Pigułka antyuzależnieniowa?

O tym, iż już niedługo mogą pojawić się leki na uzależnienia.

Anonim

Kategorie

Źródło

Tygodnik Solidarność nr 25/2003

Odsłony

5022
"Alkohol, tytoń, morfina, kokaina, opium, eter - substancyje te są obce naszej materyi żywej. Usypiają one zmysły nasze, gdy organizm wymaga ich usług. Pobudzają nasz układ nerwowy, gdy spokój byłby dlań nieskończenie użyteczniejszym i zdrowszym. Pod każdym względem cywilizacyja stwarza warunki coraz bardziej sztuczne, coraz bardziej obce protoplazmie naszej. Cóż pcha nas po tej drodze? Jest to dążność do jak najszybszego, jak najczęstszego nasycenia żądzy rozkoszy i używania. Jednostajne przyjemności nużą nas szybko. Staramy się urozmaicać je nieustannie. Nerwy nasze stępiają się szybko, więc dla osiągnięcia tej samej rozkoszy wprowadzamy do ciała naszego coraz większą ilość substancyji podniecających" - mówił na Międzynarodowym Kongresie Lekarskim w Rzymie, w 1894 roku, prof. Danilewski. Już w XIX wieku zwrócił uwagę na to, że nienaturalne czynniki chemiczne w środowisku zagrażają zdrowiu protoplazmy, czyli w dzisiejszym rozumieniu powodują uszkodzenia na poziomie molekularnym. Te myśli są niezwykle aktualne i dziś.

Obecnie jednak, w wyniku gwałtownego rozwoju nauki w ciągu ostatnich dwóch dziesięcioleci, przyjmuje się stanowisko, że uzależnienie jest chorobą poddającą się leczeniu. Czy zatem można się spodziewać, że XXI wiek przyniesie rozwiązanie problemu uzależnień?

- Przyszłość jest oczywiście nieprzewidywalna. Ale można zaryzykować pewne projekcje teraźniejszości. Zasadnicze pytanie, to czy istniejące obecnie poważne zagrożenia społeczne i medyczne ze strony substancji uzależniających, zostaną przezwyciężone. Wydaje się, że z czysto medycznego punktu widzenia farmakoterapii można oczekiwać sukcesu. Mamy już sporą wiedzę na temat procesów neuronalnych, związanych z działaniem nagradzającym i uzależnieniami. Nie jest ona jeszcze pełna i stale pojawiają się kontrowersje co do mechanizmów leżących u podstaw tych procesów, ale już w tej chwili możliwe jest dokonanie wyboru strategii rokujących nadzieję - stwierdza prof. Jerzy Vetulani z Instytutu Farmakologii PAN w Krakowie.

Nie wiadomo jeszcze, czy najpotężniejszą bronią w wyrwaniu się z uzależnienia będą leki czy obwodowo działające szczepionki przeciw uzależnieniom. Nadzieje pokłada się też w lekach działających bezpośrednio na "układ nagrody".

W mózgu istnieją szlaki neuronalne służące takiemu sterowaniu naszym zachowaniem, by zachowania korzystne dla życia i zdrowia nagradzać, zaś przeciwstawne karać. Każe się najczęściej bólem albo innymi nieprzyjemnymi odczuciami. Natomiast nagradza ogólnym poczuciem przyjemności. Układ ten jest dość wyspecjalizowany, a zasadniczą w nim rolę grają komórki nerwowe, które porozumiewają się między sobą przy użyciu chemicznego neuroprzekaźnika - dopaminy. Działa ona potem na receptory następnych komórek nerwowych. Dopamina wydziela się w trakcie doznań przyjemnych - jedzenia ulubionych potraw, uprawiania seksu, miłych spotkań towarzyskich. Te naturalne przyjemności są korzystne dla człowieka. Problemy zaczynają się wtedy, gdy odbiorniki sygnału, czyli receptory dopaminowe, działają zbyt słabo, co może być uwarunkowane defektem genetycznym. Ludzie z takim defektem czują się mało szczęśliwi i poszukują sztucznych środków, aby dostatecznie owe receptory pobudzić. Najprostszym w użyciu środkiem są właśnie substancje uzależniające, takie jak alkohol, narkotyki czy nikotyna. Rzecz jasna, nadmierne stosowanie tego typu substancji chemicznych, pobudzających "układ nagrody", prowadzi do destrukcyjnych zaburzeń ustroju.
Wobec tego rodzajem środków, jakie można by stosować w uzależnieniach, byłyby leki działające bezpośrednio na układ nagrody, np. poprzez zmienianie jakości przekazywanych sygnałów w tym układzie - tłumaczy prof. Vetulani.

