Metadon na dobre i na złe

W stanie Maine zaobserwowano wzrost przypadków śmierci z przedawkowania...

Anonim

Kategorie

Źródło

The New York Times

Odsłony

7629
Portland w stanie Maine. Kiedy Michelle, 24. letnia narkomanka poszukiwała działki, metadon nie był jej ulubionym rozwiązaniem problemu - ma on powolne działanie i daje zaledwie minimalne efekty euforyczne. Wolała heroine i, jak powiedziała, pragneła jej tak bardzo, że wstrzykiwała ją sobie w domu, zamykając czteroletniego syna i dwuletnią córkę w sąsiednim pokoju, mówiąc im "by poczekali aż mamusia sobie wstrzyknie". Ostatnio jednak Michelle i jej mąż Shannon, którzy prosili by nie ujawniać ich nazwisk, odkryli, że czasami udaje się zdobyć metadon o wiele łatwiej niż inne narkotyki.

"Ćpałam metadon kiedy potrzebowałam czegoś, a niczego innego nie miałam" - powiedziała Michelle, która wraz z jej mężem, uzależnionym od kokainy niedawno zapisała się do kliniki terapii uzależnień. "W Halloween, aby być w stanie przygotować dzieciom kostiumy, zaćpaliśmy po 30 miligramów na głowę i mogliśmy wyjść z dziećmi na zabawę. Jestem naprawde wdzięczna za ten metadon, bez tego moje dzieci nie miały by normalnego Halloween".

W stanie Maine i innych miejscach metadon wślizgnął się niepostrzeżenie na narkotykową scenę, wypełniając lukę, która zostawił po sobie OxyCotin oraz heroina, będące aktualnie coraz trudniejsze do zdobycia. Jak powiadają przedstawiciele władz wiele wskazuje na to, że metadon, (podobnie jak stało się kilka lat temu z lekiem OxyCotin) stał się problemem na przedmieściach i rozprzestrzenia się w inne regiony. W coraz większej liczbie przypadków nadużycie metadonu stało się przyczyną śmierci. Niektóre ofiary rzadko lub nigdy przedtem nie ćpały. Czasami ofiara otrzymała metadon od kogoś, kto otrzymał na ten lek receptę z powodu przewlekłego bólu lub też jest członkiem programu leczenia uzależnień w oficjalnej klinice metadonowej. Po prostu przyjaciel próbował pomóc przyjacielowi, który nie był w stanie zdobyć innego narkotyku.

Policja z Portland zawiadomiła, że śmierć Setha Jordana była przykładem na wiele podobnych przypadków tego roku. W kwietniu, jak powiedziała policja, pan Jordan, lat 27, otrzymał swoją pierwszą działkę metadonu od Scotta Darlinga, pacjenta w klinice CAP Quality Care w mieście Westbrook na przedmieściach Portland. Pan Jordan został znaleziony martwy w przedpokoju swojego eleganckiego mieszkania.

Pan Darling został oskarżony o morderstwo, kolejny przypadek gdy wysunięto oskarżenia przeciwko pacjentowi kliniki podejrzanemu o dostarczenie metadonu osobie która przedawkowała.

Bob Jordan (ojciec Setha Jordana) powiedział, że jego syn od kilku lat zmagał się z chorobą psychiczną i brał nielegalne narkotyki z pomocą kolegów takich jak pan Darling. Śmierć syna z powodu przedawkowania była jednak dla pana Jordana szokiem. "Nigdy bym nie przypuszczał, że Seth mógłby wziąć metadon i umrzeć od tego".

