"Mój syn pali marihuanę, a ja go w tym wspieram". Dlaczego?

"Zrobiliśmy to, co robią rodzice, którzy kochają swoje dzieci, którzy mają zasoby. Poszukiwaliśmy ekspertów: pediatrów behawioralnych, naturopatów, zielarzy, alergologów" - pisze Wayne Scott, pisarz i felietonista "Huffington Post" i wyjaśnia, dlaczego pozwala nastoletniemu synowi leczyć problemy ze zdrowiem psychicznym za pomocą marihuany.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

Onet Kobieta
Katarzyna Kasprzyk-Skaba
Komentarz [H]yperreala: 
Tekst stanowi przedruk z podanego źródła. Pozdrawiamy!

Odsłony

173

"Zrobiliśmy to, co robią rodzice, którzy kochają swoje dzieci, którzy mają zasoby. Poszukiwaliśmy ekspertów: pediatrów behawioralnych, naturopatów, zielarzy, alergologów" - pisze Wayne Scott, pisarz i felietonista "Huffington Post" i wyjaśnia, dlaczego pozwala nastoletniemu synowi leczyć problemy ze zdrowiem psychicznym za pomocą marihuany.

  • Problemy z emocjami syna Wayne'a Scotta rozpoczęły się już w dzieciństwie. Chłopak cierpiał na zaburzenia emocjonalne i brak łaknienia
  • Lekarze i terapeuci byli bezradni. Nikt nie postawił diagnozy, a chłopak w międzyczasie odkrył, że pomaga mu marihuana
  • Rodzina Wayne'a Scotta przeszła długą drogę, by jego syn korzystał z marihuany legalnie. Zioło pomogło mu zwalczyć chorobliwą niedowagę

Krzyczał 50 minut bez przerwy

Syn Wayne'a Scotta, pisarza, nauczyciela i psychoterapeuty z Portland, od dziecka zmagał się z problemami psychicznymi. Odmawiał jedzenia, w związku z czym miał niski poziom cukru we krwi i często zdarzały się zasłabnięcia. Na porządku dziennym były napady złości, a wtedy bił, kopał, gryzł. "Kiedyś krzyczał bez przerwy 50 minut. Mierzyłem ze stoperem" - pisze Wayne Scott w felietonie dla "HuffPost"

A potem przepraszał. Wayne Scott ma na biurku grubą teczkę z jego przeprosinami. W wieku 12 lat napisał:

Czasami brakuje mi kontroli. W takich chwilach nienawidzę siebie. Postaram się to naprawić w przyszłości. Ten list nie jest po to by, wywołać litość ani skrócić karę. Chcę tylko powiedzieć: przepraszam. Nienawidzę cię na to narażać

To okrutna kombinacja dla dziecka - masz chorobę psychiczną i jej świadomość oraz wiedzę jak mocno ranisz bliskich ci ludzi - z tego rodzi się dojmujący wstyd.

Pielgrzymka po lekarzach i terapeutach

Rodzice robili wszystko, by pomóc: czytali fachową literaturę, zabierali chłopca do wszystkich możliwych specjalistów.

"Zaczęliśmy od suplementów naturopatycznych, które działały krótko. Następnie przeszliśmy na antydepresanty, a potem na leki na nadpobudliwość, chociaż jego lekarz powiedział, że nic nie jest idealne. Gdy dorósł, zdaliśmy sobie sprawę z wyzwań związanych z zaburzeniami odżywiania — jego kubki smakowe nie komunikowały się prawidłowo z mózgiem, a większość potraw smakowała gorzko. Zabraliśmy go do dietetyka." - Scott relacjonuje pielgrzymkę po lekarzach i terapeutach.

Pierwszy joint

Nikt nie potrafił podać jednoznacznej diagnozy, a chłopakowi i nic nie pomagało.

Pierwszego jointa zapalił, mając 14 lat. Rodzice od razu się dowiedzieli, chłopak dostał "burę" i wykład o szkodliwości i skutkach palenia marihuany. Nie przejął się za bardzo. Towar kupował na czarnym rynku, banalnie dostępnym dla młodzieży. Przyjaciółka rodziny, a jednocześnie pracownik socjalny, doradziła rodzicom, żeby skupili się na jego postępach w szkole i relacjach przyjaciółmi. "Jeśli dobrze sobie radzi w tych obszarach, zioło nie jest najgorszym problemem." Obserwowali syna uważnie. A schemat był taki: CBD rano, by przepędzić lęk, trochę marihuany wieczorem, po odrabianiu lekcji. Nic więcej.