Jednym z ciekawych ostatnich odkryć było to, że w mózgu znajdują się substancje peptydowe, których synteza zmienia się w momencie podawania kokainy lub amfetaminy. W tej chwili nie wiadomo jeszcze, jakie konsekwencje praktyczne może przynieść to odkrycie. Sądzi się jednak, że manipulowanie tymi peptydami będzie możliwe i przyczyni się do praktycznych zastosowań w leczeniu uzależnień.

Niewykluczone jest także, iż w przyszłości spróbuje się sięgnąć do metod inżynierii genetycznej. W oparciu o nie być może uda się poprawić deficyty "układu nagrody" leżące u podstaw wrodzonej, zwiększonej podatności na uzależnienia.

Przy tym wszystkim farmakolodzy zaznaczają jednak, że choroba uzależnieniowa nie jest jedynie problemem medycznym, ale również społecznym, a jej leczenie wymaga wsparcia psychologicznego.

Oprócz uzależnień alkoholowych, narkotykowych czy nikotynowych ostatnimi czasy coraz częściej pojawia się też kwestia nadużywania środków psychotropowych i uzależnień lekowych. Rodzą się obawy, czy i jak przyjdzie funkcjonować społeczeństwom dotkniętym w coraz większym stopniu uzależnieniami.

- Tu moja opinia jest negatywna. Doświadczenie uczy nas, że o ile artystom udaje się jakoś prosperować, zażywając narkotyki, a drobne psychopatologie i alkoholizm zwiększać mogą ich zdolności twórcze, a w każdym razie nie bardzo im przeszkadzają, o tyle naukowcy i technicy na pewno nie mogą pracować ze zmąconym umysłem. Tymczasem cywilizacyjny postęp jest wynikiem pracy intelektualnej uczonych i inżynierów. Istnieją wprawdzie substancje psychotropowe zwiększające wydajność mózgu uczonego, że wspomnę tu o kofeinie (a także, z niechęcią, o nikotynie i psychostymulantach), jednak z całą pewnością nie ma czynnych uczonych alkoholików czy morfinistów. Leki psychotropowe, w dawkach nadmiernie stymulujących "układ nagrody", hamują sprawność układu poznawczego - podkreśla profesor.

Bez wątpienia zatem, wiek XXI będzie okresem intensywnych badań ukierunkowanych na lepsze poznanie mechanizmów leżących u podstaw nałogu oraz przełożenia osiągnięć nauki na udoskonalenie metod zwalczania plagi uzależnień.


Oceń treść:

0
Brak głosów

Komentarze

Michal (niezweryfikowany)
Denerwuja mnie juz te opinie uczonych,chociaz ten artykul wydaje sie powazny ale wiekszosc mnie wkurza. <br>Jedni mowia ze trawka powoduje spadek testosteronu w organizmie ,inni temu zaprzeczaja,ze tepi umysl,inni ze rozwija.Pozatym znam przypadki ludzi ktorym nie szkodzi a znam osobnikow ktorzy sa wyjebani strasznie. <br>Rozumiem ze dziala na kazdego inaczej ale czy jakas niezalezna fundacja czy laboratorium nie moze przeprowadzic dokladnych badan i podac do wiadomosci czysta ,obiektywna opinie. <br>W kazdym razie ja chemii nie ruszam,fakt ze w tym co sie pali jest pelno syfu ale wiem ze psychotropy,roznego rodzaju leki to sa juz konkretne dawki i mowcie co chcecie wg mnie tepia umysl,powoduja przez ta chwilowa nadmierna ekstaze barw ,dzwiekow,wizji wypalenie mozgu i pozniej bedzie problem zeby samemu cos wymyslic. <br>Tak mi sie wydaje bynajmniej. <br>
AleX (niezweryfikowany)
Denerwuja mnie juz te opinie uczonych,chociaz ten artykul wydaje sie powazny ale wiekszosc mnie wkurza. <br>Jedni mowia ze trawka powoduje spadek testosteronu w organizmie ,inni temu zaprzeczaja,ze tepi umysl,inni ze rozwija.Pozatym znam przypadki ludzi ktorym nie szkodzi a znam osobnikow ktorzy sa wyjebani strasznie. <br>Rozumiem ze dziala na kazdego inaczej ale czy jakas niezalezna fundacja czy laboratorium nie moze przeprowadzic dokladnych badan i podac do wiadomosci czysta ,obiektywna opinie. <br>W kazdym razie ja chemii nie ruszam,fakt ze w tym co sie pali jest pelno syfu ale wiem ze psychotropy,roznego rodzaju leki to sa juz konkretne dawki i mowcie co chcecie wg mnie tepia umysl,powoduja przez ta chwilowa nadmierna ekstaze barw ,dzwiekow,wizji wypalenie mozgu i pozniej bedzie problem zeby samemu cos wymyslic. <br>Tak mi sie wydaje bynajmniej. <br>
Michal (niezweryfikowany)
Zeby osoba ktora przyjela wiecej chemii niz szczur doswiadczalny mogla sie tu wypowiedziec i wyglada na to ze ktos taki sie trafil. <br>Gratulacje profesorze, juz widac ze nie jestes w stanie napisac nic tworczego. <br>
Michal (niezweryfikowany)
Zeby osoba ktora przyjela wiecej chemii niz szczur doswiadczalny mogla sie tu wypowiedziec i wyglada na to ze ktos taki sie trafil. <br>Gratulacje profesorze, juz widac ze nie jestes w stanie napisac nic tworczego. <br>
Kałwiak Jakub (niezweryfikowany)
Kurdka. Na początku artykułu ten cytat, to tak jakbym czytał Witkacego, niemal co do joty. <br> <br>Pozostaje nam tylko wtryniać dopaminum osmocte plus , aktywne przez pół roku, żeby za pół roku stwierdzić, że jeden osmokcik powoduje za małe przyrosty dopaminy, więc wtrynimy dwa, a potem cztery. <br> <br>Dopaminowego konfliktu nie powinno się leczyć dopaminą, bardziej trza by uderzyć na tendencję do dopominania się o dopamine, niż dopingowania dopaminowej dotacji. <br> <br>Troche stoicyzmu, stopniowego niewzburzonego wahania subst, a wszystko winno być gites, wysokie skoki powodują wysokie spadki, co znów motywuje do wysokich skoków - nie temdym droga. <br> <br>--- nowa neurochemiczna definicja szczęścia: <br> &quot;uczucie szczęścia jest to WZGLĘDNY, odczuwalny wzrost dopaminy w jednostce czasu &quot; - z dużym naciskiem na względność. <br>Ale do tych skoków się można przyzwyczaić i później przyrost musi być większy żeby zadowolić. Na pewno nie tędy droga.
Zajawki z NeuroGroove
  • Grzyby halucynogenne

