Liroy dla WP: ta ustawa da ludziom prawo do godnej śmierci

Zrozumiałem, że w tej ustawie chodzi o godność człowieka, a konkretnie o jego prawo do godnej śmierci. Każdy z nas kiedyś umrze i wszystkim powinno na tym zależeć - mówi w rozmowie z WP o projekcie ustawy legalizującej leczniczą marihuanę Piotr "Liroy" Marzec.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

WP

Odsłony

110

- Chorzy, którzy faszerują się chemią, na koniec mają utrudniony kontakt z otoczeniem. Umierają w dużych cierpieniach. Osoby leczące się medyczną marihuaną przechodzą ten etap zupełnie inaczej, godnie. Uśmiechają się, do samego końca są komunikatywni, mogą pożegnać się z bliskimi i pozałatwiać wszystkie sprawy, których nie zdążyli jeszcze uporządkować. Gdy pierwszy raz to zobaczyłem, było to dla mnie niesamowite odkrycie. Zrozumiałem, że w tej ustawie chodzi o godność człowieka, a konkretnie o jego prawo do godnej śmierci. Każdy z nas kiedyś umrze i wszystkim powinno na tym zależeć - mówi w rozmowie z WP o projekcie ustawy legalizującej leczniczą marihuanę Piotr "Liroy" Marzec.

Przemysław Dubiński, Wirtualna Polska: Gotowy jest już projekt ustawy legalizującej medyczną marihuanę. Jakie są jego główne założenia?

- Nie chciałbym wychodzić przed szereg i już teraz szerzej o tym mówić. Przyjdzie na to czas za niecałe 2 tygodnie, gdy będziemy składali projekt ustawy w Sejmie. Pracowało nad nim wiele osób, a jego twórcą jest Koalicja Medycznej Marihuany. W jej skład wchodzą eksperci, którzy zajmowali się tym tematem od wielu lat. Ważną rzeczą jest to, że polscy naukowcy będą mogli pracować nad leczniczą marihuaną, zapoznawać się z nią, prowadzić badania. Po raz pierwszy będziemy mieli szansę partycypować w osiągnięciach, które są niezwykle ważne dla ludzi na całym świecie i przyszłych pokoleń. Polacy będą mogli mieć swój wkład w rozwój światowej medycyny. Dzięki temu nasz kraj będzie mógł się rozwijać.

Stworzenie projektu takiej ustawy było dla pana priorytetem. Dlaczego?

- Z dwóch powodów. Po pierwsze zajmuję się tą sprawą już od wielu lat. Wcześniej jedynie zbierałem suche dane na temat wykorzystania leczniczej marihuany. Po drugie zetknąłem się z ludźmi chorymi, którzy korzystali z niej w leczeniu. Mocne przejście z teorii do praktyki w tej kwestii nastąpiło, gdy obserwowałem umieranie mojego przyjaciela, który korzystał z medycznej marihuany. Różnica pomiędzy nim, a ludźmi którym podawano chemię była kolosalna. To były dwa różne światy. Chorzy, którzy faszerują się chemią, na koniec mają utrudniony kontakt z otoczeniem. Umierają w dużych cierpieniach. Osoby leczące się medyczną marihuaną przechodzą ten etap zupełnie inaczej, godnie. Uśmiechają się, do samego końca są komunikatywni, mogą pożegnać się z bliskimi i pozałatwiać wszystkie sprawy, których nie zdążyli jeszcze uporządkować. Gdy pierwszy raz to zobaczyłem, było to dla mnie niesamowite odkrycie. Zrozumiałem, że w tej ustawie chodzi o godność człowieka, a konkretnie o jego prawo do godnej śmierci. Każdy z nas kiedyś umrze i wszystkim powinno na tym zależeć.

W ostatnim czasie głośno było o przypadkach, gdzie obywatele byli surowo karani za posiadanie lub podawanie leczniczej marihuany.

- Widzę, że społeczeństwo wreszcie zaczyna otwierać oczy i dostrzegać, że brak legalnej leczniczej marihuany jest dużym problemem. Wystarczy tu wymienić sprawę dr Marka Bachańskiego, który został zwolniony z Centrum Zdrowia Dziecka za leczenie małych pacjentów z padaczką z wykorzystaniem medycznej marihuany. Głośno było też o przypadku państwa Dariusza i Ewy Dołeckich, którzy trafili do więzienia za posiadanie oleju z konopi, który miał posłużyć do leczenie chorej na raka trzustki matki. Z aresztu zostali zwolnieni dopiero dzień po śmierci matki, po wpłaceniu 50 tys. kaucji. Oni siedzieli w zakładzie karnym z najgroźniejszymi przestępcami. Teraz grozi im 15 lat więzienia. To jest niewyobrażalne, że takie rzeczy dzieją się w cywilizowanym kraju.

Dzięki tak kuriozalnym przypadkom społeczeństwo zmienia swoje podejście do tematu leczniczej marihuany?

- Marihuana była przez wiele lat źle postrzegana. Było to związane m.in. z polityką i dużym lobby koncernów. Przełomem było zalegalizowanie medycznej marihuany w Stanach Zjednoczonych. To pozwoliło na przełamanie stereotypów, uprzedzeń i uznanie badań, które były prowadzone od lat, ale nie były traktowane poważnie. Teraz podobny proces zachodzi w Europie i mam nadzieję w Polsce. Jesteśmy jednym z ostatnich przyczółków, gdzie lecznicza marihuana jest nadal nielegalna.

Czy w związku z tym można powiedzieć, że w przypadku naszego kraju ustawa o legalizacji leczniczej marihuany jest rewolucyjna i przełomowa?

