Po psychotropy i viagrę do weterynarza. NIK alarmuje: To niebezpieczna luka w prawie

Leki odurzające i hormonalne dla zwierząt wydawane na receptę są poza nadzorem. Według kontrolerów NIK to niebezpieczna luka w prawie, którą należy jak najszybciej zlikwidować

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

Dziennik.pl
Klara Klinger, Patrycja Otto

Komentarz [H]yperreala: 
Tekst stanowi przedruk z podanego źródła.

Odsłony

715

Leki odurzające i hormonalne dla zwierząt wydawane na receptę są poza nadzorem. Według kontrolerów NIK to niebezpieczna luka w prawie, którą należy jak najszybciej zlikwidować

Nieograniczony dostęp do recept, niewielkie możliwości sprawdzenia, czy recepta była wystawiona zasadnie, a także brak jasnych przepisów, kto miałby monitorować ten obszar – tak według Najwyższej Izby Kontroli wygląda obrót i stosowanie substancji anabolicznych, hormonalnych, odurzających i psychotropowych na rynku weterynaryjnym. W efekcie, jak przyznają eksperci, wiele leków trafia na czarny rynek, z którego chętnie korzysta młodzież. Narkotyki zastępuje substancjami, które u zwierząt są wykorzystywane przy leczeniu ADHD czy przy usypianiu do operacji.

Z danych Ministerstwa Rolnictwa wynika, że wartość sprzedaży leków weterynaryjnych o działaniu odurzającym i psychotropowym w 2016 r. wyniosła 5,2 mln zł, co stanowiło wzrost… o 250 proc. w stosunku do 2014 r. Sprzedaż substancji anabolicznych i hormonalnych zwiększyła się w tym czasie o 80 proc., do 10,7 mln zł.

– Farmaceutów nie uczy się tego, czy substancje wypisane na recepcie z myślą o leczeniu zwierząt są dawkowane poprawnie. Z tego względu nie sprawdzamy ich. Zwracamy uwagę jedynie, gdy mamy podejrzenie o sfałszowanie recepty – zaznacza Marek Tomków, wiceprezes Naczelnej Rady Aptekarskiej.

Dlatego np. recepta na viagrę dla czteroletniego owczarka nie wzbudza podejrzeń farmaceutów.

Zdaniem NIK niektóre produkty ze względu na swoje właściwości powinny być poddane szczególnemu nadzorowi państwa. Kłopot w tym, że dziś nie wiadomo, kto miałby się tym zająć. Nie kwapi się do tego ani inspekcja farmaceutyczna, ani weterynaryjna – każda mówi, że zgodnie z przepisami odpowiedzialna jest za to ta druga.

Aleksandra Porada, ekspert ds. bezpieczeństwa żywności i weterynarii, zwraca również uwagę na braki kadrowe w Głównym Inspektoracie Weterynarii. – Ma on do dyspozycji 23 inspektorów w terenie, a do zbadania 7 tys. zakładów weterynaryjnych, 8 tys. placówek sprzedaży leków bez recepty oraz 100 hurtowni – wyjaśnia.

– Zgodnie z prawem farmaceutycznym do naszych zadań należy kontrolowanie obrotu środkami odurzającymi czy substancjami psychotropowymi. Używanie ich przez gabinet nie jest obrotem produktami leczniczymi. Wynika z tego, że wojewódzkie inspektoraty nie mają wprost podstawy prawnej do kontroli psychotropów w gabinetach weterynaryjnych – zaznacza Michał Trybusz, rzecznik prasowy Głównego Inspektoratu Farmaceutycznego.

Sytuacja jest o tyle niebezpieczna, że dostęp do recept i leków jest dość prosty. Jak wyliczają kontrolerzy NIK, podczas kontroli Inspekcji Weterynaryjnej w zakładach leczniczych dla zwierząt ograniczona była możliwość sprawdzenia, czy recepta na produkt leczniczy o działaniu anabolicznym lub hormonalnym była wystawiona oraz czy była wystawiona zasadnie. Jeden z powodów: w wydanych instrukcjach główny lekarz weterynarii nie określił procedur weryfikacji dokumentów. Druki recept weterynaryjnych nie stanowią druków ścisłego zarachowania. Można je nabyć bez ograniczeń w hurtowniach produktów weterynaryjnych.

Chodzi o substancje, które są groźne dla zdrowia i życia zarówno zwierząt, jak i ludzi. Jednym z efektów jest uzależnienie. Tymczasem, jak wynika nawet z pobieżnego przejrzenia forów internetowych, recepta od weterynarza to jedna z popularnych metod zdobywania leków odrzucających.