  • Kodeina
  • Pozytywne przeżycie

jako że decydującą rolę odegrały okoliczności, to by dowiedzieć się o nich, proszę o przeczytanie moją skromną relację poniżej;

Opowiem Wam dziś o tym jak S&S wpływają na opiat, jakim jest kodeina. Będzie to mój dziewiczy opis przeżyć, gdzie głównym elementem będą okoliczności, które doprowadziły do stanu opisanego w kolejnych wersach. Proszę więc o zrozumienie dla mnie, jako początkującego.

  • Grzyby halucynogenne

Wczesniej nigdy nie mialem zamiaru jeść grzybków, choć doświadczenie z innymi Dragami mam spore bo na koncie oprócz MJ, amfetaminy, XTC, znalazły się także papierki (LSD), a przeciez to także mocne psychodeliki, a raczej najmocniejsze. Grzybków poprostu bałem się zjeść, że trafią mi sie jakieś trujące......ale do rzeczy jak już się trafiły to jeszcze w dodatku na uczelni załatwiła mi koleżanka od swojego kumpla bo akurat przywiózł świerze z południa Polski. Były świerze więc zakupiłem od niego dwie porcje (dla mnie i dla kolegi). Było ich po około 30 sztuk na głowę.

  • Kodeina
  • Pierwszy raz

Miasteczko na mazurach, około 20 tysięcy mieszkańców. Nudy że klękaj Stefan, brak słów. Dostęp do substancji psychoaktywnych prawie zerowy, postanowiłem więc spróbować czegoś dostępnego w najbliższej aptece. Padło na kodeinę. Trochę poczytałem o odczuciach, dawkowaniu, sposobach itd. i jako że to miał być mój pierwszy raz jeśli chodzi o kodę wybrałem najprostszą z opcji: Thiocodin do gęby, rozgryźć, zapić. Od rana byłem jakoś dziwnie na to podkręcony a że miałem wolne - postanowiłem to zrobić. Ugadałem się z ziomeczkiem, na potrzeby TR będzie nazywany DDK. Spotkaliśmy się wieczorem, po drodze zaopatrzyłem się w Thio po czym udaliśmy się na poszukiwania jakiegoś buszka. Misja wykonana, siedzimy, czekamy na miejsce żeby móc w spokoju skręcić jointa.

19:30 : wychodzę z domu, idę spotkać się z DDK, po drodze zaopatrzam się w Thiocodin. 10 tabletek, myślę że na początek wystarczy nawet mniej

 

20:15 : siedzimy i czekając na bucha wrzucam do gęby 9 tabletek, rozgryzam je i popijam wodą, smak jest niemiły ale dzięki temu woda smakuje wręcz słodko

20:40 : czekam na efekty, dla zabicia czasu kopiemy piłkę pod blokiem, spalam papierosa.