Komorowski za medyczną marihuaną, ale jego Kancelaria nie zrobi nic

Bronisław Komorowski przyznał podczas kwietniowego AMA z dziennikarzami Grupy naTemat, że jeśli tylko lekarze zgodzą się na stosowanie marihuany do celów medycznych, powinno to być możliwe. Ale prawo dzisiaj mocno to ogranicza.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

natemat.pl
Kamil Sikora
Komentarz [H]yperreala: 
Symptomatyczne.

Odsłony

223

Bronisław Komorowski przyznał podczas kwietniowego AMA z dziennikarzami Grupy naTemat, że jeśli tylko lekarze zgodzą się na stosowanie marihuany do celów medycznych, powinno to być możliwe. Ale prawo dzisiaj mocno to ogranicza. Czy kancelaria Komorowskiego będzie starała się to zmienić, by leki na bazie marihuany były bardziej dostępne? Urzędnicy odsyłają do Ministerstwa Zdrowia, a to przekonuje, że obecne prawo jest dobre.

Bronisław Komorowski przed drugą turą wyborów szuka głosów niemal wszędzie, chociażby obiecując referendum ws. Jednomandatowych Okręgów Wyborczych. Jeszcze przed 10 maja puścił też oko do lewicowego elektoratu. Podczas AMA z naczelnymi naTemat, MamaDu i ASZdziennika stwierdził, że jeśli lekarze dopuszczają stosowanie leków opartych na narkotykach, na przykład na marihuanie, to on nie ma nic przeciwko.

Niejasne przepisy

– Dzisiaj są ku temu przeciwwskazania – mówił nam po wywiadzie Komorowskiego Maciej Kowalski z Wolnych Konopi. Tłumaczył, że w ustawie o przeciwdziałaniu narkomanii znajduje się marihuana, a jednocześnie dopuszcza się ją jako lek. – Dzisiaj żaden lekarz i ministerstwo nie podejmie się prowadzenia takiego leczenia, bo przepisy są niejasne – przekonuje Kowalski. 

Kancelaria Prezydenta oczywiście popiera swojego szefa, ale na tym się kończy. To trochę tak jak wieloletnie popieranie przez Komorowskiego JOW-ów - może i było, ale zupełnie bezobjawowe.

W odpowiedzi na Pana pytanie uprzejmie informujemy, że stanowisko Kancelarii Prezydenta RP dotyczące wykorzystywania – do celów medycznych – marihuany i jej pochodnych, jest tożsame ze stanowiskiem Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej. (...) kwestia ewentualnych zmian regulacji prawnych dotyczących marihuany wymaga specjalistycznej wiedzy medycznej oraz konsultacji ze środowiskiem medycznym. Z tego względu ewentualne działania w tym zakresie powinien podjąć Minister Zdrowia.

(Kancelaria Prezydenta)

Kropla w morzu

Tymczasem resort zdrowia tłumaczy, że sprzeczności w prawie, o której mówi Kowalski nie ma. Pewne jest jednak, że procedura importu leku opartego na marihuanie jest długa i skomplikowana. Przede wszystkim taki lek musi przejść procedurę akceptacji przez Urząd Rejestracji Produktów Leczniczych.

Jeśli taką ma lekarz, szpital czy apteka musi jeszcze dostać zgodę wojewódzkiego inspektora farmaceutycznego. Oczywiście wniosek trzeba złożyć według zasad ustalonych przez ministra zdrowia. On także określił całą masę zasad dotyczących przechowywania takich leków czy prowadzenia dokumentacji z tym związanej. Jeśli lek nie jest zarejestrowany w Polsce, zgodę na taki import może wydać minister zdrowia. Przez ostatnie trzy lata zrobił to zaledwie 13 razy.

Bez zmian

 
– Nawet jak znajdzie się odważny lekarz, to jest spory opór polityków i komentatorów przed samoleczeniem – wskazuje Maciej Kowalski. – Nie wiem, czy Komorowski jest ignorantem, że nie widzi w prawie sprzeczności – dodaje. Chodzi o obecność konopi jednocześnie na liście narkotyków i liście leków. Przy dowolności interpretowania prawa w Polsce lekarze po prostu boją się leczyć nimi pacjentów.

W ich miejsce wchodzą tacy ludzie jak Jakub Gajewski, któremu grozi 15 lat więzienia za leczenie chorych olejem z konopi. – Jeśli mówił w waszym wywiadzie o znachorze, to warto mu przekazać, że ten znachor też by chciał, żeby leczenie odbywało się u lekarza. On nie chce tego robić. Do mnie też się odzywają ludzie proszący o pomoc w znalezieniu oleju z konopi, ale się boję im załatwiać. Chciałbym po prostu podać numer im do lekarza. Dlatego mogę tylko przyklasnąć i czekać aż marihuana będzie traktowana jak morfina – mówi Kowalski.

