Parlamentarny Zespół ds. Depenalizacji Marihuany zawiesza prace

Rok temu politycy obozu rządzącego ogłosili wielki, historyczny projekt: pierwszy w Polsce Parlamentarny Zespół ds. Depenalizacji Marihuany. Miało być nowocześnie, postępowo, europejsko. Miał być projekt, miał być progres, miało być „po wyborach ruszamy pełną parą”.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

420polska.pl | Terpchevsky

Komentarz [H]yperreala: 
Tekst stanowi przedruk z podanego źródła - pozdrawiamy serdecznie! Wszystkich czytelników materiałów udostępnianych na naszym portalu serdecznie i każdorazowo zachęcamy do wyciągnięcia w ich kwestii własnych wniosków i samodzielnej oceny wiarygodności przytaczanych faktów oraz sensowności zawartych argumentów.

Odsłony

168

Rok temu politycy obozu rządzącego ogłosili wielki, historyczny projekt: pierwszy w Polsce Parlamentarny Zespół ds. Depenalizacji Marihuany. Miało być nowocześnie, postępowo, europejsko. Miał być projekt, miał być progres, miało być „po wyborach ruszamy pełną parą”.

Minął rok. Nie ruszyło nic.

Dzięki informacji przekazanej przez Przemka Zawadzkiego portalowi WeedNews, dowiedzieliśmy się, że Zespół zawiesił prace. Tak po prostu. Bez projektu, bez ustaleń końcowych, bez konkretów. A najbardziej bolesne jest to, że nikogo to już chyba nawet nie dziwi.

Petru milczy, Jachira pisze, a Zespół stoi jak stał

Przemysław Zawadzki zapytał o postępy w pracach Zespołu — bo przypomnijmy: przed wyborami wszystko było „prawie gotowe”. Wtedy politycy robili sobie zdjęcia, live’y, deklaracje, że „to już moment”.

A teraz? Klaudia Jachira odpisała jasno:

„Prace zostały zawieszone. Brakuje poparcia politycznego, brakuje większości, nawet w samej Koalicji. Mamy nadzieję wznowić prace.”

Innymi słowy: nie ma większości, nie ma zgody i — co najgorsze — nie ma nawet klimatu, żeby ktokolwiek próbował tę ustawę ratować.

Poparcia brak. Chęci brak. Kompetencji… również brak

Jeżeli ktoś zastanawia się, co dokładnie oznacza „brak konsensusu”, odpowiedź jest prosta: żaden klub nie chce tego poprzeć. A jeśli nie ma poparcia przed głosowaniem, projekt przepadnie w sekundę.

A politycy nie lubią przegrywać, więc zamiast zaryzykować oficjalne odrzucenie, wolą powiedzieć: „zawieszamy prace”. Czyli mówiąc po ludzku: nie robimy nic.

Rząd: „Nic nie zmieniamy, marihuana prowadzi do heroiny”

Do tego dochodzi odpowiedź rządu na dezyderat ws. depenalizacji. W skrócie:

  • obecne prawo jest dobre,
  • marihuana jest groźna,
  • nie będzie liberalizacji.

W kraju, w którym legalnie sprzedaje się medyczną marihuanę w aptekach, ten argument brzmi jak relikt poprzedniej epoki, ale niestety to właśnie na nim opiera się oficjalna polityka państwa.

I co ciekawe, rząd faktycznie „działa” w temacie konopi… tylko w przeciwnym kierunku:

  • trwają prace nad delegalizacją suszu konopi siewnych do palenia,
  • przygotowuje się zaostrzenie zasad wystawiania recept na medyczną marihuanę.

Depenalizacja? Nie. Kontrola i zakazy? Tak.

Czy Zespół wróci do pracy?

Formalnie prace są „zawieszone”, ale każdy, kto zna polską politykę, doskonale wie:

Zawieszony projekt to najczęściej projekt martwy. Nie ma poparcia, nie ma chętnych, nie ma parcia politycznego. To nie jest temat, na którym da się wygrać punkty u starszego elektoratu, więc władza nie będzie ryzykować kontrowersji.

