Siema dzisiaj opisze Wam mojego niezykłego tripa.
Na początek pewnie zadajecie pytanie JAK MOŻNA POMIESZAĆ
Deliriant ZE STYMULANTEM ?!?
Popularne leki na kaszel czy przeziębienie mogą być groźnymi narkotykami. Super Nowości ustaliły, że wielu młodych ludzi kupuje w podkarpackich aptekach specyfiki, które zażywane w dużej ilości mogą doprowadzić nawet do śmierci.
Bardzo popularnym środkiem kupowanym przez młodych ludzi jest m.in. Tussidex - oficjalnie lek przeciwkaszlowy. W rzeczywistości kilkadziesiąt tabletek doprowadza zażywającą je osobę do stanu podobnego do takiego, jak po zażyciu narkotyków. Policja i farmaceuci zdają sobie sprawę, że szereg lekarstw może być używanych do innych niż zalecane celów, ale z problemem trzeba walczyć.
Tussidex kupiliśmy bez najmniejszego problemu w jednej z rzeszowskich aptek. Specyfik zawiera w sobie dekstrometorfan DXM, będący opiatoidem (zawiera go m.in. heroina) pochodnym od kodeiny. Kodeina wpisana jest na listę środków odurzających. Sęk w tym, że na tej liście nie ma DXM, mimo że Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) zaliczyła ten specyfik do substancji, których konsumpcja powinna być zakazana lub ograniczona. Policja i służby farmaceutyczne dostrzegają problem, ale przy obecnie obowiązującym prawie są bezradne.
- Aby podziałało, trzeba wziąć znacznie więcej tabletek niż normalnie do leczenia. To coś podobnego do LSD, chociaż nie tak mocne - mówi nastolatka z Rzeszowa, która zażywała dostępny w aptekach specyfik. - Skutkiem ubocznym jest silne swędzenie, coś podobnego jak w przypadku popularnego dawniej, dzisiaj już praktycznie nieużywanego kompotu, czyli wywaru ze słomy makowej.
- Jeśli jest coś oficjalnie sprzedawane, to musi być oficjalnym lekiem. Odpowiednie przepisy określają, co może być w ogóle dopuszczone do obrotu, co na recepty, a co bez. Zdaję sobie sprawę, że jest wiele leków, w których są substancje odurzające. Ale już od farmaceuty zależy, czy sprzeda młodemu człowiekowi jedno opakowanie, czy kilkadziesiąt. Prawdziwy aptekarz nie sprzeda więcej niż potrzeba do leczenia - mówi Lidia Czyż z Podkarpackiej Izby Aptekarskiej.
W Rzeszowie środek jest bardzo popularny wśród młodzieży. Był przypadek, gdy młoda dziewczyna wzięła zbyt dużą dawkę tabletek. Zupełnie straciła kontakt z rzeczywistością, miała zaniki pamięci. Jej znajomi mówią, że kilka tabletek więcej mogłoby doprowadzić nawet do śmierci.
- Obrót lekami nie podlega naszej jurysdykcji. Myślę jednak, że farmaceuci nie sprzedają w dużych ilościach. Trzeba pamiętać, że bardzo wiele leków zawiera narkotyk. I trudno wszystko kontrolować. Nas by interesowało, gdyby ktoś handlował lekami w obrocie pozafarmaceutycznym - mówi podinspektor Wiesław Dybaś, rzecznik prasowy podkarpackiej policji.
Inny funkcjonariusz policji przyznaje, że narkotyzujących środków dostępnych w aptekach bez recepty jest znacznie więcej. W środowiskach młodzieżowych wymienia się ich nazwy, których z oczywistych powodów nie opublikujemy, ale okazuje się, że młodzi ludzie potrafią wykorzystać do odurzania się nawet bardzo popularne lekarstwa. - Tussidex to mały pikuś, jest znacznie więcej leków o większej sile - wyjawia brutalną prawdę specjalista on narkotyków.
Oczekiwałęm naprawdę zakręconej jazdy.
Siema dzisiaj opisze Wam mojego niezykłego tripa.
Na początek pewnie zadajecie pytanie JAK MOŻNA POMIESZAĆ
Deliriant ZE STYMULANTEM ?!?
Gorszego nie było, wszystko w tekście.
Poniedziałek. Otwieram oczy, na zegarku ślini się godzina 7:50. Świetnie, za 10 minut zajęcia, dlatego odwróciłem się na drugi bok i poszedłem spać dalej, wszak spałem całe trzy godziny. Po chwili jednak dopadły mnie "wyrzuty sumienia" i zwlokłem dupsko z barłogu. Jako "chwila" mam na myśli 30 minut, oczywiście. Zaczołgałem się do łazienki. Stary, wyglądasz jak gówno. Szast-prast, OK, doprowadzony do stanu używalności. Budzik wskazuje 8:45, faaak.
Mieszkanko studenckie, popołudnie, dobry humor.
Godziny podawane są tylko przybliżone, ponieważ piszę tego tripa kilka dni po zajściu.
17:00
Zaczynamy, w lodówce leży sześć schłodzonych piw. Z kumplem otwieramy pierwsze piwa. Dźwięk syku spod kapsla wywołuje uśmiech na mojej twarzy. Następnie zaczynam kolejne piwo. MJ mieliśmy sobie zostawić na weekend ( jestr czwartek), lecz postanowiliśmy zaszaleć. Kolega zabiera sie za kręcenie lolka, sam nie jest w tym doświadczony, a ja nie potrafię tego robic w ogóle. Lolej zwinięty dośc nieprecyzyjnie, "filter" można nazwać "przelotowym" przez spora dziurę na środku.
18:00
ja i m. wieczór, nasze mieszkanie. za oknem zima. czas tripu 21:00. ciekawość
Siedzimy z M. (moją ukochaną) w piątkowy wieczór w naszym domu. Z radia ospale sączy się muzyka. My na łóżku rozmawiamy o życiu, o przeszłości o ideałach i upadku moralności. W pewnym momencie proponuję, żebyśmy wzięli LSD które od dłuższego czasu zalega w lodówce. Rozpuszczamy po 2 krople w drinku. Zapalamy świece i w oczekiwaniu na efekt włączamy film. Nastrój mamy dobry a holiwoodzkiego obrazu filmu tylko poprawia ten stan. Po 40 minutach M. pyta czy dobrze się czuję. Odpowiadam lekko zawiedziony, że tak i że chyba nic z tego. M.
Komentarze