Źródło: The New York Times tłumoczenie: agquarx

Oceń treść:

0
Brak głosów

Komentarze

winooki (niezweryfikowany)

ten metadon to zarl tez ten koles co popelnil samobojstwo na chacie internetowym. chyba 20 mg zjadl, ale so tego of korz jeszcze full innych dragow.
TOFFI (niezweryfikowany)

ten metadon to zarl tez ten koles co popelnil samobojstwo na chacie internetowym. chyba 20 mg zjadl, ale so tego of korz jeszcze full innych dragow.
Przecinek (niezweryfikowany)

Szkoda mi tych dzieci i ich zacpanych rodzicow na zabawie Halloween :/ <br>
chilum[u] (niezweryfikowany)

Szkoda mi tych dzieci i ich zacpanych rodzicow na zabawie Halloween :/ <br>
Zajawki z NeuroGroove
  • Amfetamina

Czas jakiś temu byłam uzależniona od fety. Od pierwszego razu jechałam na tym ze trzy lata i to niemal codziennie. Po jakimś

czasie dopadły mnie porządne doły, zaczęłam pisać

dziwne "wiersze" i odcinać się od ludzi. W końcu udało mi się

przestać brać. Ale to nie był koniec. Po kilku miesiącach się

dopiero zaczęło. Najpierw bałam się ludzi. Unikałam wychodzenia

z domu. Potem chodziłam jak w transie, nie byłam w stanie

normalnie myśleć. Byłam przekonana, że ludzie słyszą moje myśli.

  • Dekstrometorfan
  • Przeżycie mistyczne

Swój własny pokój, ciepły, słoneczny dzień, towarzyszka fazy, muzyka na słuchawkach.

Opis ten zawiera próbę przekazania odczuć związanych ze słuchaniem muzyki pod wpływem dekstormetorfanu.

Spożyłem 900mg. Gdy poczułem pierwsze efekty, założyłem na uszy słuchawki i puściłem sobie krótki (20min.) album Dathura Suavolens - Averni. Dzień wcześniej ściągnąłem tę muzykę i byłem nieco "podjarany" tematyką z jaką jest związana (rytualny dark ambient z Brazylii). Sam również mam niemałe doświadczenie z Daturą/Bieluniem. Także tym bardziej odczucia pod wpływem całej tej "delirycznej" otoczki nabrały dla mnie smaczengo charakteru.

  • Grzyby halucynogenne
  • Marihuana
  • Pierwszy raz

Zawsze mam dystans i całkowity respekt do psychodelików. Wejdziesz raz i możesz nigdy nie wrócić. Do odważnych świat należy, więc wyrzuciłam strach w kąt i bardzo cieszyłam się na spontanicznego tripa! Ciekawość zżerała każdą mą cząstkę! Totalnie pozytywnie! Miejscówka fantastyczna - wolna, wielka chata! Towarzysze idealni - S i M - lecz niespodziewanie został z nami X ze swoim kumplem i przez to musiałam walczyć z demonami.

Napierw małe wyjaśnienie. Do punktu 4 pisałam, gdy byłam jeszcze w pełni "świadoma". Póżniej przelewałam na papier co mi ślina na język przyniosła. Starałam się wyrwać z galopujących myśli parę sensownych zdań aby kleiły się jakoś do kupy.

Raport napisany jest w oryginale, nie zmieniałam nic, więc z góry ostrzegam na składnię i takie tam ;)

* Jest moimi przemyśleniami parę dni po tripie.

 

 

                                                                                              Skrót wydarzeń - sobotnie popołudnie

 

  • 4-HO-MET
  • Klonazepam
  • Tripraport

Daleko od domu, tak jakbym po prostu wyszedł na spacer... Nastawienie psychiczne przed zażyciem bardzo pozytywne, ale chyba nie miało to wielkiego znaczenia.

To była bardzo nieodpowiedzialna akcja, która zaowocowała trudnym, aczkolwiek ostatecznie owocnym doświadczeniem...

T+???? : Noc, siedzę na przystanku autobusowym. "Co się, kurwa, stało?", mniejsza z tym. "Która godzina?", mniejsza z tym. Dookoła pusto, nic się nie dzieje. Wstaję, jestem w stanie chodzić. Przez chwilę, bo potem zauważam dziwne przyciąganie od strony wiaty przystanku. To grawitacja, ale wówczas o tym nie wiedziałem. Dziwne uczucie wywoływało poruszanie się dookoła wiaty będąc non stop do niej przyklejonym.