Witam.
Rozpędziłem się i tak sobie pomyślałem , że podzielę się z wami również wrażeniami po przyjęciu psylocybinowych grzybków.
Niebywale poruszające świadectwo, które nikogo z Was nie powinno pozostawić obojętnym!
Jeżeli Pan Bóg mi wybaczył i uwolnił z więzów szatana, jestem pewna, że może to zrobić dla każdego.
Urodziłam się w rodzinie niewierzącej. Rodzice pracowali ciężko, aby zapewnić mi wygodne życie. W wieku lat czternastu zaczęłam się buntować. Zaczęłam palić papierosy i pić alkohol. Byłam pewna, że piękny wygląd to jedyne co posiadam. Ukradłam mamie całą złotą biżuterię. Uprawiałam seks z ludźmi, którzy mieli mnie za nic. Byłam młoda i naiwna, nie miałam osoby, która by mnie poprowadziła, ani doświadczenia, żeby być w stanie zobaczyć, że robiłam złe rzeczy. Na studiach byłam głownie skoncentrowana na wyglądaniu dobrze i imprezowaniu. Moje życie było wypełnione smutkiem.
W wieku dwudziestu kilku lat zaczęłam palić marihuanę oraz interesować się okultyzmem, „religią” New Age, spirytyzmem, kontaktowaniem się z umarłymi itd. Są to bardzo niebezpieczne rzeczy. W połączeniu z narkotykami narażają człowieka na demoniczny atak. Narkotyki tworzą dziury w umyśle, pozwalając demonom na wejście. Wiedziałam, że robię coś złego paląc marihuanę, ponieważ moja mama błagała mnie, abym tego nie robiła. Nie obchodziło mnie to, dalej paliłam i rozmawiałam z duchami zmarłych. Wystarczyło mi wziąć jeden „buszek” marihuany, aby znaleźć się w zupełnie innym świecie, świadomości o innej częstotliwości, ciężkiej do wyobrażenia sobie osobie, która nigdy nie paliła marihuany. W stanie tej świadomości porozumiewanie się jest dokonywane poprzez myśli, telepatycznie. Kiedy paliłam, czułam czyjąś obecność w pokoju.
Pewnego ranka poczułam się bardzo źle, poczułam jak gdyby jakieś istoty uzyskały władzę nad moim umysłem, słyszałam demoniczne głosy, których nie mogłam w żaden sposób kontrolować. Zadzwoniłam do mamy i powiedziałam jej o moim paleniu marihuany, uzgodniłyśmy, że pojadę do szpitala psychiatrycznego. Siostra pomogła mi się spakować i kiedy byłyśmy w drodze do szpitala poczułam się kompletnie opętana. Głosy kazały mi się rozebrać i rzucić na ziemię i tak też zrobiłam. Zaczęłam krzyczeć ze wszystkich sił, ludzie zgromadzili się. Byłam świadoma co czynię, ale w żaden sposób nie mogłam przestać. Psychicznie znalazłam się w strasznym miejscu, krzyczałam „Jezu, pomóż mi”, ale w odpowiedzi słyszałam tylko demoniczne głosy, które w tamtym momencie miały kompletną władzę nad moim umysłem. Momentalnie zrozumiałam, że moje palenie marihuany i kontakt z duchami były czymś bardzo złym. Później dowiedziałam się, co Biblia mówi o spirytyzmie i kontaktowaniu się z umarłymi, i dlaczego jest to zakazane dla naszego własnego dobra.
Karetka pogotowia została wezwana, pojechałam do szpitala i spędziłam tam jeden tydzień, zostałam wypisana i przeprowadziłam się do mamy, aby mieszkać z nią przez jakiś czas. Szybko zapomniałam o tym, co mi się przytrafiło, zbagatelizowałam to, zaczęłam winić moją mamę, że to ona jest winna mojemu nieszczęściu. Pewnej nocy, po kłótni z nią, zasnęłam i „obudziłam się” we śnie otoczona przez różne postaci, które przedrzeźniały mnie i kpiły ze mnie, dając mi wyraźnie do zrozumienia , że spalę się w piekle. W tym śnie byłam duszą, obudziłam się przerażona. Znowu zaczęłam słyszeć demoniczne głosy, pomimo tego, że byłam trzeźwa. Ponownie doświadczyłam uczucia kompletnej utraty kontroli nad moim umysłem. Te dwa demoniczne ataki zmieniły mnie. Jestem przekonana, że piekło i szatan istnieją. Kiedy paliłam marihuanę zachowywałam się jak rozpuszczone dziecko, mając za nic uczucia przerażonej matki. Szatan chce, abyśmy sięgali po narkotyki, wtedy łatwiej jest mu działać w naszym życiu, bo otrzymuje na to naszą zgodę. Szatan jest inteligentny, on maskuje się i w perfidny sposób nas okłamuje, tak, żebyśmy nie poznali, że robimy coś złego. Przez cały czas po tych zdarzeniach obawiałam się , że spalę się w piekle, więc zaczęłam chodzić do kościoła. Kiedy przygotowywałam się do mojego chrztu, po raz pierwszy w moim życiu miałam okazję dowiedzieć się, kim tak naprawdę jest Pan Jezus Chrystus. Dowiedziałam się, że On umarł za mnie, abym mogła być zbawiona. Zaprosiłam Jezusa Chrystusa do mojego serca.
