MONAR: Marihuana wcale nie jest narkotykiem niegroźnym

"Obecnie uzależnienie od heroiny i w ogóle zażywanie iniekcyjne to zjawiska marginalne. Na pierwszym miejscu jest marihuana" - mówi Maria Banaszak, specjalista psychoterapii uzależnień ze Stowarzyszenia MONAR.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

Puls Medycyny, Emilia Grzela

Komentarz [H]yperreala: 
Tekst stanowi przedruk z podanego źródła. Pozdrawiamy!

Odsłony

441

"Obecnie uzależnienie od heroiny i w ogóle zażywanie iniekcyjne to zjawiska marginalne. Na pierwszym miejscu jest marihuana" - mówi Maria Banaszak, specjalista psychoterapii uzależnień ze Stowarzyszenia MONAR.

Precyzyjne określenie liczby osób uzależnionych od narkotyków nie jest łatwe ze względu na trudności metodologiczne. W ich przypadku również należy odróżnić pacjentów spełniających kliniczne kryteria uzależnienia od osób podejmujących ryzykowne zachowania związane z substancjami psychoaktywnymi.

„Na podstawie danych zbieranych przez Główny Urząd Statystyczny oraz CBOS, liczbę uzależnionych na terenie Polski szacuje się na 100-120 tys. Około jedna dziesiąta osób eksperymentujących z narkotykami popada w uzależnienie. Podejrzewam jednak, że to zaniżone dane, ponieważ uwzględniają one wyłącznie pacjentów trafiających do placówek leczniczych. Na podstawie informacji zbieranych przez Krajowe Biuro ds. Przeciwdziałania Narkomanii można w przybliżeniu oszacować, że leczenie otrzymuje 50-60 proc. uzależnionych” — ocenia Maria Banaszak, specjalista psychoterapii uzależnień ze Stowarzyszenia MONAR.

Ograniczenia metodologiczne wynikają również z tego, że — podobnie jak w przypadku terapii alkoholizmu — w sektorze prywatnym działa wiele placówek oferujących leczenie uzależnienia od substancji psychoaktywnych. Obowiązujące przepisy nakładają na nie wprawdzie obowiązek przesyłania danych m.in. o liczbie pacjentów do Krajowego Biura ds. Przeciwdziałania Narkomanii, ale nie wszystkie się z niego wywiązują. Alarmujące jest zjawisko postępującej demokratyzacji narkomanii. Jeszcze kilkanaście lat temu problem dotykał głównie ludzi o niskim statusie społeczno-ekonomicznym i pochodzących z rodzin dysfunkcyjnych lub wykonujących artystyczne zawody, mieszkających w większych miastach. Dziś osoby uzależnione od narkotyków spotyka się we wszystkich grupach społecznych oraz coraz częściej na wsiach lub w mniejszych miasteczkach. Marihuana, amfetamina, dopalacze...

„Obecnie uzależnienie od heroiny i w ogóle zażywanie iniekcyjne to zjawiska marginalne. Na pierwszym miejscu jest marihuana, która wcale nie jest narkotykiem niegroźnym. Ilość domieszek chemicznych w dostępnej dziś na rynku marihuanie jest ogromna. Jej długotrwałe zażywanie skutkuje problemami z pamięcią, koncentracją, zespołem amotywacyjnym, stanami depresyjnymi i psychotycznymi. Drugie miejsce należy do stymulantów, przede wszystkim amfetaminy oraz nowych substancji psychoaktywnych, określanych potocznie jako dopalacze, m.in. silnego syntetycznego stymulanta — mefedronu. Do grupy nowych substancji psychoaktywnych należy zaliczyć też syntetyczne kannabinoidy i opiaty, takie jak fentanyle. Trzecią najpopularniejszą wśród uzależnionych substancją są leki, głównie uspokajające i nasenne” — wylicza Maria Banaszak.

Kluczowa rola leczenia w warunkach ambulatoryjnych

Trudna do zmierzenia jest również skuteczność terapii uzależnienia od narkotyków, przede wszystkim z uwagi na braki w zbieranych przez system lecznictwa danych. Specjalistka Stowarzyszenia MONAR ocenia, że około 50-70 proc. osób, które ukończyły długoterminowe programy leczenia w warunkach stacjonarnych, utrzymuje abstynencję lub nie zażywa narkotyków w sposób powodujący problemy i prawidłowo funkcjonuje społecznie.

„Wstępnym etapem, choć niezalecanym w każdym przypadku, jest detoksykacja, konieczna w uzależnieniu np. od opiatów. Formy detoksykacji są różnorodne, ale zwykle odbywa się ona w warunkach stacjonarnych, np. na oddziałach psychiatrycznych. Dalsze leczenie jest realizowane w trybie ambulatoryjnym (poradnie) lub stacjonarnym. Najczęściej pacjent zaczyna od wizyty w poradni, gdzie stawia się diagnozę uzależnienia lub szkodliwego zażywania, a następnie ustala optymalną formę leczenia. Istnieją również programy dzienne, w ramach których zajęcia terapeutyczne odbywają się przez kilka tygodni, po kilka godzin dziennie. W placówkach ambulatoryjnych leczenie ma formę odbywającej się raz w tygodniu godziny terapii indywidualnej oraz jednego lub dwóch spotkań (zazwyczaj półtoragodzinnych) terapii grupowej” — mówi specjalistka Stowarzyszenia MONAR.

Terapia w warunkach stacjonarnych jest przeznaczona dla osób głębiej uzależnionych, które utraciły kontrolę nad nałogiem i swoim funkcjonowaniem społecznym. Pozostałym rekomenduje się pomoc udzielaną w poradniach.

