Mariusz Jędrzejko: Mamy ok. 8 tys. dilerów. Zarabiają głównie na weekendowych klientach [ROZMOWA]

Panie i Panowie, oto Słowo Na Sobotę. WYBITNY SPECJALISTA, którego możecie skądinąd kojarzyć, odsłoni przed Wami kulisy krajowego rynku narkotykowego i przestrzeże przed morderczą 40-procentową marihuaną.

Rozmowa z profesorem Mariuszem Jędrzejko, wybitnym specjalistą z dziedziny profilaktyki uzależnień.

Jakie narkotyki w Łodzi są najczęściej rozprowadzane?

W kraju na pierwszym miejscu jest marihuana, ale w Łodzi dominuje ta mocniejsza, mająca 7-10% THC, nierzadko wzmacniana syntetycznym THC. Z dopalaczy to tzw. syntetyczne marihuany i silne pochodne amfetaminy. Wszystkie mają duży ładunek uzależniający.

Kto dziś diluje?

Kiedyś diler zaopatrywał przede wszystkim osoby uzależnione, przy czym bardzo rzadko wychodził do szerokiego środowiska społecznego. Takich osób w naszym kraju było około tysiąca: po kilkunastu dilerów w średnich miastach, kilkudziesięciu w dużych miastach, w setkach miasteczek ich nie było. Dziś jest inaczej.

Działa około 7-8 tys. dilerów. Coraz częściej traktują sprzedaż narkotyków jako kluczowe źródło utrzymania. Ale są też inaczej zorganizowani. Nie interesują ich głównie osoby uzależnione, tylko takie, które eksperymentują, zwłaszcza podczas weekendowych imprez.

Amatorami narkotyków coraz częściej jest już nie tylko młodzież, ale dzieci. Skąd takie zainteresowanie w tej grupie wiekowej, dostęp do narkotyków jest dziś tak banalnie prosty?

Dostęp do narkotyków jest niemal nieograniczony. Głównym dilerem jest diler internetowy, a to oznacza, że umawiasz się z nim przez internet najczęściej poprzez deep web lub zagraniczne portale. Zamawiasz, a on dowozi towar lub wysyła jako koszulkę czy gadżet. W Łodzi, podobnie jak w innych wielkich miastach, jest wiele miejsc, w których można w szybki i łatwy sposób dostać chociażby jointa.

Wspomina Pan, że handel narkotykami jest dla wielu dilerów głównym źródłem dochodów. Ile potrafią zarobić dilerzy?

Dominująca grupę stanowią dilerzy, którzy wyrabiają zyski od tysiąca do dwóch tysięcy miesięcznie. A to przecież kwota, którą otrzymuje na koniec miesiąca ogromna część łodzian. Dlatego dilerzy będą twardo trzymać się swojego rynku. Widzą, że łamiąc prawo zarabiają dużo więcej, niż dzięki uczciwej pracy. Co więcej, wielu z nich utrzymuje z tych pieniędzy swoich bliskich. Niestety ci ludzie nie biorą pod uwagę, że sprzedając narkotyki, przyczyniają się do poważnych upośledzeń „braczy”, a nawet śmierci osób, którym sprzedają towar.

O jakich upośledzeniach mówimy?

Rok temu doszło do ponad sześciu tysięcy zatruć dopalaczami, w regionie łódzkim ponad 200, a to oznacza, ogromne ryzyko głębokich upośledzeń, trwałych uszkodzeń mózgu i innych układów. Ofiary dopalaczy mają naruszone układy krążenia, oddechowe i trwałe uszkodzenia części mózgu. Warto wiedzieć, że dopalacze silniej działają na ludzi młodych, zwłaszcza adolescentów. Dodatkowo nie wiemy jakie będą dalekosiężne skutki ich używania. Macie w Łodzi jednych z najlepszych w Polsce ekspertów i ich wiedza powinna być szeroko upowszechniana.

Młodzież zamiast kupować narkotyki woli zapewnić sobie „odlot” lekami z apteki?