Podsumowanie

Rok prac. Zero ustawy. Zero projektu. Zero poparcia. Zero konkretów. Zespół, który miał być pierwszym krokiem do depenalizacji w Polsce, stał się kolejną polityczną obietnicą bez pokrycia.

Oceń treść:

Brak głosów

Komentarze

Spaniały Polski... (niezweryfikowany)

Wierzyliście Tuskowi i lewicy? Wy półgłówki, jak na razie tylko PiS coś zrobił w tej sprawie - to dzięki PiS jest dostęp do medycznej marihuany.
Zajawki z NeuroGroove
  • Heroina
  • Pierwszy raz

Toaleta w przychodni rehabilitacyjnej.

Jeśli chodzi o opioidy, jest to mój ulubiony typ środków odurzających. Doświadczenie moje bogate jest w kodeinę, tramadol, oksykodon oraz heroinę. Ową substancje zdobyłem w iście wyrafinowany sposób. Zamówiłem. Gdy odbierałem paczkę, pół grama brązowych oczek patrzyły na mnie z woreczka strunowego. Zleciały się gołębie. Omen? Co zwiastował? Heroinę zażyłem donosowo w ilości około 150mg. Wziąłem z domu dwie karteczki. Jedna zwinąłem w rulon drugą zgiąłem w pół. Grudkę i trochę proszku wysypałem na miejsce zgięcia drugiej karteczki.

  • Metoksetamina
  • Przeżycie mistyczne

Lekkie poddenerwowanie przed zażyciem substancji, ale ogólnie spokojnie w swoim mieszkaniu, z miłym towarzystwem wieczorkiem, w dobrych humorach i przy muzyce.

Jest to mój pierwszy Trip-raport, chciałbym zaznaczyć, że mam nikłe doświadczenie z dysocjantami, a z DXM miałem okazje poromansować z 2-3 razy, z czego tylko raz zażyłem w miare mocną dawkę.

Zaczynając, mamy 2 dni do sylwestra, wyluzowani, siedzimy w pokoju wieczorkiem i słuchamy muzyki. Na stole czeka grzecznie MXE i zaczynamy. Jest około 19. (Przepraszam w dalszej część za brak umieszczenia czasu, ale przy tej substancji on po prostu nie istnieje.)

  • LSD-25

jestem teraz z moim chlopakiem. Troche sie juz uspokoilam. Co prawda nic nie pisalam, ale on zakreslil kilka slow. Nie wiem, czy wypada, ale postanowilam sie z wami tym podzielic. W pelni sie zgadzam z tym, co napisal. Zreszta, przeczytajcie sami: niedziela, 30 sierpnia 1998, 21:37. Jak pisal Tokien: "Niebezpieczne sa narzedzia wiedzy glebszej, niz ta ktora sami posiadamy." Właśnie odbyłem pierwszą psychodeliczną podróż. Nie wiem co o niej pisać. To że była wspaniała, to fakt, który nie sposób jest opisać. Coś tak niezwykłego, fantastycznego. Oszustwo. Wszystko oszustwo.

  • MDMA (Ecstasy)
  • Pierwszy raz

Morze, Domek, Kumple, Dobry humor

Morze. Lato. Domek z kumplami. Czego chcieć więcej? Odpowiedź jest oczywista. Jednak przejdźmy do sedna. 5 z 7 osób wzieło MDMA. Przed zażyciem przetestowaliśmy te małe gwiazdeczki testem Marquisa i Mecka, wyszło pozytywnie. Dokładnie o 20:00 zażuciliśmy(dalej bedzie określane jako T). Byłem spokojny ale lekki stresik był. Wszystkich był pierwszy raz. Po jakiś 15 min zacząłem czuć się....dziwnie. Coś jakbym za szybko wstał i miał takie lekkie otumanienie. Wiedziałem że się zaczyna. Znałem te uczucie wcześniej, dopiero potem skojarzyłem je z pseudoefedryną. Miałem podwyższone tentno.