Pozwoliłem sobie zaniedbać standardowe cechy tripraporu. Czasu i tak nie czułem. Opowiadanie.
Recenzja "Heroiny" Tomasza Piątka
Heroina, tytułowa bohaterka powieści Tomasza Piątka, nie jest bohaterką heroiczną. To narkotyk, braun, proszek, najważniejsza rzecz dla grupki pozornie szczęśliwych warszawiaków.
Autor był jednym z nich. Absolwent lingwistyki włoskiej uczelni, dziennikarz prasowy i radiowy, publicysta, współpracownik telewizji, przez dwa lata był uzależniony od heroiny. Wyzwolił się z nałogu, ale nie udało się to żadnemu z bohaterów książki, także jego imiennikowi. Piątek podkreśla, że zmieniając realia i osoby, przedstawił historie, które wydarzyły się naprawdę.
Historie wstrząsające i przy tym różne od wszystkich, do których w związku z narkomanią przywykliśmy. Heroina napisana jest po mistrzowsku. Nad pierwszymi siedemnastoma stronami autor pracował dwa lata, co zaowocowało ogromnym wyczuciem słowa i wewnętrzną dyscypliną tekstu. Oryginalna pod względem literackim, precyzyjnie skonstruowana, dobrze wykorzystująca inwersje i powtórzenia, Heroina opisuje świat młodych, zamożnych ludzi aktywnych zawodowo, których wizerunek kłóci się z potocznym wyobrażeniem o narkomanach. Okazuje się jednak, że i oni w pogoni za przyjemnością są w stanie zrezygnować ze wszystkiego dla narkotyku, który stopniowo niepodzielnie zawładnie ich życiem. W takiej sytuacji śmierć okazuje się wybawieniem, bo kładzie kres „nietypowym moralnie doświadczeniom”, czyli przeważnie bezinteresownym podłościom, których dopuszczają się wobec rodziny i przyjaciół.
Skrajne stany - narkotycznych męczarni, ale także upojeń - właśnie dlatego, że opisane językiem rzeczowym i beznamiętnym, zapadają głęboko w pamięć. Dlatego Heroina jest niebezpieczna. Bo o ile upadek bohaterów pozostawia wrażenie dręczącego koszmaru, o tyle ich ekstazy mogą budzić niebezpieczne tęsknoty. Ale okazuje się, że narkotyczna rozkosz jest gorsza niż fizyczne i psychiczne cierpienia, których przyczyną jest heroina. Niszczy osobowość, zabija w człowieku duszę. Ludzie nie są w stanie bez szwanku znieść zbyt łatwych i zbyt intensywnych przyjemności. Wiedział o tym z autopsji także inny znawca przedmiotu, Baudelaire, który w Sztucznych rajach pisał o działaniu lżejszego od heroiny haszyszu: „Człowiek chciał być Bogiem i oto wkrótce, mocą nieuchwytnego prawa moralnego spada niżej swej rzeczywistej natury”.
Jest nadzieja, że dzięki takim świadectwom, jak książka Piątka, heroina będzie już tylko bohaterką równie dobrych powieści.
Nastawienie dobre, to już n-ty raz z mxe. Wszystko odbywa się w moim mieszkaniu wraz ze współlokatorami, także pod wpływem. Nie odgrywają oni jednak roli.
Pozwoliłem sobie zaniedbać standardowe cechy tripraporu. Czasu i tak nie czułem. Opowiadanie.
Pozytywne Brak jakichkolwiek problemów, szczerze mówiąc chciałem przeżyć coś miłego i ciekawego - niekoniecznie głębokiego Miejsce akcji to działka wokół domu jak i sam dom.
Od tamtych wydarzeń upłynęły 2 miesiące i zebrałem w końcu myśli na tyle, aby opisać najgorszy stan w całym życiu.
Akt I Dobre złego początki
mieszkanie, pokój, przyciemnione światło, muzyczka (metal), godzina 20.
17.06.2008
Wcześniej na specjalnej lekkiej diecie, przed zażyciem zrobiłem ceremonię oraz przygotowałem zasilające przedmioty.
Tekst pisany w wieku 41 lat, waga: 90 kg.
Zjadłem 4 duże kartoniki, które nie wiem ile zawierały, ale spróbuję się dowiedzieć.
Zażyłem o 17, o 18 zaczęło działać...
Było bardzo mocno. Działanie było tak silne, że stwierdziłem, iż mogę się tylko poddać procesowi i pozwalać się wszystkiemu dziać naturalnie i spontanicznie uczestniczyć.
Byłem pod mocnym wpływem substancji do jakiejś 24 - kiedy poczułem, że właśnie chce mi zejść z moczem - złapałem wszystko do kubka i spożyłem jeszcze raz, co spowodowało iż miałem dalszą podróż do 9 rano...