Nie na sprzedaż

Newsweek: Nasza publikacja o Polakach sprzedanych do więzień w Ameryce Płd. pomogła im w zachowaniu wolności

Anonim

Kategorie

Źródło

Newsweek - Polska, nr 27/03

Odsłony

2708
W artykule "Sprzedani" (nr 10) opisaliśmy los Polaków odsiadujących w południowoamerykańskich więzieniach wyroki za przemyt narkotyków. Tekst okazał się błogosławieństwem dla naszych rodaków. Już podczas zbierania materiału do artykułu i głośnego programu "Cela" dziennikarza TVN Edwarda Miszczaka władze więzień i lokalne mafie zrozumiały, że Polaków lepiej zostawić w spokoju, bo ktoś się nimi interesuje. - Najważniejsze jednak, że od marcowej publikacji w "Newsweeku" w moim regionie nikogo nie aresztowano - mówi Tomasz Morawski, konsul RP w Ekwadorze.
MSZ potwierdza, że od marca nie było aresztowań również w pozostałych opisanych krajach.

Oceń treść:

0
Brak głosów

Komentarze

Dziad borowy (niezweryfikowany)
Wspolczuje im i z calegto serducha zycze zeby jakos przeszli to pieklo. <br>Z drugiej strony popatrzcie na ten bezsens,telewizja i prasa zrobila z ludzi ktorzy u nas nazywani sa gangsterami,przestepcami <br>ludzi ktorzy cierpia i zyja w strasznych warunkach. <br>Zrobili z nich meczennikow i zaraz wszyscy maja ich za dobrych ludzi. <br> <br>Ale ja i tak im wspolczuje a lokalne mafie niech uwazaja bo wyslemy im majora Giertycha i kapitana Leppera. <br>
. (niezweryfikowany)
Wspolczuje im i z calegto serducha zycze zeby jakos przeszli to pieklo. <br>Z drugiej strony popatrzcie na ten bezsens,telewizja i prasa zrobila z ludzi ktorzy u nas nazywani sa gangsterami,przestepcami <br>ludzi ktorzy cierpia i zyja w strasznych warunkach. <br>Zrobili z nich meczennikow i zaraz wszyscy maja ich za dobrych ludzi. <br> <br>Ale ja i tak im wspolczuje a lokalne mafie niech uwazaja bo wyslemy im majora Giertycha i kapitana Leppera. <br>
LaSziDo (niezweryfikowany)
AMNESTY INTERNATIONAL szkoda ze nie dla Polakow mieszkajacych w Polsce :P
Zajawki z NeuroGroove
  • Ayahuasca
  • Tripraport

mniej więcej raz na tydzień przyjmowałem wieczorem swój sakrament i niedługo potem szedłem do łóżka. Zgaszone światło, wokół spokój i cisza, nikt nie przeszkadza. Gdy akurat miałem kiepski nastrój albo byłem chory to sobie odpuszczałem.

Niniejszy tekst to opis i podsumowanie doświadczeń moich dwunastu sesji ayahuascowych odbytych na przestrzeni trzech miesięcy. 

  • Etanol (alkohol)
  • LSD-25
  • Przeżycie mistyczne

pokój

Zaczęło się od spotkania z M. w jednym z pubów w miejscowości X pewnego chłodnego, grudniowego wieczoru. Szłam na to spotkanie targana sprzecznymi uczuciami- w końcu nie widzieliśmy się już jakiś czas, a nasza relacja była dziwna i pełna niedomówień. No i miałam nadzieję, że skończę to spotkanie mimo wszystko o w miarę przyzwoitej porze, a nie jak zazwyczaj wieczorem- następnego dnia, z olbrzymim kacem.

  • 25D-NBOMe
  • 4-HO-MET
  • Etanol (alkohol)
  • Przeżycie mistyczne

Na samym początku przystanek autobusowy, następnie autobus, sklep spożywczy, mieszkanie, wieczorem przed startem hometa wyprawa do sklepu po fajki, następnie powrót do mieszkania. Jako osoby towarzyszące: Moja dziewczyna K, z początku trzeźwa, potem troszkę pijana, na koniec stripiona 80mg hometa, oraz wstawiona koleżanka J, która towarzyszyła nam przez krótki czas. Nastawienie z początku dobre, po załadunku 25D świetny humor, pod wieczór lekkie zdenerwowanie, po załadunku hometa kompletny rozpierdol.

25.03.2011

"Przyjazny Wstęp Do Króliczej Nory":

14:30.
Przystanek autobusowy. Czekam na autobus z moją dziewczyną K i koleżanką J. Pełen optymizmu ze względu na rozpoczynający się weekend po ciężkim tygodniu aplikuję 2 kartony 25D-NBOMe pod górne dziąsło. Po chwili przyjeżdża autobus. W autobusie lekkie podekscytowanie zbliżającym się stanem.

  • Katastrofa
  • Marihuana

Wieść gminna niesie, że nie zanotowano żadnej śmierci związanej z marihuaną, poza tym jednym nieszczęśnikiem, którego tona zielska rozgniotła, gdy paczka zerwała się z dźwigu, podczas rozładunku. Nawet jeśli momentami udawało mi się wyłowić ten fakt z szarawej zawieruchy myśli, wiedza ta nie była ani trochę kojąca. Przecież — myślałem sobie — zawsze może być ten pierwszy raz.

randomness