Narkotyki i płocka młodzież

Policja: mamy informacje, że w płockich szkołach są narkotyki, sprawdzamy, czy ktoś handluje psychotropami w internacie Jagiellonki. Kuratorium: jeśli zajdzie potrzeba, wzmocnimy nadzór nad młodzieżą. Internat: u nas jest czysto. ...

Anonim

Kategorie

Źródło

Gazeta Wyborcza

Odsłony

3961

We wczorajszym numerze "Gazety" opisaliśmy historię Marka M., 17-latka z małej miejscowości pod Sierpcem. W niedzielę ciało chłopca znaleźli w jego pokoju rodzice. Marek był uczniem pierwszej klasy Zespołu Szkół Ekonomiczno-Kupieckich w Płocku, od września mieszkał w internacie Jagiellonki przy ul. 1 Maja.

Sierpecka policja podaje dwie prawdopodobne przyczyny zgonu: zaczadzenie (ponieważ w pokoju Marka był piecyk) albo zatrucie. Nieoficjalnie "Gazeta" dowiedziała się, że znaleziono przy nim pastylki.

- Marek brał. Narkotyki kupował w internacie. Można je tu dostać bez problemu - twierdzi kolega chłopca z placówki przy 1 Maja.

Kierownictwo internatu zaprzecza, zapewniają, że nigdy nie mieli tam problemu z narkotykami.

Rzecznik płockiej komendy policji Jarosław Brach przyznał wczoraj: - Mamy informacje, że w płockich szkołach są narkotyki. Czy są w internacie? Sprawdzamy.

- Czy skutecznie chronicie uczniów przed dilerami?

- Samej policji trudniej będzie sobie z tym poradzić. Dlatego prosimy o pomoc: rodziców, nauczycieli, również i uczniów. Dopóki wśród młodych ludzi będzie panować przyzwolenie na ćpanie, dopóki branie to będzie rodzajem imponowania kolegom, dopóty narkotyki będą problemem. W poruszanym przez "Gazetę" przypadku - skoro przez pół roku chłopiec zaczął opuszczać się w szkole - dlaczego nikt nie interweniował?

- Dyrektor Ekonomika np. przekazuje wam spisane numery podejrzanych aut, które podjeżdżają pod jego szkołę. Podejrzewa, że to dilerzy.

- I każdą taką informację sprawdzamy. Ale większość "strzałów" okazuje się chybiona.

Trafionych strzałów było w tym roku pięć - tyle osób w związku z narkotykami zatrzymała płocka policja. Miały przy sobie zakazane środki, głównie marihuanę.

Teresa Dobrosielska, szefowa płockiej delegatury kuratorium oświaty (któremu podlega internat), powiedziała: - Jeśli chłopak zatruł się narkotykami... Nie jestem prokuratorem, nie będę mogła stwierdzić, gdzie je zdobył. Ale na pewno pomyślimy o wzmocnieniu nadzoru nad młodzieżą: kto przychodzi do internatu, z kim kontaktuje się młodzież. Ale przecież nie będziemy mogli izolować ich od świata.

Według czterech mieszkańców internatu, którzy przyszli wczoraj do redakcji, nie ma takiej potrzeby. - Jesteśmy z własnej inicjatywy. Znaliśmy Marka. To był taki wolny duch, uśmiech nie schodził mu z twarzy, obdarzał wszystkich swoim ciepłem. Nigdy nie widzieliśmy, żeby zażywał cokolwiek. Nigdy nie widzieliśmy narkotyków na terenie internatu. Nikt nas nie częstował, nie zachęcał do kupna - zapewniali.

Chłopcy (nie chcieli się przedstawić) mówili też, że wychowawcy reagują na najmniejszy hałas w internacie: - Pilnują nas cały czas. Szczególnie dbają, żeby po godz. 24 wszyscy byli w łóżkach.


