Legalny narkotyk w Sajgonie?

Bui Vien nigdy nie zasypia. Z łatwością można dostać tam też narkotyki, których posiadanie jest w Wietnamie surowo karane. Amatorzy używek znaleźli jednak inne, zupełnie legalne rozwiązanie. Gaz rozweselający.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

f7city.pl
Kamil Kuchta

Komentarz [H]yperreala: 
Tekst stanowi przedruk z podanego źródła.

Odsłony

868

Sajgońska ulica Bui Vien to miejsce, które zapamięta każdy, kto spędzał wakacje w Wietnamie. Kilkupiętrowe kluby i bary, lokalni sprzedawcy, masaże erotyczne, uliczni artyści… Bui Vien nigdy nie zasypia. Z łatwością można dostać tam też narkotyki, których posiadanie jest w Wietnamie surowo karane. Amatorzy używek znaleźli jednak inne, zupełnie legalne rozwiązanie. Gaz rozweselający.

Dawna stolica południowej części kraju dziś nie nosi już swojej oryginalnej nazwy. Dziś na mapach oznacza się ją jako „Ho Chi Minh”, ale mieszkańcy nie odzwyczaili się jeszcze od starego „Sajgon”. To 9-milionowe miasto (chociaż nieo icjalne statystyki mówią o 13mln mieszkańców!) nie przypomina już tego z kadrów filmu „Good Morning Vietnam”.

Dziś górują nad nim ogromne, szklane wieżowce, mieniące się tysiącami neonów. Także tłok na ulicach jest już nieporównywalnie większy. Mówi się, że w Sajgonie jest ponad 10 mln skuterów, a tylko co dziesiąty kierowca ma prawo jazdy. Przechodząc przez ulicę, warto zamknąć oczy, bo Wietnamczycy nie mają w zwyczaju zwalniać widząc pieszego. Także trzeba przywyknąć do tego, że w trakcie przechodzenia o włos minie nas kilkadziesiąt rozpędzonych skuterów. Mimo ulicznego gwaru nie można pominąć tej metropolii w swoich planach. Są tu teatry kukiełkowe na wodzie, muzea, oraz zabytkowy kolonialny budynek poczty.

Jest też oczywiście Bui Vien – imprezowa ulica, która naprawdę nigdy nie zasypia. Tu mimo surowych kar za prostytucje i narkotyki, samotny mężczyzna nie opędzi się od kobiet, a kelner zaproponuje jointa na srebrnej tacy. Nasze zaciekawienie mogą wzbudzić też balony, które rozdaje się w klubach. Wbrew domysłom niektórych nie są to opary marihuany. Goście tych lokali wciągają z nich do płuc gaz rozśmieszający. Używka ta została rozpropagowana w Wietnamie przez amerykańskich żołnierzy, którzy używali podtlenku azotu, żeby odreagować wojenny koszmar.

Wbrew pozorom gaz rozśmieszający wcale nie jest nieszkodliwy. Stosowany zbyt często może uzależniać i powodować niekorzystne zmiany zarówno psychiczne, jak i fizyczne. Szczególnie w połączeniu z innymi używkami może doprowadzać do skrajnych stanów psychicznych. Dlatego rekomenduje się, żeby osoby spożywające gaz rozweselający pamiętały, żeby robić przerwy.

Oceń treść:

Average: 9 (3 votes)
Zajawki z NeuroGroove
  • Grzyby halucynogenne


Będę mówił o grzybach halucynogennych , które to

występują pod nazwą łysiczka lancetowata (psilocybe

semilanceta ) , bo z innymi do czynienia nie miałem

, a wszelkie treści zawarte w tej retrospektywie są

oczywiście bardzo indywidualne i wielce subiektywne

, więc proszę o odpowiedni dystans . Z innymi

substancjami psychoaktywnymi również miałem do

czynienie , ale zostawmy je na inne okazję , gdy to

słodkość lenistwa za bardzo mnie znudzi i będę się

  • Szałwia Wieszcza

Wiek: wtedy 17 Waga: ok 60kg

Doświadczenie (wtedy): Alkohol, Marihuana, Haszysz

Substancja: suszone liście Salvii Divinorum, kilka lufek

Set & Settings: było to kiedy Boska Szałwia była jeszcze legalna i 4 takie roślinki rosły na balkonie u mojego kolegi, nazwijmy go Paweł. Było letnie popołudnie, dobry nastrój, jak zawsze gdy tripuje z Pawłem.

  • Grzyby halucynogenne

Witam.


Rozpędziłem się i tak sobie pomyślałem , że podzielę się z wami również wrażeniami po przyjęciu psylocybinowych grzybków.

  • Marihuana
  • Pierwszy raz

Set: pozytwny, chęć wyluzowania się, dowiedzenia się czegoś o sobie Setting: ludzie, których dobrze znam (z wyjątkiem ostatniej "próby"), moje mieszkanie

Więc...w tej notatce opiszę moją przygodę z mj, która miała miejsce wczoraj i dzisiaj (18,19.04). Jakiś czas temu kupiłem zielsko, dobrej jakośći za 50zł :). Chowałem to w domu, czekając z niecierpliwością, aż zapalę z dziewczyną :). Setting - mój pokój w domu, set - pozytywny, bez problemów w głowie. Nabiłem lufki w czwartek (18.04) elegancko, o dziwo sobie bezproblemowo poradziłem. Dziewczyna w czwartek trochę się spóźniła, ale to bez znaczenia ;). Pogadaliśmy trochę, w tle jakaś playlista na Spotify, już nie pamiętam jaka, bez znaczenia.