył zgodnie z prawem, stosował leki dopuszczone do obrotu w Unii Europejskiej, wszystko odbywało się zgodnie z procedurą: składał wnioski o import docelowy tych leków za zgodą CZD i Ministerstwa Zdrowia. Dlatego mówienie o tym, że to było działanie nielegalne, narażające pacjentów na utratę życia albo zdrowia, jest rażącym nadużyciem.

Czy CZD uzasadniło jakoś swoją decyzję dotyczącą zwolnienia dr Bachańskiego w trybie dyscyplinarnym?

Z treści oświadczenia wynika, że zdaniem pracodawcy dr Bachański rażąco naruszył obowiązki pracownicze, co skutkowało utratą zaufania pracodawcy do pracownika. I tyle. My oczywiście z tym się nie zgadzamy i będziemy podważali legalność takiego działania w Sądzie Pracy.

Co się działo z dr Bachańskim, kiedy po urlopie wrócił do pracy?

Decyzją pracodawcy został odsunięty od pracy w poradni neurologicznej, gdzie przyjmował pacjentów. Został przeniesiony do pracy na oddział neurologiczny w CZD. Od końca sierpnia praktycznie nie miał kontaktu ze swoimi pacjentami. I tak naprawdę w ostatnim okresie pan doktor głównie odpowiadał na różne zapytania, zastrzeżenia formułowane przez przełożonych.

Czy wobec pana klienta był wtedy albo już wcześniej stosowany mobbing?

Nie mogę w tej chwili tego komentować, bo ta kwestia będzie też rozważana przez nas w kontekście działań prawnych.

A jaka panowała atmosfera, kiedy dr Bachański wrócił do pracy?

Z relacji mojego klienta i w jego odczuciu nie była najlepsza. Został odsunięty od leczenia, swój czas poświęcał głównie na to, by odpowiadać na kolejne pisma dotyczące dokumentacji medycznej.

Wszystkich swoich pacjentów?

Tak. Także pacjentów leczonych marihuaną medyczną. Pracodawca mojego klienta twierdzi, że pewne świadczenia nie zostały odnotowane w dokumentacji medycznej, natomiast dr Bachański wyjaśniał, że takie wpisy istnieją, są w formie elektronicznej w jego komputerze. Nie mogły być wydrukowane w odpowiednim czasie z uwagi na to, że w CZD brakowało tonera do drukarki i z przyczyn logistycznych i organizacyjnych pan doktor nie mógł ich załączyć do dokumentacji w formie papierowej.

Co ważne, decyzją pracodawcy od lipca ( już po powrocie z urlopu) dr Bachański został pozbawiony dostępu do swojego gabinetu i komputera, a podczas urlopu jego komputer został włączony. Z relacji mojego klienta wynika, że opuszczając swój gabinet ostatni raz przed urlopem wyłączył go. Oczywiście można sprawdzić, kiedy urządzenie zostało ponownie włączone. To jest kwestia, która być może też będzie wyjaśniana przez prokuraturę.

Chciałbym jeszcze podkreślić, że dr Bachański miał i ma dobrą wolę, by sytuację wyjaśnić. Można mieć wrażenie, że wchodzimy w kwestie ambicjonalne albo dotyczące jakiegoś sporu osobistego, ale to też nie ze strony mojego klienta. On chce pomagać dzieciom. Natomiast wydaje się, że jeżeli rzeczywiście taki konflikt ambicjonalny istniał czy istnieje w CZD, to powinien interweniować organ nadzorczy.

Pan dr Bachański był w tej sprawie na spotkaniu z wiceministrem I. Radziewiczem - Winnickim w Ministerstwie Zdrowia. A potem napisał list otwarty do ministra M Zembali.

Tak. Minister Winnicki w czasie tego spotkania nie był zainteresowany merytorycznym wyjaśnieniem całej sprawy. Taką mam relację ze strony dr Bachańskiego.

Czy pana klient był już przesłuchiwany w prokuraturze w związku z podjętym postępowaniem w tej sprawie?

Jeszcze nie. Nie przedstawiono mu też żadnych zarzutów.

Władze CZD w tej sprawie zawiadomiły też Okręgową Izbę Lekarską. Jak zakończyło się to postępowanie?

Dr Bachańskiemu do tej pory nie zostały przedstawione żadne zarzuty.

A jak dr Bachański zareagował na to, co się stało?

Jest mu przykro, że tak się to wszystko skończyło. Kiedy zobaczyliśmy te dokumenty gromadzone od dwóch miesięcy w jego teczce osobowej, to spodziewaliśmy, że ta sprawa może przybrać taki obrót. W wymiarze czysto ludzkim mogę powiedzieć, że mój klient bardzo lubi swój zawód, zawsze był oddany swoim pacjentom. Poświęcił się, by leczyć ciężko chore dzieci i jest mu smutno, że wszystko kończy się tak, że musi teraz bronić z pomocą prawników swojego dobrego imienia.

Czy dr Bachański będzie składał pozew o ochronę dóbr osobistych?

Na pewno będziemy odwoływali się w Sądzie Pracy w związku z tym oświadczeniem o rozwiązaniu umowy o pracę bez wypowiedzenia. Będziemy wykazywali bezzasadność wskazanych przesłanek. Będę też rekomendował mojemu klientowi podjęcie innych działań prawnych, bowiem są do tego przesłanki.

Czy uważa pan, że dr Bachańskiego mówiąc kolokwialnie spotyka kara za to, że odważył się zastosować tę terapię?

W mojej ocenie, wszystko co się dzieje w tej sprawie jest zadziwiające. Na plan dalszy zeszła chęć ratowania dzieci, ktoś po prostu chciał rozwiązać „problem pana doktora Bachańskiego”. Trudno mi zrozumieć, dlaczego CZD zamiast dać wsparcie dr Bachańskiemu cały czas stawia mu tylko zarzuty.

Oceń treść:

Average: 10 (3 votes)