Neuronauka uzależnień – dlaczego jedni są na nie podatni, a inni nie?

Znalezienie się w nieodpowiednim miejscu o nieodpowiednim czasie, czy emocjonalne lub genetyczne predyspozycje – kto i dlaczego najłatwiej popada w uzależnienia oraz jak skutecznie im zapobiegać?

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

Focus
Komentarz [H]yperreala: 
Tekst stanowi przedruk z podanego źródła. Pozdrawiamy!

Odsłony

288

Znalezienie się w nieodpowiednim miejscu o nieodpowiednim czasie, czy emocjonalne lub genetyczne predyspozycje – kto i dlaczego najłatwiej popada w uzależnienia oraz jak skutecznie im zapobiegać?

To pytanie bardzo długo nie dawało spokoju Judith Grisel, autorytetowi w dziedzinie neuronauki i profesor psychologii, która sama przez lata walczyła z demonami nałogów, obserwując przy tym jak uzależniają się inni. Lata zaawansowanych badań i analiz autorki zaowocowały jedną z najbardziej autentycznych książek o nałogu, która jednocześnie jest biografią osoby uzależnionej oraz zdrową porcją wiedzy niezbędnej do zerwania z tą chorobą.

Jej burzliwa droga ku uzależnieniu zaczęła się, gdy Grisel była bardzo młoda – w wieku 13 lat upiła się po raz pierwszy i poczuła, jak wraz ze spływającym do gardła alkoholem znikają jej problemy, a ona w końcu może czuć się swobodnie. Niewiele później sięgnęła po narkotyki, które wciągnęły ją w całą dekadę eksperymentowania z różnymi substancjami uciszającymi jej wewnętrzne demony – z czasem jednak coraz mniej skutecznie. Przełomem, którego potrzebowała, by wyrwać się z labiryntu odurzenia, okazały się urodzinowe życzenia od jej ojca, po których usłyszeniu Grisel postanowiła zawalczyć o siebie, ale i o innych – za cel postawiła sobie znalezienie lekarstwa na uzależnienia. Poddała się więc leczeniu, wróciła na studia, zrobiła doktorat w dziedzinie neuronauki i poświęciła mnóstwo czasu na dogłębne zrozumienie problemu uzależnień, a swoje wysiłki opisała w świetnej książce “Nigdy dość”, która właśnie ukazała się w sklepach.

Dlaczego się uzależniamy?

Chemia i fizjologia ludzkiego układu nerwowego wydają się prawie idealnie zaprojektowane do nadużywania substancji. Praktycznie każdy neuroprzekaźnik i receptor w mózgu zapewnia przyjemne zakłócenia, a nawet ekstazy, jeśli pobudzi się go odpowiednią substancją. Judith Grisel w bardzo przystępny i niezwykle ciekawy sposób przedstawia ten problem pod kątem neuronaukowym, opisując, w jaki sposób samoreguluje się ośrodkowy układ nerwowy, gdy dostarczamy mu psychoaktywne substancje, a także obrazowo przedstawiając proces, którego efektem jest poczucie potrzeby zażycia kolejnej dawki danej używki.

Substancje odurzające mają to do siebie też to, że im częściej je zażywamy, tym częściej musimy zwiększać dawkę, żeby poczuć ich działanie. Okazuje się, że stan potocznie nazywany “mocną głową” nie jest jednak oznaką odporności organizmu na konkretną substancję, lecz mechanizmem obronnym mózgu, który wykorzystuje swoje wyjątkowe zdolności uczenia, by przewidywać możliwe zakłócenia, a nie czekać na nadchodzące zmiany, więc zaczyna tłumić efekt odurzenia jeszcze zanim używka trafi do naszego organizmu. Jednak ten organ nie zawsze jest skłonny do alarmowania nas o zagrożeniu – potrafi również wywołać silną potrzebę zażycia zakazanej substancji, gdy jego właściciel znajdzie się w pobliżu miejsca lub osób, które kojarzą mu się z daną używką.

Oczywiście nie zawsze jest tak, że uzależniamy się po pierwszej dawce narkotyku, czy pierwszym kieliszku alkoholu, jednak są substancje, które wykazują w tym obszarze ogromny “potencjał” – jest to m.in. metamfetamina, która dostarcza tak silnych ekstaz narkotycznych, że uzależnia wiele osób już przy pierwszym kontakcie.