5 stron argumentów za marihuaną

Kiedy miał 15 lat ogłosił, że pisze manifest i końcem lata dostarczył pięciostronicowy list napisany na maszynie, wyjaśniający rodzicom i swojemu psychiatrze, którego uwielbiał, że odstawia leki, z ich uciążliwymi skutkami ubocznymi. Chce używać marihuany do regulowania swoich emocji. Podoba mu się, że to roślina produkowana w ziemi, a nie jest substancją chemiczną - argumentów była masa i o dziwo brzmiały racjonalnie.

Znał też wszystkie argumenty przeciw: że tzw. trawka jest zła dla rozwoju mózgu i może prowadzić do słabych wyników w szkole i uzależnienia. "Nie lekceważył tych ostrzeżeń, ale próbował naprawić swoje życie emocjonalne i nie znalazł niczego, co by również działało" - pisze Wayne Scott. Mówił, że woli marihuanę od samobójstwa, i że to jego ciało, jego emocje i jego wybór.

Marihuana wyleczyła brak łaknienia

Wszystko szło dobrze - syn Scotta skończył szkołę z dobrymi wynikami, wyciszył się, rodzice widzieli poprawę. Co najważniejsze chłopak zaczął normalnie jeść - odzyskał apetyt, a po roku zniknęła jego chorobliwa chudość.

Potem jednak przyszła pandemia i znowu zaczęły się kłótnie, krzyki, wybuch złości - nawet gorsze niż wcześniej.

Kryzys

"Płacząc, wyznał, że od czasu pandemii z jej apokaliptycznymi niepokojami wzrosła jego tolerancja na zioło, potrzebował więcej, aby uzyskać ten sam efekt, koszty rosły. Mimo że podwoiliśmy jego kieszonkowe, nie było go stać na odpowiednią dawkę" - tłumaczy pisarz.

Wtedy zrozumiałem: chociaż powiedzieliśmy, że to problem rodzinny, zostawiliśmy go samemu sobie. Z powodu wstydu odwróciliśmy wzrok

Rodzina wspólnie rozpoczęła starania, by marihuanę kupować legalnie, na receptę. Od początku był jednak pewien problem. Chłopak przecież nie miał diagnozy.

"Nie mam schorzenia objętego ubezpieczeniem" – powiedział na wstępie syn Scotta- "Już sprawdziłem to na Reddit" - dodał.

Co jest normalne?

Wayne Scott, wykorzystując swoją zawodową wiedzę i znajomości, w końcu załatwił dostęp do legalnej marihuany. Czuje jednak z tego powodu wyrzuty sumienia, ale nie dlatego, że podwozi syna po zakup marihuany, ale dlatego, że jest białym, wykształconym, mężczyzną, który wykorzystał swoje przywileje, żeby pomóc dziecku, żeby osiągnąć cel.

W felietonie dla "HuffPost" zwraca też uwagę, że w świecie "upartych dorosłych z dyplomami i białymi marynarkami, z wąskimi definicjami tego, co normalne" jego syn znalazł odwagę, by sprzeciwić się rodzicom i innym autorytetom. Miał odwagę się ratować. Dlatego też pisarz postanowił, że zostanie bohaterem tej opowieści, jako przedstawiciel wielu młodych ludzi z wielkimi uczuciami, którzy, szczególnie w dzisiejszym pandemicznym świecie, czują się zagubieni, zawstydzeni i pominięci.

Oceń treść:

Average: 8.7 (3 votes)
Zajawki z NeuroGroove
  • Dekstrometorfan

Wreszcze po jakims czasie zdecydowalem sie na dxm. Po szkole poszedlem do

apteki i nabylem Acodin w tabletkach (5,55zl). Zero problemow z recepta:)

Aptekarka miala tylko drobne problemy z drobnymi w kasie;) _Kuracje_

zaczalem dopiero wieczorem. O 21:20 zaladowalem 15 tabletek czyli 225 mg, co

w przeliczeniu daje 3,57 mg/kg. Chcialem zaladowac wszystko, ale wolalem nie

ryzykowac - nastepnego dnia mialem klasowke z matmy. Po 20 minutach

doladowalem jeszcze 5 i poziom podniosl sie do 4,76 mg/kg. Odpalilem gierke

  • Dekstrometorfan


No więc minęły 3 tygodnie od pierwszej 450... Sobota 6.12.2003


  • Efedryna

Wiek i doświadczenie: 18; alkohol, MJ, dxm, benzydamina, efedryna, kodeina, bieluń.

Set & setting: ja i R, jedna z nocy, które spędzamy wspólnie, bierzemy coś i bawimy się w dom. Puste mieszkanie, duże łóżko i przemożna chęć odurzenia się tym bardzo czarodziejskim gównem kolejny raz.

Mój trzeci i najmocniejszy przypadek z efedryną. Za każdym razem brałam zaledwie 10 tabletek (Tussipectu), a jakość odurzenia nigdy nie była taka sama.

  • Karbamazepina

randomness