W dniu, w którym zaprosiłam Jezusa Chrystusa do mojego serca poprzez szczerą modlitwę, niespodziewanie poczułam piękną siłę, siłę, której nie jestem w stanie opisać. Poczułam się jakby piękno bez skazy, bez grzechu przedostało się jakimś sposobem do mojej duszy. Wiem, że może się wydawać, że mówię głupoty, ale ja próbuję tylko opisać co przeżyłam. Usłyszałam słowa „przebaczam Ci” Usłyszałam je wyraźnie. Tylko Pan Jezus Chrystus i Duch Święty byliby w stanie stworzyć tak piękne uczucia, które dane mi było doświadczyć. Tamtego dnia zdecydowałam się podążać za Panem Jezusem Chrystusem przez resztę mojego życia. Przez resztę dnia czułam niesłychaną radość i spokój. Pan Bóg znał moje serce, widział, że szukałam go. „Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam”. Jestem żywym dowodem na to, że bez względu na popełnione grzechy, jeżeli z czystym sercem szukamy wybaczenia u Jezusa Chrystusa, On nam wybaczy. Odłóż dumę na bok, nie wstydź się, uklęknij, wyznaj swoje grzechy Bogu w imię Jezusa Chrystusa już teraz, a On na pewno Cię wysłucha. On pragnie Ci przebaczyć. Musisz tylko dać Mu szansę.
Pan Jezus dał mi nowe serce i nowe oczy. Wiem teraz, że wygląd nie jest najważniejszy. Gdzie indziej szukam potwierdzania swojej wartości, to jest u najsłodszego Pana Jezusa Chrystusa. Zobaczyłam, jak chciwa i dumna byłam w przeszłości. Rzeczy materialnie miały dla mnie ogromną wartość. Byłam przekonana, że jestem niewiniątkiem, choć w rzeczywistości popełniałam mnóstwo grzechów. Wierzę, że Bóg pozwolił mi doświadczyć ataku demonów, żeby otworzyć mi oczy i ostrzec innych. Inaczej wciąż paliłabym marihuanę i praktykowała okultyzm.
Pamiętajmy, że każdy narkotyk otwiera nas na działanie demonów.
Anna
Witam.
Rozpędziłem się i tak sobie pomyślałem , że podzielę się z wami również wrażeniami po przyjęciu psylocybinowych grzybków.
nastawienie idealnie tak jak otoczenie
nie czekam dłużej i wpycham czarną od opalania śmierdzącą lufę do gęby, pierwsza, druga, po trzeciej piszę gówniany esej o tym jak bardzo słabe zielsko kupiłem, ale co mogę więcej poza tym zrobić? dopale sobie jeszcze jedną, dwie tak na sen chociąż bo jedyne co czuję to przymulenie, czyli bez fajerwerków.
gówniane zielsko.
czy mogłabyś opisać warunki w jakich zażyłaś herbatkę bieluniową? mam na myśli dawkę, sposób jej przygotowania, skąd udało Ci się to wytrzasnąć, czy poczyniłaś jakieś specjalne przygotowania przedwycieczką, w sensie diety itp.
A więc niech będzie... choć muszę przyznać, że tym razem czeka mnie ciężkie zadanie. Dlaczego? Bo pamiętam z tego przeżycia góra 1/3 a i tak nie jestem pewna co z tego jest przeżyciem realnym, a co wytworem mego umysłu. Wyjaśnienia i relacja moich przyjaciół wcale nie rozjaśniają sprawy.
Dom, luźny dzień bez pracy, nieobecność żony. Humor taki sobie przez cały dzień, aż do momentu odebrania opakowania Relanium 20x5mg
W celu ostateczniego wyjścia z niepokojąco rozwijającego się uzależnienia się od kodeiny (dziwne, prawda? heroiniarz wjebuje się w kodę...) ograniczyłem dawki do jednej paczki Thiocodinu na parę dni, zamawiając Relanium. Rozplanowałem 20 tabletek na conajmniej dwa tygodnie z przerwami, do tego duży zapas difenhydraminy celem uśpienia się, jeśli najdzie mnie ochota na kodę.
18:00 - 1 tabletka 5mg diazepamu
Komentarze