Niemedyczne użycie leków skutkuje jedną trzecią zatruć w Polsce. Z mojej wiedzy wynika, że dziewczynki stosują leki z kodeiną, a chłopcy z pseudoefedryną. Nie mają pieniędzy lub dostępu do dilerów, więc znaleźli tańszy sposób, bo duże ilości pseudoefedryny działają jak amfetamina. To zupełnie nowy problem medyczny. Leki bardzo szybko uzależniają i w każdym przypadku niemedycznego zatrucia lekami, rodzic powinien skonsultować dziecko ze specjalistą. Potrzebna jest diagnoza skali zatrucia. Najmłodsza osoba, którą diagnozowałem to 11-letnia dziewczynka, a pełne objawy uzależnienia u 14-letniego chłopca.

Jakich narkomanów jest najwięcej?

Nawet do 350 tys. to tak zwani narkomani okazjonalni, czyli osoby, które chcą tylko spróbować. Robią to najczęściej w okresie letnim, później jest wyciszenie i akcja powraca w sylwestra. „Zawodowych” narkomanów, czyli osób, które traktują narkotyki jako sposób na życie lub nie mogą bez nich funkcjonować jako wynik głębokiego uzależnienia jest w Polsce około 40-50 tys. Nie mówię jednak o uzależnionych od leków, tych jest zdecydowanie więcej.

Kiedy rodzice powinni zareagować i rozpocząć leczenie u swojego uzależnionego dziecka?

Osobę uzależnioną można leczyć tylko w dwóch przypadkach: gdy wyraża na to zgodę, gdy szuka pomocy oraz gdy upadnie na samo dno i będzie wręcz „wyć” o pomoc. Leczenie „w połowie drogi” jest bardzo trudne, bo mózg dziecka dostaje zakłamane kody czy przekonanie o „fajności”, „niesamowitości”. Dlatego tak ważne są reakcje rodziców już po pierwszym eksperymencie i rzetelna diagnoza problemu. Niestety opór młodych braczy przy próbach terapii jest niezwykle silny.

Ale nawet jeśli pacjent zatruł się narkotykami, lekarz dziś nie ma pewności, jakie środki zażył...

Dawniej, gdy pacjent trafiał do szpitala z zatruciem, a wcześniej brał amfetaminę, to wiedzieliśmy, że zatruł się amfetaminą. Dziś, gdy trafia po K2, nie wiemy jaki był jego skład. Podobnie jest z marihuaną. Stara marihuana miała od 3 do 4 procent THC, ale ta współczesna jest silniejsza, jeśli jest hydroponiczna ma nawet do 30-40 proc. THC. Dlatego toksykologia odnotował już dwa zgony po marihuanie i pierwsze zabójstwo. To są zupełnie nowe zjawiskami, przy czym diler nigdy nie przyzna się, jaka jest dokładna szkodliwość tego, co sprzedaje, bo jemu zależy na biznesie.

Jak w takim razie ustrzec dzieci przed uzależnieniem?

Nie okłamiemy dzieci, bo mają dostęp do internetu, gdzie znajdą odpowiedź na każde pytanie. Musimy mówić otwarcie, że narkotyki powodują głębokie zaburzenia, znieczulicę moralną, kalectwo, a w skrajnych przypadkach śmierć. Kampanie społeczne przeciwko dopalaczom przyczyniły się do spadku zainteresowania nimi, to duży sukces i trzeba o tych zagrożeniach przypominać, tak jak to robią prof. Jolanta Zawilska i prof. Anna Krakowiak z Łodzi. Warto o tym mówić - bez straszenia i w szkole i w domu np. pokazując interes dealera: czy ma on świadomość, że może zabić swoją koleżankę? A jeśli ty sam weźmiesz możesz przekreślić swoją naukę, przyszłość, kierowanie pojazdem, narty, bo będziesz kaleką. Dzieci potrzebują rzetelnej wiedzy. Nie walczcie z dilerami wyzywając ich od łobuzów, to nie przyniesie efektów, nie wchodźcie w spory osobiste. Moim zdaniem warto powiadamiać przede wszystkim CBŚ, nawet w formie anonimowego listu, pokazując, gdzie, co, kiedy i kto.