W przypadku pozostałych substancji skłonność do uzależnień zdaje się wyglądać bardziej jak loteria – niektórzy mogą sięgać po nie często, lecz nie wykazują skłonności do uzależnienia, inni zaś nie mogą zapalić jointa lub wypić drinka bez poczucia bez wywoływania wojny w centralnym układzie nerwowym. Podatność na uzależnienie nie jest jednak pechowym losem na loterii, lecz wynikiem obecności jednego z kilku ważnych determinantów.

Dlaczego jedni się uzależniają, a inni nie?

Dobra wiadomość jest taka, że nauka ma już pewne podejrzenia. Zła: potrzeba jeszcze wielu pogłębionych badań. Grisel przyznaje, że im głębiej bada temat podatności na uzależnienia, tym bardziej tajemniczy i skomplikowany się wydaje. Na razie wiadomo, że tego rodzaje zachowania sprowadzają się do neurofizjologii, która z kolei sprowadza się do ludzkiego genomu. Kolejnym, najtrudniejszym, krokiem dla Judith Grisel i innych naukowców będzie teraz zidentyfikowanie tych części genomu, które odpowiadają za predyspozycje do popadania w uzależnienia.

Neurobiologia to jedno – Grisel wymienia również inne czynniki, które mogą skutkować rozwojem uzależnienia. Należą do nich nadmierna konsumpcja używek, niedokończony rozwój mózgu w okresie dojrzewania, a także wpływy środowiskowe, w tym wykorzystywanie seksualne, presja otoczenia i brak pozytywnych wzorców w dzieciństwie. Niestety, według autorki “Nigdy Dość” obecność chociaż jednego z tych czynników przypomina “przerwanie tamy – której praktycznie nie da się odbudować”, a za kluczowy z nich uważa relacje z innymi ludźmi, które wpływają na całą naszą neurobiologię i neurochemię. Dobra wiadomość jest taka, że Grisel jest wolna od nałogów już trzydzieści lat, więc prawdopodobnie wie, z czym je “zjeść” – raz, a porządnie.

Jak więc walczyć z tak trudnym przeciwnikiem? Przeczytajcie książkę “Nigdy dość”, by przekonać się, jak poradziła sobie z nim autorka.

Oceń treść:

Average: 7.5 (4 votes)
Zajawki z NeuroGroove
  • Dekstrometorfan
  • Miks

Moje osiedle, miasto, obrzeża miasta

Witajcie! Jest to mój pierwszy tripraport, więc proszę o wyrozumiałość i uwagi.

DXM działa na mnie dość inaczej niż na moich rówieśników. Jestem ogromnie wystrzelony, serce wali mi jak pompka, każdy mięsień mam cholernie mocno napięty, nie czuję bólu ani żadnych ruchów, oczy są dwa razy większe, brwi mam zadarte do góry, zdarza się drżenie mięśni i wzrost temperatury ciała. 

  • Amfetamina

To był kolejny, czwarty dzień bez snu. Miałam robotę do wykonania i białczyłam non-stop. Byłam już tak zmęczona, ze myślałam tylko o tym, żeby się położyć.W końcu rzuciłam się na łóżko, zamknęłam oczy. Nagle poczułam się bardzo dziwnie, narastał we mnie niepokój, wiedziałam już, że coś się ze mną dzieje.

  • Artemisia absinthium (absynt, piołun)
  • Pozytywne przeżycie

Szczerze mówiąc, to trochę się bałem przed spożyciem tak dużej dawki piołunu. 20g używa się do produkcji pół litra absyntu, a ja wyekstrahowałem to pod ciśnieniem zapełniając tym 1 szklankę.

Ponieważ nie miałem pod ręką czystego spirytusu, postanowiłem poradzić sobie z tym, co miałem pod ręką. Do tzw. włoskiego ekspresu wsypałem 20g zmielonego na proszek piołunu. Wlałem tam piwo zamiast wody i wstawiłem na gaz. Po kilku minutach uzyskałem mętną, brązową ciecz. Zapach był tak intensywny, że aż zmrużyłem oczy odurzony parą, która wydobywała się z naczynia. Wypiłem wszystko na raz.

  • Tramadol


Jako paskudny cpun, testujacy na wsobie wszystko co tylko wpadnie w moje

poklute i brudne lapska postanowilem przezyc, jak kazdy zdrowy

nastolatek rozdzial apteczny. I jak postanowilem, tak zrobilem-zabralem

sie do roboty z charakterystyczna mi gorliwoscia. Pokrotce przedstawie

wstepny wynik testow, obiecuje jednak ze bedzie tego duzo, duzo wiecej,

kiedy tylko pewne rzeczy uleza mi sie w glowie i beda nadawaly sie do

opisania...