Z badania Instytutu Psychiatrii i Neurologii w Warszawie wynika, że przyjmowanie substancji psychoaktywnych w perspektywie całego życia dotyczy ok. 17 proc. 15–16-latków i ok. 18 proc. 17–18-latków.

Ekspertki z Centrum Praw Kobiet przyznają, że spotykały się z przypadkami korzystania z recept weterynaryjnych w przypadku antykoncepcji, a nawet usuwania ciąży.

Zdaniem Aleksandry Porady proceder można w prosty sposób ukrócić. Leki podwyższonego ryzyka mogłyby być wystawiane przez weterynarzy na specjalnych drukach recept. Ułatwiłoby to nadzór nad sprzedażą. – Dobrym rozwiązaniem jest też stworzenie bazy danych, w której lekarz weterynarii musiałby zapisywać wystawienie leków psychotropowych czy hormonalnych. Obecnie trwają teksty nad systemem, którego celem jest monitorowanie zużycia produktów leczniczych w weterynarii. Można pomyśleć o jego rozszerzeniu – dodaje.

Oceń treść:

Average: 9 (1 vote)
Zajawki z NeuroGroove
  • Benzydamina

Substancja: BXM 3 razy (450:1000 x2, 600:1000) DXM:Benzydamina


Set & settins: Niemal idealne, sam w domu, noc, brak internetu dzieki któremu mogłem poznać jak romantycy zastepowali sobie pragnienie kontaktu z innymi ludzmi o tym później


Co z tego wynika: sporo smiesznych, duzo interesujacych i całe mnóstwo dziwnych rzeczy


Trip report: Żaden trip report opis obserwacji ułożonych w kategoriach





Ok zaczynamy!




  • Bieluń dziędzierzawa

Zeżarłem raz ok. 40 nasionek. Efekt był raczej mizerny i co tu dużo mówić niezbyt przyjemny. Straszne ciary, jak po przedawkowaniu kofeiny. Ale niezłą jazdę miałem po takim wynalazku, który wycofano z aptek gdzieś w `93.


  • Grzyby halucynogenne
  • Retrospekcja

Świeżo po przeprowadzce na drugi koniec kraju. W trakcie nieco trudnej aklimatyzacji do nowego miejsca, w obcym mieście, z dala od praktycznie wszystkich bliskich mi osób. Po trzech tygodniach nieskutecznych prób zapoznania się z ludźmi z nowych studiów, nareszcie koleżanka z roku zorganizowała dużą domówkę, w trakcie której miał miejsce cały trip. To, że znalazłem się na imprezie będąc na grzybowej fazie, było spontaniczne i niezaplanowane. Tego samego dnia z Bieszczad wracał kumpel - D, z którym wcześniej miałem okazję jeść grzyby. Chcąc upiec dwie pieczenie na jednym ogniu (spotkać się z D a jednocześnie nie ominąć imprezy) zgarnąłem go na domówkę do niejakiej M. Z D był również jego kolega, którego znałem z widzenia - W. Pod wpływem namowy D, zjedliśmy grzyby, które w założeniu miały nas puścić zanim pójdziemy do M. Stało się jednak inaczej.

Wprowadzenie: Niniejszy raport jest retrospekcją sięgającą ok. 3 lat wstecz. Po złotym okresie z psychodelikami trwającym dobrze ponad pół roku, podczas którego zaliczałem praktycznie same bardzo udane i zapadające w pamięć tripy, przyszedł czas na serię nieco gorszych podróży. TR opisuje pierwszy z serii już-nie-złotych psychodelicznych wypraw. Żadna z nich nie skończyła się bad tripem. Nie wspominam ich jako złych. Zwyczajnie nie były one najlepsze (w nie-eufemistycznym znaczeniu tego słowa).

  • Dekstrometorfan
  • Katastrofa

Sama w domu, podniecenie z pierwszego spotkania z DXM

Piękny sierpniowy dzień, wolna chata... Cóż można zrobić? Można iść do apteki, kupić jakiś specyfik i odlecieć do Krainy Czarów. Tak pomyślałam i ja. I tak też zrobiłam. Poszłam do apteki i poprosiłam panią o Tussidex. Brak. Druga apteka- brak. Trzecia apteka- jest! Wróciłam cała w skowronkach do domu i wzięłam się za Tussidex. Wspomnę że to moja dziewicza przygoda z DXM, więc doświadczenia w tym nie mialam.

13.30 Połykam pierwsze pięć tabletek.

13.45 Następne 5 tabsów. Już nie mogę się doczekać efektów.