Ale Ministerstwo Zdrowia nie widzi potrzeby zmiany prawa i usunięcia tej dwuznaczności. – W opinii Ministerstwa Zdrowia nie zachodzi w tym przypadku sprzeczność w prawie – wyjaśnia. W zmianie tego stanowiska na pewno mógłby pomóc Bronisław Komorowski. Ale podobnie jak z JOW-ami woli "od dawna być zwolennikiem", niż zrobić cokolwiek, by popierane przez niego idee wcielić w życie.

Oceń treść:

Brak głosów
Zajawki z NeuroGroove
  • Kodeina



Nazwa substancji: Fosforan Kodeiny




Poziom doświadczenia użytkownika: THC, benzydamina, tramal, aviomarin, gałka muszkatołowa, grzybensy, efedryna, DXM. Kodeina pierwszy raz




Dawka, metoda zażycia: 300 mg fosforanu kodeiny, doustnie ;)



  • Bad trip
  • Marihuana

set: Nastawienie bardzo pozytywne z dużą chęcią poznania nowych doświadczeń. setting: złe bodźce wprowadzające w nieprzyjemny stan - głównie nieprzyjemna muzyka i konieczność rozmawiana z ludźmi

Makumbę spożyłem pierwszy raz i mimo pozytywnego nastawienia psychicznego dałem się jej zaskoczyć, dobre nastawienie spotęgowało wypicie 3 piw które wypiłem półtora godziny przed spożyciem makumby co mogło mieć wpływ na przebieg tripu, ponieważ mieszanie marihuany z alkoholem kończyło się czasem przykro w moim przypadku, tak więc pijąc smaczne mleko z marihuaną (100ml) które wypiłem o godzinie 19:00 byłem odrobinę wstawiony, czekanie na pierwsze efekty mleka zaczęło mnie z grubsza nudzić - więc postanowiłem umilić sobie czas blantem.

  • Grzyby halucynogenne
  • Przeżycie mistyczne

Set: oczekiwanie przeżycia czegos magicznego, eksploracji numinotycznych wymiarów rzeczywistości, spotkania bóstw archetypowych, narodzin z wody i ducha. Sam teonanacatl postrzegany sakramentalnie, jako święty enteogen, nootrop transformujący wnętrze. Setting: mieszkanie przyjaciela, elementy wystroju przeniesione ode mnie z pokoju, a więc zgodne z moimi myślokształtami - stare lampiony rozświetlone podgrzewaczami, który poza tym ogólna liczba wynosiła 50, posążek buddy, stare pojemniki w kolorze mosiądzu. Ja ubrany w krótkie spodenki i zwykły granatowy t-shirt i obwieszony szamańskimi branzoletkami i naszyjnikiem. W pobliżu kasztan od przyjaciólki i pewien kolorowy motyl z origami – coś funkcjonującego jako łączniki z opiekunami. Muzyka była indiańsko-buddyjska. Był dostęp do łazienki i dwa łóżka. Opiekuni sesji – para ukochanych, najlepsi przyjaciele – diada zapewniająca mi żeńską jak i męską energię opiekuńczości. Ze sobą wzięty egzemplarz "Świętych zwierciadeł" Greya w razie w i notatnik. Jako pożywienie dwa soki owocowe w kartoniku i 2 paczki gum.

Z racji specyficznej formy tripu nie pamiętam go zbyt dobrze. Ten raport będzie konglomeratem szczątkowych wspomnień, opisem peryferyjnych okoliczności i przemyśleń wspartych na zdobytej latami wiedzy opartej na doświadczeniach enteogenicznych i multum bezustannie czytanej fachowej literatury na ten temat, której zbiór załączę na fotografii. 

  • DMT
  • Pierwszy raz

Pozytywne nastawienie. Pierwsza psychodeliczna podróż z oczekiwaniem na bardziej enteogeniczne klimaty. Miejsce tripu: Las. Osoby: Ja + jeden znajomy np. X.

W tym trip raporcie pomijam opis miejsca tripu i przeżyć X. Skupię się tylko na tym, czego sam doświadczyłem w podróży z DMT, choć tak naprawdę nie miałem pewności co było w kapsułkach i w jakiej ilości. Jednak doświadczenia opisane poniżej raczej potwierdzają, że to co się wydarzyło to zasługa DMT. Dzięki temu przeżyłem pierwszą w swoim życiu, a być może nie ostatnią psychodeliczną podróż.