Gazeta Wyborcza 2003-03-07

Oceń treść:

0
Brak głosów

Komentarze

Armageddon (niezweryfikowany)

Po prostu kolejny artykuł dyktowany polityką "świadomej dezinformacji w celu dbania o dobro obywatela kosztem paru pechowych jednostek, które posłużą jako przykład ". Szkoda tylko, że to nie działa i nigdy nie działało - nawet na dzieci u których notorycznie podobne podstępy się stosuje. Działa natomiast b. skutecznie na tępych "dorosłych ", którym nic do sprawy bo i tak nigdy nie spróbują żadnego dragu.
Fazujoshi (niezweryfikowany)

bo zawsze był towar na miejscu nie trzeba było nigdzie jezdzic
Schizofrematyk (niezweryfikowany)

jezu... jakie pierdolenie. Przez jaki intrernet?!Hahaha... ta nasza policja to rzeczywiście mądrzy ludzi. taaaa... dilerzy podjeżdżaliby pod szkołe... by dać się zlapać. Właśnie - a dorośli się przejmą tym co jest napisane i wezmą sobie do serca i będą uważać na narkotyki i takie sprawy... ale prawda jest taka, że tego nie da się powstrzymać, zawsze znajdzie się jakiś sposób a jest ich naprawdę wiele o których policja, dorośli, nauczyciele nawet by nie pomyśleli...
Zajawki z NeuroGroove
  • Grzyby halucynogenne
  • Pozytywne przeżycie

Ostatnie tygodnie obfitują we wrażenia. Osoby, miejsca, substancje. Oby się nie zatracić. Albo może lepiej było by się zatracić? Kto wie.

Bycie samej w domu, przywołało we mnie dziką potrzebę zmiany swojej świadomości. Skoro i tak opuściłam już drugi dzień pracy, mogłam pozwolić sobie na spędzenie piątku w towarzystwie moich ulubionych psylocybinowych smakołyków.

Jesień jest tak piękna, wszystkie te kolorowe liście na drzewach, powiew chłodniejszego wiatru i przyjemne słoneczko przebijające się przez chmury. Sama w swoim nowym mieszkaniu. Miejsca trzeba oswoić.

  • MDMA
  • Przeżycie mistyczne

''Wolny dzień'', ładna słoneczna pogoda, wszyscy domownicy są obecni- uznałem, że nie będę się tym przejmował. Przygotowywałem się do tego doświadczenia już od paru dni, tj. medytacja, ćwiczenia, rozciąganie, joga, kąpiele kontrastowe.. Wychodziłem z zamuły po suto przepalanym i lekko przepijanym miesiącu, zwiększone spożycie wody, zdrowsze jedzenie, lekki detox. Nastawienie umysłu: dobry, aczkolwiek miałem trochę wątpliwości, trochę się tego obawiałem. Mój dom, podwórko, okolice, natura.

Candyflipping- mix bardzo znany, wychwalany i polecany. Przymierzałem się do niego już pare razy, lecz jakoś zawsze musiało coś wypaść..
Od dłuższego czasu zżerała mnie ciekawość, chciałem zobaczyć, doświadczyć tego, o czym mówili mi ludzie, o czym czytałem i pytałem wielu podróżników, ''co'', ''jak'', ''kiedy'', ''aha, dobra, dzięki''
Więc wiem co z czym się je, kiedy wrzucić, ile wrzucić.

  • Dekstrometorfan

Doświadczenie i wiek : Benzydamina, alkohol, MJ, dopalacze, nikotyna.. 17 lat.

Dawkowanie : 450mg dxm w postaci Acodinu, doustnie-co ~10min po 5 tabletek. 47kg/168cm.

Set'n'Setting : Dawkowanie zaczęło się około 15:50 przed wyjściem z domu do kolegi. Cel? Ten sam co dzień i dwa temu-chęć lepszego odbierania dźwięków, kolejny raz doznania uczucia zapadającej się ziemi etc, i najlepiej jakieś małe halucynacje (no może nie takie małe).

  • 4-ACO-DMT
  • Pierwszy raz

Domowe zacisze, gdzie czuję się najbezpieczniej. Chęć odkrycia nowej substancji, radosne podniecenie z możliwości tripowania, samotność, chęć tworzenia sztuki, chęć głębszych przemyśleń, ale też staranie się by nie nastawiać się na nic konkretnego - tak doradził mi przyjaciel.

Do psychodelicznych substancji już od dawna czułam wielkie pożądanie, ale nie było mi dane spróbować ich wcześniej. Gałka i marihuana chyba się nie liczą, prawda? Psychodelia fascynuje mnie już od dłuższego czasu, nie tylko ze względów czysto-narkotycznych, ale także ze względów kulturowych, historycznych, filozoficznych. Obecnie piszę pracę licencjacką dotyczącą sztuki psychodelicznej - więc aż grzechem by było nie spróbować jakiegokolwiek psychodelika. ;) Tak naprawdę to marzyły mi się od dwóch lat grzybki, ale niestety nie mam ani dostępu do nich, ani też nie jestem dobrą grzybiarką.