Miałam zjeść je z przyjaciółką, ale nie było takiej możliwości, a ciekawość by mnie zjadła gdybym nie spróbowała tego dnia, kiedy dostały się w moje ręce.
21:30
Policja: mamy informacje, że w płockich szkołach są narkotyki, sprawdzamy, czy ktoś handluje psychotropami w internacie Jagiellonki. Kuratorium: jeśli zajdzie potrzeba, wzmocnimy nadzór nad młodzieżą. Internat: u nas jest czysto. ...
We wczorajszym numerze "Gazety" opisaliśmy historię Marka M., 17-latka z małej miejscowości pod Sierpcem. W niedzielę ciało chłopca znaleźli w jego pokoju rodzice. Marek był uczniem pierwszej klasy Zespołu Szkół Ekonomiczno-Kupieckich w Płocku, od września mieszkał w internacie Jagiellonki przy ul. 1 Maja.
Sierpecka policja podaje dwie prawdopodobne przyczyny zgonu: zaczadzenie (ponieważ w pokoju Marka był piecyk) albo zatrucie. Nieoficjalnie "Gazeta" dowiedziała się, że znaleziono przy nim pastylki.
- Marek brał. Narkotyki kupował w internacie. Można je tu dostać bez problemu - twierdzi kolega chłopca z placówki przy 1 Maja.
Kierownictwo internatu zaprzecza, zapewniają, że nigdy nie mieli tam problemu z narkotykami.
Rzecznik płockiej komendy policji Jarosław Brach przyznał wczoraj: - Mamy informacje, że w płockich szkołach są narkotyki. Czy są w internacie? Sprawdzamy.
- Czy skutecznie chronicie uczniów przed dilerami?
- Samej policji trudniej będzie sobie z tym poradzić. Dlatego prosimy o pomoc: rodziców, nauczycieli, również i uczniów. Dopóki wśród młodych ludzi będzie panować przyzwolenie na ćpanie, dopóki branie to będzie rodzajem imponowania kolegom, dopóty narkotyki będą problemem. W poruszanym przez "Gazetę" przypadku - skoro przez pół roku chłopiec zaczął opuszczać się w szkole - dlaczego nikt nie interweniował?
- Dyrektor Ekonomika np. przekazuje wam spisane numery podejrzanych aut, które podjeżdżają pod jego szkołę. Podejrzewa, że to dilerzy.
- I każdą taką informację sprawdzamy. Ale większość "strzałów" okazuje się chybiona.
Trafionych strzałów było w tym roku pięć - tyle osób w związku z narkotykami zatrzymała płocka policja. Miały przy sobie zakazane środki, głównie marihuanę.
Teresa Dobrosielska, szefowa płockiej delegatury kuratorium oświaty (któremu podlega internat), powiedziała: - Jeśli chłopak zatruł się narkotykami... Nie jestem prokuratorem, nie będę mogła stwierdzić, gdzie je zdobył. Ale na pewno pomyślimy o wzmocnieniu nadzoru nad młodzieżą: kto przychodzi do internatu, z kim kontaktuje się młodzież. Ale przecież nie będziemy mogli izolować ich od świata.
Według czterech mieszkańców internatu, którzy przyszli wczoraj do redakcji, nie ma takiej potrzeby. - Jesteśmy z własnej inicjatywy. Znaliśmy Marka. To był taki wolny duch, uśmiech nie schodził mu z twarzy, obdarzał wszystkich swoim ciepłem. Nigdy nie widzieliśmy, żeby zażywał cokolwiek. Nigdy nie widzieliśmy narkotyków na terenie internatu. Nikt nas nie częstował, nie zachęcał do kupna - zapewniali.
Chłopcy (nie chcieli się przedstawić) mówili też, że wychowawcy reagują na najmniejszy hałas w internacie: - Pilnują nas cały czas. Szczególnie dbają, żeby po godz. 24 wszyscy byli w łóżkach.
Lekka ekscytacja spowodowana pierwszym kontaktem z substancją. Mój pokój, ciemno za oknami.
Miałam zjeść je z przyjaciółką, ale nie było takiej możliwości, a ciekawość by mnie zjadła gdybym nie spróbowała tego dnia, kiedy dostały się w moje ręce.
21:30
Dzień wolny, weekend a rodzice w pracy. Na początku obce miasto, obcy ludzie, mieszkanie jakaś melina - strach, niepewność. Potem z moją ekipą w domu jednego z ziomków - spokojnie, luźno.
Ten dzień miał być spokojnym dniem z koleżanką z klasy. Zabrała mnie do obcego miasta do swojego dostawcy. Złożyłyśmy się na porządną porcje amfy ale ja z góry powiedziałam ,że nie chce przesadzać bo to mój drugi raz dopiero. Ona już jest bardziej doświadczona z tą substancją. Dodam jeszcze ,że jestem młodą, drobną dziewczyną.
15:00 Pierwsza krecha: Uczucie świetne, rozluźniłam się nieco, zachciało mi się gadać, zrobiło mi się swobodniej chociaż byłam w obcym miejscu. Serce i oddech mi przyspieszyło. Włączyliśmy dosyć energiczną muzykę i oczywiście leciała fajka za fajką.
Duży dom poza miastem. Letnia noc, brak przeszkód, miłe otoczenie. Nastawienie spokojne na dalekiego tripa.
Po ostatnim spotkaniu z Marią, na które nie byłem przygotowany nie miałem specjalnie pozytywnego nastawienia. Mając jeszcze trochę sortu i chcąc go jak najlepiej wykorzystać, zaplanowałem tripa na tamten wieczór i żadnego nastawiania się. Przyjmę ze spokojem wszystko co się ukaże. W ogóle to myślałem czy już kończyć z paleniem, bo możliwe, że pokazało mi wszystko lub przynajmniej większość "rzeczy", które miało do zaoferowania.
00:00
2C-T-2
nazwa chemiczna: 2,5-dimetoksy-4-etyltiofenyletyloamina.
Komentarze