„Placówki stacjonarne stają się dla pacjentów domem — w zależności od długości programu terapeutycznego — na 3, 6 lub 12 miesięcy. W stacjonarnych ośrodkach rehabilitacyjnych terapia jest oparta na metodzie społeczności terapeutycznej, która jest uzupełniana o terapię indywidualną, psychoedukację oraz, w razie potrzeb, farmakoterapię” — dodaje Maria Banaszak.

Jak zachować abstynencję

Wśród realizowanych świadczeń pomocy osobom uzależnionym znajduje się również oferta postrehabilitacyjna. W jej skład wchodzą m.in. hostele lub mieszkania dla osób, które z jakiś względów po ukończonej terapii nie mogą wrócić do swojego miejsca zamieszkania oraz prowadzona przez poradnie terapia podtrzymująca.

„Jednym z obszarów w największym stopniu wymagającym korekty jest właśnie postrehabilitacja. Wkładamy mnóstwo wysiłku i pieniędzy w sam proces leczenia, ale kluczowe jest wsparcie w zachowaniu abstynencji. Oczywiście funkcjonują różne grupy wsparcia, hostele, programy podtrzymujące realizowane w poradniach, ale to zdecydowanie za mało. Bardzo potrzebne byłoby powstanie stacjonarnych placówek rehabilitacyjnych dedykowanych osobom o specyficznych potrzebach, takich jak m.in. samotne matki z dziećmi lub osoby należące do grupy LGBTQiA” — dodaje Maria Banaszak.

Zbyt mało, w ocenie ekspertki, jest samych poradni. Większość z nich działa w dużych miastach, a problem narkomanii jest coraz poważniejszy na prowincji. Ponadto kryteria będące warunkiem uzyskania kontraktu z NFZ są na tyle rygorystyczne, że nie każda placówka jest w stanie je spełnić. Środki przekazywane przez samorządy również bywają niewystarczające, więc wiele poradni boryka się z ogromnymi problemami finansowymi.

„Przykładowo w Warszawie czas oczekiwania na przyjęcie do poradni wynosi nawet 3 miesiące. W ostatnich czasach nakładają się na to także braki kadrowe, wynikające z niskiego finansowania. Wymagania wobec psychoterapeutów są wysokie, ale nie idzie to w parze ze wzrostem wynagrodzeń. Placówki publiczne mają więc kłopoty z zapewnieniem pełnej obsady kadrowej” — dodaje Maria Banaszak.

Specjalistka podkreśla, że choć w systemie leczenia uzależnień są obszary wymagające korekty czy większego finansowania, to jednak podstawowe potrzeby terapeutyczne osób uzależnionych są zabezpieczone.

Oceń treść:

Average: 8.5 (2 votes)

Komentarze

Metropolis_last (niezweryfikowany)

Jeśli najgroźniejsze są domieszki zawarte w czarnorynkowej marihuanie, to może nie sama marihuana jest groźna i jej rekreacyjne zażywanie? A tak nawiasem mówiąc, to w specjaliści w Monarze myśleli, że marihuanę się wstrzykuje się dożylnie? Może się wstrzykuje wtedy wreszcie Monar odzyskał by reputację.
Zajawki z NeuroGroove
  • MDMA (Ecstasy)
  • Pierwszy raz

Odczuwalne było lekkie załamanie przez szkołę, smutek, brak akceptacji siebie, ciągle wady wokół, problemy w rodzinie i kłótnie w kręgu znajomych. Nastawienie - ciekawość, wielka niewiadoma.

Zacznę od tego, że opisuje to dokładnie chwilę po wyjściu przyjaciela. 

18.01.2014 r. dzień jak każdy inny, nikt nie mówił że będzie w życiu łatwo rodzice po rozwodzie, kłótnie ze znajomymi, najlepsza szkoła, miłość do smutnych piosenek - zwyczajna nastolatka, skrzywdzona strasznie przez chłopaka. Nic takiego nie mogło się stać, co mi zależy, trzeba spróbować w życiu czegoś niesamowitego. Nie chcę się uzależnić, nie chce się zabić, po prostu przeżyć przez chwilę cos innego, panuję nad tym - wiem, jestem silna. 

  • Katastrofa
  • Kofeina
  • Marihuana

Chęć polepszenia stanu zdrowia, złe samopoczucie fizyczne, chęć spróbowania makumby solo. Wypicie energetyka na rozbudzenie

Leżałem sobie w łóżku, choroba rozłożyła, potężny kaszel, katar, brak sił. Tragedia 

Pamiętam gdy byłem chory i przyjąłem buszka to było lepiej , przypomniałem sobie o tym że mam bardzo dużo liści, calutki krzak ścięty, czekający na spożycie .

Decyzja zapadła - robię makumbe

Po około godzinie czasu makumba była gotowa. Nie przemyślałem że całość rozpuszczona w 2 litrach mleka i 0.3kg masła może mnie zniszczyć, i to był błąd. 

+5min

Wypiłem całość, w smaku jak to makumba, bez rewelacji. Kłade się do łóżka i czekam na efekty 

+30min 

  • LSD-25

Ja i kolo musieliśmy odebrać papierki ze studiów w poznaniu bo nas wyjebali,

więc wzieliśmy moją dziołchę i wyruszyliśmy rano. Na przystanku rozdałem

papierki (Hoffman) i dalej. Po pół godzinki jak już wsiadaliśmy do pociągu

kręciło nas juz ostro (0 halu tylko humor). Siedzieliśmy w przedziale z

dwoma dziadkami i rechotaliśmy się aż wszystkich kichy bolały. Jako że

otworzyliśmy okno a deszcz lunoł znienacka (nam to nie przeszkadzało)

dziadek nr 1 uprzejmia nas poprosił o zamknięcie - popatrzyliśmy na niego a