- Nie użyłbym tu słowa rewolucja, a raczej ewolucja. To idzie bardziej w stronę burzenia pewnych stereotypów i wzbudzania świadomości. Wydaje mi się, że społeczeństwo polskie w ostatnich latach odrobiło lekcję i zaczęło czerpać wiedzę na ten temat. Ludzie zaczęli stawiać pytania i szukać na nie odpowiedzi. Dlatego myślę, że jesteśmy świadkami poważnej ewolucji, zwłaszcza ludzi zasiadających w rządzie. Obywatele są gotowi na te zmiany i nalegają na ich wprowadzenie. Teraz wszystko jest już w rękach polityków.

Z tego co słyszałem, w przypadku ustawy legalizującej leczniczą marihuanę, panuje jednak niespotykana zgoda i wszystkie partie są na "tak".

- Zgadza się. Wszystkie partie zadeklarowały już, że poprą ten projekt. Prowadziłem na ten temat rozmowy, od momentu, gdy pojawiłem się w Sejmie. Przebiegały one różnie, ale zakończyły się sukcesem.

Czy wprowadzenie takiej ustawy może być krokiem do legalizacji marihuany w Polsce? Pan prywatnie zawsze podkreślał, że jest na "tak".

- Nie chciałbym łączyć tych dwóch rzeczy i uważam, że nawet nie wypada. Takie stawianie sprawy może zostać wykorzystane do spłycenia tematu leczniczej marihuany. Mam na temat legalizacji swoje prywatne zdanie, ale rozmawiam teraz z panem jak poseł z dziennikarzem. Gdybym był populistą i chciał oszukać ludzi, to powiedziałbym, że oczywiście. Nie jestem jednak populistą i patrzę na tę sprawę realnie. Wiem, że to nie jest jeszcze ten moment. Społeczeństwo musi się z tą sprawą zapoznać, być świadome i wówczas decydować. Teraz walczymy o coś innego i nadrzędnego, czyli o medyczną marihuanę, która może ratować zdrowie i życie ludzi, a w skrajnych przypadkach pomóc im w godnym umieraniu.

Ruch Kukiz'15 pracuje również nad kolejnymi ważnymi ustawami. Dotyczą one bliskiego panu tematu muzyki i sztuki...

- Rzeczywiście pracujemy nad pakietem pomysłów na temat sztuki i kultury. Obecnie prowadzimy konsultacje z zainteresowanymi tym tematem środowiskami. Chcemy stworzyć ustawę, która nie będzie dawała kolejnym rządom możliwości karania artystów za ich poglądy polityczne. Chodzi o autorski, modelowy projekt, którym będziemy mogli pochwalić się na świecie. W zamyśle ma on udrożnić system i pozwolić na odsunięcie od kultury i sztuki ludzi, którzy nie rozumieją po co się ją tworzy. Jest to jednak szerszy temat i obecnie jest jeszcze za wcześnie, by o nim szczegółowo mówić.

Oceń treść:

Average: 9.8 (4 votes)

Komentarze

Werb (niezweryfikowany)

Liroy wygląda jak hipster! :))
Zajawki z NeuroGroove
  • Benzydamina

Set & Setting - ciepła letnia noc, maraton po mieście, cel - zbadanie substancji.

Dawka - 2 grama Benzydaminy z Tantum Rossa + 4 browary

Doświadczenie- Amfa, Trawa, MDMA (czasem przesadne dawki), Tramal, Benzodiazepiny, DXM, Lsd, Grzyby, Lsa. Lat-21.

  • Pierwszy raz
  • Szałwia Wieszcza

Wstęp:

Na szybko opiszę efekty działania przed wczorajszym doświadczeniem z boską szałwią, lepiej będzie się czuło TR, a mnie zadowoli to, że zbiorę opis w jedną całość.
Podróż była raczej krótka, więc nie będzie długo.

Testowałem susz szałwii wieszczej (pięć prób, mogę złączyć w jeden miesiąc), były to nabicia metalowej fajki (średni cybuch), podpalane zapalniczką żarową (wysoka temp.)

Efekty zawsze były te same, trwające kilka minut.

  • Bad trip
  • Grzyby halucynogenne

Poddenerwowanie, niepewność co do chęci na tripa,strach,złe nastawienie psychiczne, złe przeczucia.

Był grudzień 2015, wieczór.. śnieg. Było zimno na zewnątrz. Siedziałam z chłopakiem *Tomkiem i naszym kumplem *Przemkiem w mieszkaniu tego pierwszego i kosztowaliśmy sobie właśnie oparów ganji z bongo, gdy nagle jeden z nich dostał sms-a. Koleś proponował nam ususzone grzybki . Byliśmy już dosyć mocno ujarani,ale postanowiliśmy pojechać po nazwijmy to..temat. Gdy już byliśmy spowrotem odliczylismy sobie po okolo 50 (oni po trochę więcej z racji tego ,ze ja jestem drobna i podatna,a oni..faceci) .

  • LSD-25

Nie wiadomo jak długo jeszcze byśmy tam stali gdyby nie pan Kowalski. Przejeżdżał obok i zainteresował się nami. W końcu nic dziwnego , grupka młodych ludzi stojących obok zamkniętej centrali nasiennej. Hmm, pewnie nieźle był zdziwiony gdy do nas podjechał. Było nas pięcioro. Ja, trzech moich kumpli (dwóch Michałów i Paweł) i Agniecha. Agniecha nie jest dziewczyną żadnego z nas. Jest naszą najlepszą przyjacółką, jaką ktokolwiek mógł sobie tylko wyobrazić. W każdym bądź razie stoimy tam zajarani , a ja z Michem (tym młodszym) wzięliśmy jeszcze po całej kracie "shake your body".