Oceń treść:

Average: 6.2 (6 votes)

Komentarze

Mojerto (niezweryfikowany)

Jędrzejkę to można nazwać "wybitnym specjalistą" jedynie w cydzysłowiu, gdyż brakuje mu mocno rzetelności i obiektywizmu. Pozycjonowałbym go raczej jako działacza czy aktywistę antynarkotykowego. Także zarzucanie innym nieuczciwości jest w jego przypadku bardzo moralnie nie na miejscu.
Bob (niezweryfikowany)

On nie jest żadnym specjalistą, jest z zawodu socjologiem, tak się zna na narkotykach jak ja na ruskim balecie
sakub (niezweryfikowany)

Jędrzejko, Ty chuju
Anonim (niezweryfikowany)

2 zgony po marihuanie i 1 zabójstwo? WTF? 2 osoby przygniotła duża paczka marihuany i ktoś zabił kogoś za kilka kilo jarania? niech rozwiną temat, chętnie się pośmiejemy
Anonim (niezweryfikowany)

Zabójstwo? Zgony?? to nie lata 70te, nie strasz frajerze
lolo (niezweryfikowany)

7-10% THC ? Dawno nie jarałem nic tak słabego :) Nie dziwie sie że to trzeba wzmacniać
yyyyy (niezweryfikowany)

co to za bzdury? ja pierdole...
Anonim (niezweryfikowany)

narkomani okazjonalni ??? nie znam określenia alkoholik okazjonalny, bzdura jakich mało, po prostu każdy jara jak jest okazja, przez zakaz jara byle co i się truje i tyle w temacie
Zajawki z NeuroGroove
  • Amfetamina
  • Miks

Nastawienie psychiczne było bardzo dobre, bardzo jarałem sie tą imprezą(klub) Amfetamina działala już pare godzin przed imprezą jednak największa bania zaczęła sie około godzine po łyknięciu piguły Zioło palone w drodze do klubu, przed wejściem do klubu i pare razy jak wychodziłem do auta na wąsa złapałem pare buchów

A więc nie będę pisał co działo sie przed imprezą bo nie ma to większego sensu, alkoholu nie czułem wcale, byłem lekko zjarany ale najbardziej naćpany. Dostalem pigule (monster energy ciemno zielony z tego co pamiętam) łykam no i vixa.

Pierwsze efekty odczułem odziwo po jakichś 10-15 minutach. Nie nosiło mnie do muzyki jednak światła były o wiele bardziej intensywniejsze

Po 30 minutach klasycznie skacze tańcze poce sie, czuje że szczęka lata mi na wszystkie strony jak nigdy dotąd, światła zrobiły sie tak intensywne że zacząłem widzieć tak jakby klatkami

  • MDMA (Ecstasy)
  • Pozytywne przeżycie

Nastawienie psychicznie: spontaniczna decyzja Mega pozytywne gdyż pod wpływem alkoholu 😀

Leżąc w wannie dowiedziałam się że idę z moim chłopakiem na imprezę. W drodze w aucie pomyślałam: "co ja kurwa robię" Zamiast lezec w łóżku z mj oglądając jakieś bzdury 😂 

Doszedł do nas znajomy który miał pomoc coś ogarnąć. Zazwyczaj jest na szybko ale ze nie było wzięli piguły... słyszałam że myślą o kupnie 10 lub 15 sztuk

Ogólnie myślałam że żartują 😂 

Wjechalismy na naszą ulicę (gdyż tam gdzie mieszkamy była impreza) a tam około 30 osób, niczym na evencie 😂 Humor mi się bardzo poprawił ,byłam już po jednym piwku...

 

  • Dekstrometorfan


Nazwa Substancji:

Dekstrometorfan





poziom doswiadczenia:

Ja ktorys raz z rzedu[~20], A. po raz pierwszy





Dawka:

[tylko] 300mg - doustnie





Set & Setting:

Blok, 2 piętro:)






  • 4-HO-MIPT


4-HO-MIPT to stosunkowo nieznany i mało popularny psychedelik. Budową i właściwościami bardzo zbliżony do psylocyny. Ludzie w reportach na erowidzie odnoszą się do niego per Miprocin i określają jego działanie jako prawie identyczne jak grzyby, tyle że mniej \'przymulające\' i nie powodujące nieprzyjemnych efektów cielesnych. Moje doznania nie różnią się wiele.