Kościerzyna. Ktopoty komendanta Franciszka Ramczykowskiego

Byli nietrzeźwi - a nie pili :)

Anonim

Kategorie

Źródło

Dziennik Bałtycki

Odsłony

3562
Krew pokaże prawdę

Czy zastępca szefa policji w Kościerzynie pozwolił swojemu koledze prowadzić auto po pijanemu, w wyniku czego doszło do wypadku? Wyjaśnia tę sprawę inspektorat Komendy Wojewódzkiej -dowiedział się "Dziennik".

Do zdarzenia doszło 5 listopada w godzinach wieczornych na ul. Curie-Skłodowskiej w Kościerzynie. Samochód osobowy zjechał na lewą stronę jezdni i uderzył w bok autobusu miejskiego. Ranne zostały trzy osoby w tym siedzące z tyłu dzieci. W lokalnych mediach ukazały się krótkie wzmianki na ten temat. Jak ustaliliśmy pasażerem w aucie był młodszy inspektor Franciszek Ramczykowski, zastępca komendanta kościerskiej policji.

- Mówi się, że kierowca i pasażer byli nietrzeźwi. Jeśli tak było, to pan komendant powinien odpowiedzieć za to, że pozwolił koledze prowadzić w takim stanie auto - mówi jeden z policjantów z Kościerzyny

Szef kościerskiej policji. Wiesław Formela, potwierdza, że w wypadku wziął udział jego zastępca.
- Nie wiem, czy pan komendant oraz kierowca byli nietrzeźwi. Po wypadku chcieliśmy zbadać kierowcę alkomatem, ten jednak odmówił. Pobrano mu więc krew, ale na wyniki musimy jeszcze poczekać. Co się teraz dzieje z panem Ramczykowskim Przebywa w szpitalu - mówi Formela.
Ramczykowski, który wbrew twierdzeniu komendanta Formeli, przebywa w domu, zaprzecza, aby feralnego dnia pił alkohol.
- Rzeczywiście, brałem udział w wypadku. Kierował mój kolega. Jechaliśmy w sprawach służbowych. Nie mogę jednak potwierdzić, aby którykolwiek z nas był wtedy pod wpływem alkoholu - powiedział "Dziennikowi" Franciszek Ramczykowski. Sprawą zajął się inspektorat KWP (policja w policji). - Prowadzone są czynności służbowe w celu ustalenia okoliczności wypadku z udziałem policjanta - powiedziała nam Marta Frykowska z biura prasowego KWP w Gdańsku.

Jeśli badanie krwi potwierdzi, że kierowca był pijany, wówczas komendant Ramczykowski może pożegnać się ze stanowiskiem. Waldemar Ulanowski

Komendant Ramczykowski (na zdjęciu z "zaaresztowanym" krzakiem konopi indyjskich) twierdzi, że przyczyną wypadku, w którym brat udział, nie był alkohol.

Dziennik Bandycki

Podesłał: permanentna INWIGILACJA

Oceń treść:

0
Brak głosów

Komentarze

Bajo (niezweryfikowany)
ale po huj spekulować ze typ był najarany
fiut (niezweryfikowany)
ale po huj spekulować ze typ był najarany
.chudy. (niezweryfikowany)
widocznie policjant pokazywał ludzkie cechy i musiał zapialić ;) jak widać na zdjęciu
Pomruk (niezweryfikowany)
zdjecie jest kultowe :-)
wykrencon (niezweryfikowany)
zdjecie jest kultowe :-)
q (niezweryfikowany)
peace dla tych polismenof ktorzy jaraja :) moze skoczymy kiedys razem na bacika panie komendancie !
osa (niezweryfikowany)
Patrzcie jak sie cieszy!!! <br>Tez by sie tak cieszyl gdum sie stal posiadaczem takiego kszaczka:)
booboo (niezweryfikowany)
peace dla tych polismenof ktorzy jaraja :) moze skoczymy kiedys razem na bacika panie komendancie !
inz.mamon (niezweryfikowany)
przecierz skonfiskowane krzaki trzeba zniszczyc to co oni robia a no pala je... co z reszta widac na zalaczonym obrazku
Zajawki z NeuroGroove
  • Gałka muszkatołowa
  • Kofeina
  • Przeżycie mistyczne

Późny piątkowy wieczór, domowe zacisze, niepewność co do oczekiwanych efektów

Na początek trochę o przygotowaniach: 36g mielonej gałki muszkatołowej wyekstrahowano w aparacie Soxhleta przez godzinę przy pomocy 150ml toluenu. Rozpuszczalnik odpędzono a pozostałą oleistą substancję zamrożono w foremce do lodu i spożyto w postaci wosku.

Godzina 17:30
T+0 Połamałem psychodeliczny wosk na kawałki, połknąłem bez gryzienia i popiłem wodą, uważam że jest to nieporównywalnie lepsza droga podania od jedzenia gałkowych trocin.

T+10m Pojawiły się mdłości ale równie szybko ustąpiły.

  • Gałka muszkatołowa
  • Przeżycie mistyczne

Dobre towarzystwo, miejscówka spokojna, nastawienie pozytywne, tylko zmęczenie lekkie, bo spałem ledwie 6 godzin.

A więc tak- siedzę teraz tak spizdgany, jak nigdy. Tylko cudem udaje mi się nie popaść w obłęd. Tylko skupienie na czymś uwagi choć przez chwilę mnie koi. Strach i panika w obliczu tego wszystkiego, co nas tworzy.

 

W obliczu nowego oblicza otoczenia i mnie samego. 

 

 

  • Metylon

# Set & Setting - polana, słoneczna pogoda, bardzo pozytywne nastawienie i humor

# Możliwie dokładne dawkowanie - 2 razy po 500mg metylonu oralnie. Waga: 75kg, wzrost: 174cm

# Wiek i doświadczenie - 18 lat. Metylon pierwszy raz. Poza tym: mefedron, MDPV, marihuana, kofeina

Chciałbym krótko opisać moją pierwszą przygodę z metylonem.

Piękny, słoneczny dzień, siadam na polance i zawijam pierwszą bombkę. Z grama metylonu odmierzam pół i zawijam w husteczkę.

9:20 - pierwsza bombka 500mg oralnie.

  • Przeżycie mistyczne
  • Szałwia Wieszcza

mieszkanie kolegi, ekscytacja, kilka godzin wewnętrznej pracy przygotowującej do wejścia w kontakt z nową substancją....

Opisane wydarzenia miały miejsce około 3 lata temu, po około 8 letnim okresie intensywnej praktyki buddyzmu tybetańskiego, w czasie którego tylko jakieś 2 razy zjadłem grzybki psylocybki i z 3 razy zapaliłem trawkę...

Niespodziewanie okazało się, iż kolega buddysta, który mnie nocuje ma ekstrakt Salvi Divinorum. Wczesniej tego dnia miało miejsce kilka znaczących koincydencji, które jak później zobaczyłem przygotowywały mnie na spotkanie z Boską Salvią.

randomness