REKLAMA




Po dopalaczach widzą diabła

"Są agresywni i wykazują nadludzką wręcz siłę. Najczęściej pochodzą z mniej zamożnych rodzin i nie stać ich na narkotyki. Dlatego sięgają po dopalacze."

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

Gazeta Wrocławska
Piotr Bera

Odsłony

834

Są agresywni i wykazują nadludzką wręcz siłę. Najczęściej pochodzą z mniej zamożnych rodzin i nie stać ich na narkotyki. Dlatego sięgają po dopalacze.

Tak jak 37-letni Rafał S. z Kłodzka, który w styczniu rzucił się bez powodu na swoją żonę i zaczął dźgać nożem niemal na oślep. Zadał jej, jak wynika z sekcji zwłok, ponad trzydzieści ran kłutych i ciętych. Z kolei 16-latek z Pomorza jest podejrzany o zabójstwo 30-letniej siostry. Nastolatek był pod wpływem dopalaczy.

- Agresja wynika z lęku, który odczuwają pod wpływem doznań. Mają iluzję, czują że zawładnął nimi demon lub diabeł. Biorą to, bo mają „odpał” - przyznaje dr Andrzej Antończyk z oddziału toksykologii i chorób wewnętrznych Dolnośląskiego Szpitala Specjalistycznego im. T. Marciniaka. I dodaje: - Mamy kilku pacjentów, którzy wracają do nas regularnie. Przyznają, że tęsknią za tym uczuciem. Dopalacze uzależniają psychicznie, dlatego mamy co najmniej kilkunastu pacjentów miesięcznie. Głównie w wieku 20-30 lat.

Według statystyk Głównego Inspektoratu Sanitarnego, w tym roku, tylko do 10 października, na Dolnym Śląsku odnotowano 80 poważnych zatruć po dopalaczach, a w całym kraju prawie 3400. Najgorzej sytuacja wygląda w woj. łódzkim i śląskim, gdzie odnotowano ponad 1900 zatruć. GIS alarmuje jednak, że te liczby na pewno są zaniżone. - Wiadomo, że od lat na Śląsku i w Łódzkiem jest najwięcej sklepów z dopalaczami oraz tam dystrybuuje się towar na cały kraj. Na pewno nie jest to liczba pełna, ale pokazuje panujące trendy. Dopalacze są popularne - mówi Jan Bondar, rzecznik prasowy GIS.

O tym, ile zanotowano zatruć decydują informacje przekazywane przez szpitale do wojewódzkich stacji sanitarno-epidemiologicznych. Szpital powinien informować WSSE, gdy ma do czynienia z pacjentem podejrzanym o zatrucie dopalaczami. Jednak nie musi tego robić, bo zatrucia po dopalaczach nie są chorobami zakaźnymi. Pacjenci z lżejszymi zatruciami po dopalaczach mają udzielaną pomoc ambulatoryjną. Część może nawet nie trafić pod opiekę ratownika.

Tylko w 2015 r. odnotowano prawie 7,3 tys. zatruć. Jednak wtedy wprowadzono nowelizację ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii, w wyniku której rząd poszedł na wojnę z dopalaczami. - W efekcie tej ustawy zorganizowano masową wyprzedaż dopalaczy, po które sięgnęło więcej osób. Branża dopalaczowa zaczęła tworzyć nowe produkty ze związków nie znajdujących się na liście zakazanej. Dopalacze to tańszy zamiennik narkotyków, sięgają po niego ludzie z mniejszym budżetem - dodaje Bondar.

Oceń treść:

Average: 1.5 (2 votes)
randomness