Pracował dla "Pruszkowa"

Paweł przewoził narkotyki z Warszawy do Konina. Za kurs zarabiał tysiąc złotych. Teraz może "zarobić" 10 lat więzienia

Anonim

Kategorie

Źródło

Super Express

Odsłony

4031
Udział w grupie przestępczej i handel narkotykami to zarzuty, jakie warszawska Prokuratura Okręgowa postawiła Pawłowi P. (29 l.), współpracującemu z gangiem pruszkowskim. Grozi mu do 10 lat pozbawienia wolności. Na handlarzy narkotyków organa ścigania wpadły przypadkowo. Przy okazji śledztwa w sprawie kradzieży samochodów prokuratura ustaliła, że na warszawskim Gocławiu i Grochowie działa grupa bandytów sprzedających narkotyki. Szefem dilerów był Mariusz K.

Jego sprawa została wyłączona do odrębnego postępowania. K., jak zeznał w śledztwie świadek incognito, pracował dla Leszka D. ps. Malizna i Jerzego W. ps. Żaba, czołowych postaci gangu pruszkowskiego. Z kolei dla Mariusza K. działał oskarżony. Jego rolą było rozwożenie narkotyków po kraju.

Paweł P. ma średnie wykształcenie. Dotychczas nie był karany. Przed zatrzymaniem prowadził firmę transportową. Zarabiał około 700 zł miesięcznie. To nie wystarczało, więc wziął się za rozprowadzanie narkotyków - m.in. amfetaminy, kokainy i haszyszu. Według prokuratury, rozprowadził co najmniej 3 kg amfetaminy, 1,5 kg marihuany, prawie 1 kg kokainy i 200 g heroiny.

Kres jego przestępczej działalności położyły zeznania jednego ze skruszonych przestępców, który zaczął sypać, i świadka incognito. Według ich zeznań, Paweł P. na polecenie szefa grupy jeździł z "towarem" do Konina. Swoją hondą, albo BMW stryjka przewoził duże ilości narkotyków. Przeprowadzone badania w laboratorium kryminalistycznym potwierdziły, że w samochodach przewożone były narkotyki. Za jeden kurs Mariusz płacił Pawłowi tysiąc złotych.

Przesłuchiwany Paweł P. nie przyznał się do stawianych mu zarzutów i odmówił składania wyjaśnień.


Dawid Sawicki

Oceń treść:

0
Brak głosów
Zajawki z NeuroGroove
  • Katastrofa
  • Marihuana

Przyjemny, słoneczny dzień, wśród znajomych w parku.

W moim krótkim życiu dałem trzy szansę marihuanie. O jedną za dużo.Pierwszy raz wszystko było w porządku, ale za drugim razem miałem bad tripa w takim stopniu że trafiłem na kardiologię.

 

Przez następne sześć miesięcy brzydziłem się marihuaną.

Pewnego dnia mój kolega T zadzwonił do mnie czy nie mam załatwić czegoś zielonego. Oczywiście będąc dobrym kolegom szybko uruchomiłem znajomości i po 30 minutach miałem materiał w kieszeni. Oczywiście mój dostawca się zmienił od mojej drugiej przygody z marihuaną, pomyślałem że to była jakaś maczanka.

  • Inne
  • Retrospekcja

Około 4 rano wypiłem na sen słabą herbatę z Mulungu. Wstałem o 12 i zjadłem trochę wołowiny i ryżu co może spowolnić i/lub osłabić działanie.

T=13:55

 

T+0min

Sampla 250mg dzielę na dwie równe kreski, jedną z nich na pół, odmierzoną porcję wrzucam do szklanki, zalewam wodą, piję i popijam przygotowanym wcześniej napojem. Smak gorzko-kwaśny inny niż 2C-B. Mam nadzieję, że Mulungu nie wpłynie za bardzo na trip - w internecie nie ma zbyt wielu informacji na temat interakcji z psychodelikami. 

T+27min

  • Grzyby halucynogenne
  • Pierwszy raz

Od tygodnia planowałem tego tripa, choć w dniu kiedy miałem wziąć grzyby nie byłem przekonany czy serio chcę to zrobić. Akcja rozgrywa się w pokoju oświetlanym ciepłym, żółtym światłem, na linii mam mojego bardzo dobrego znajomego, a w tle muzykę klasyczną. Nie miałem żadnych oczekiwań, chciałem się zaskoczyć i to się udało.

T-00:00

23:49 - jem pierwszą dawkę grzyba, około 1g, pomimo wcześniejszego zawahania czy to dobry pomysł jestem pewny siebie i gotowy na wszystko

T+00:20

zaczynają się pojawiać pierwsze objawy, jest mi cieplej, pocę się i zaczynam być rozkojarzony, ale to nic wielkiego

T+00:30