Marihuana na Manhattanie

W Hrubieszowie rozdają narkotniki !

Anonim

Kategorie

Źródło

Dziennik Wschodni

Odsłony

4732
Syn b. komendanta policji z Hrubieszowa oskarżony o handel narkotykami i fałszowanie pieniędzy

Na początku listopada przed Sądem Okręgowym w Zamościu rozpocznie się proces sześciu młodych dealerów narkotyków z Hrubieszowa. Wśród oskarżonych jest syn b. komendanta policji. Prokuratura oskarża go również o produkcję i wprowadzanie do obiegu fałszywych banknotów.

Policja zatrzymała handlarzy narkotyków przed ośmioma miesiącami. Prokuratura Rejonowa w Hrubieszowie wystąpiła do Prokuratury Okręgowej w Zamościu z wnioskiem o wyłączenie jej ze śledztwa oraz przekazanie sprawy do prowadzenia innej prokuraturze. Dealerami z Hrubieszowa zajęła się więc Prokuratura Rejonowa w Zamościu.
Podczas śledztwa ustalono, że sześciu młodych mężczyzn w wieku 19-21 lat handlowało narkotykami od stycznia ub. roku. Narkotyki można było kupić bez większych problemów m.in. na tzw. Manhattanie (dzielnica Hrubieszowa) oraz w okolicach parku. Marihuanę i amfetaminę sprzedawali lub rozdawali także osobom nieletnim. Za taki czyn mogą powędrować za kratki na co najmniej 8 lat.
We wrześniu do Sądu Okręgowego w Zamościu trafił następny akt oskarżenia, dotyczący czterech młodych mieszkańców Hrubieszowa, zajmujących się produkcją i wprowadzaniem do obiegu fałszywych banknotów. W gronie oskarżonych i tym razem znalazł się syn b. komendanta policji w Hrubieszowie. Prokuratura zarzuca im wyprodukowanie ponad 60 banknotów dwudziestozłotowych, z których część udało im się wprowadzić do obiegu. Według kodeksu karnego grozi im kara od 5 do 25 lat pozbawienia wolności.

10. Października 2001 23:47

Oceń treść:

0
Brak głosów

Komentarze

szysz (niezweryfikowany)
To ma być coś na temat zioła?
AleX (niezweryfikowany)
Marihuanę i amfetaminę sprzedawali lub rozdawali także osobom nieletnim. <br> <br>grejt, rozdawali na pewno darmowe porcje babichuany zeby uzaleznic dzieci ;]
Zajawki z NeuroGroove
  • Grzyby halucynogenne
  • Retrospekcja

Świeżo po przeprowadzce na drugi koniec kraju. W trakcie nieco trudnej aklimatyzacji do nowego miejsca, w obcym mieście, z dala od praktycznie wszystkich bliskich mi osób. Po trzech tygodniach nieskutecznych prób zapoznania się z ludźmi z nowych studiów, nareszcie koleżanka z roku zorganizowała dużą domówkę, w trakcie której miał miejsce cały trip. To, że znalazłem się na imprezie będąc na grzybowej fazie, było spontaniczne i niezaplanowane. Tego samego dnia z Bieszczad wracał kumpel - D, z którym wcześniej miałem okazję jeść grzyby. Chcąc upiec dwie pieczenie na jednym ogniu (spotkać się z D a jednocześnie nie ominąć imprezy) zgarnąłem go na domówkę do niejakiej M. Z D był również jego kolega, którego znałem z widzenia - W. Pod wpływem namowy D, zjedliśmy grzyby, które w założeniu miały nas puścić zanim pójdziemy do M. Stało się jednak inaczej.

Wprowadzenie: Niniejszy raport jest retrospekcją sięgającą ok. 3 lat wstecz. Po złotym okresie z psychodelikami trwającym dobrze ponad pół roku, podczas którego zaliczałem praktycznie same bardzo udane i zapadające w pamięć tripy, przyszedł czas na serię nieco gorszych podróży. TR opisuje pierwszy z serii już-nie-złotych psychodelicznych wypraw. Żadna z nich nie skończyła się bad tripem. Nie wspominam ich jako złych. Zwyczajnie nie były one najlepsze (w nie-eufemistycznym znaczeniu tego słowa).

  • Inne
  • Ketony
  • Kodeina
  • Miks
  • Opripramol

Opipramol - fatalne samopoczucie psychiczne i stres; własne łóżko Hexen - względna radość, ogólnie pozytywny nastrój; 1 dawka - w 3-osobowym gronie znajomych; 2 dawka - samotnie Kodeina - frustracja, zdenerwowanie, chęć uspokojenia; w samotności

Poniżej zamieszczony trip raport jest zbiorem przemyśleń, refleksji oraz pokazem grafomańskiego kunsztu autora. Pisany był "w trakcie" i sam w sobie myślę, że jest dobrym ukazaniem tego dość specyficznego miksu. Niniejszy wstęp pisany był na trzeżwo, po fakcie.

5:00; T+0
Przyjęcie 300mg kodeiny; około 4 godziny od ostatniej dawki hexenu.
Do zażycia opiatu skłoniła mnie frustracja i zdenerwowanie wynikające z poststymulantowego pobudzenia przy jednoczesnym braku jakichkolwiek benzodiazepin.

  • LSD-25
  • Retrospekcja

Ostatni dzień Woodstocku 2011, koncerty Gentelmena, The Prodigy oraz Łąki Łan. Później koło namiotu na uboczu. W towarzystwie kompanów z poprzedniego tripa mającego miejsce ok. 3 tygodnie wcześniej - w trakcie koncertów niekwaszącego C oraz kwaszącego Sz koło namiotu. Wyjątkowo dobry humor utrzymujący się już od kilku dni, podekscytowanie przed koncertem The Prodigy - zespołu słuchanego mniej lub bardziej intensywnie od podstawówki.

 

TR pisany po długim czasie. Tym razem 3 lata od opisywanych wydarzeń.

  • LSD

Pamiętam mojego pierwszego kwasa - czarny kryształ, na którego namówił mnie J. Bardziej się bałam, niż chciałam rzeczywiście spróbować. Pamiętałam niektóre bad tripy grzybowe, poza tym mam paranoiczno-histeryczną osobowość i bardzo często sama sobie coś wkręcam ;-)

Pojechałam do J. Zjadłam ową magiczną czarną kropeczkę [J.też wziął] i czekam. Niebieskie światełko, muzyczka, dom, `strażnik`J. obok [na wypadek Panicznej Paranoi] - niby komfort, ale czułam się spięta. Nie znałam J. zbyt dobrze, byłam trochę zasznurowana.