Kalifornia dyskutuje o legalizacji marihuany

Kalifornia zdecyduje w listopadzie w referendum, czy zalegalizować marihuanę. Główny argument zwolenników legalizacji to dodatkowe 2 mld dol. dla kasy stanu

noname

Kategorie

Źródło

Marcin Bosacki (Waszyngton, USA) / Gazeta Wyborcza

Grafika

Odsłony

2803

Kalifornia zdecyduje w listopadzie w referendum, czy zalegalizować marihuanę. Główny argument zwolenników legalizacji to dodatkowe 2 mld dol. dla kasy stanu

W teorii marihuana jest w USA nielegalna. Jednak w 14 stanach (pierwszym była 14 lat temu Kalifornia) dozwolona jest jej sprzedaż i używanie do celów leczniczych, który to wymóg jest tam dość powszechnie nieprzestrzegany.

Na początku swych rządów Barack Obama zakazał częstych wcześniej nalotów agentów federalnych na plantacje i sklepy z marihuaną leczniczą w tych stanach. Jednak pełnej legalizacji marihuany nigdzie dotąd w USA nie ma, choć Kalifornia po raz pierwszy głosowała nad tym - i odrzuciła pomysł - już w 1972 r.

W Newadzie parlament stanowy odrzucił legalizację już cztery razy w ciągu ostatniej dekady, parlament stanu Waszyngton uczynił to zaledwie kilka tygodni temu. Tymczasem w ostatnim tygodniu stan Kalifornia ogłosił, że zwolennicy referendum zebrali 523 tys. podpisów, więc plebiscyt odbędzie się wraz z listopadowymi wyborami do Kongresu.

Zwolennicy legalizacji chcą, by każdy dorosły powyżej 21. roku życia mógł w Kalifornii kupić jednorazowo uncję (28 g) marihuany. Nie można byłoby jej jednak palić w miejscach publicznych oraz nigdzie w obecności dzieci.

Poszczególne miasta i hrabstwa mogłyby też zastrzec sobie, że u nich wolność marihuanowa nie obowiązuje. Takie wyjątki obowiązują już dziś przy sprzedaży alkoholu - na południu i zachodzie USA jest sporo hrabstw, gdzie alkoholu nie wolno sprzedawać w niedziele i święta, a czasem w ogóle.

Tym razem w kampanii na rzecz legalizacji marihuany jej zwolennicy będą używać głównie nie haseł o nieszkodliwości marihuany, lecz argumentów ekonomicznych. Ich zdaniem legalizacja i opodatkowanie marihuany przyniesie budżetowi Kalifornii 1,4-1,5 mld dol. rocznie, a oszczędności w pracy policji oraz więziennictwie - kolejne 200 mln.

Przeciwnicy argumentują jednak, że znacznie większe będą straty, głównie z powodu dni opuszczonych przez pracowników lub z powodu "utraty koncentracji w miejscu pracy". Tak samo, mówią, zwiększy się liczba popełnionych po marihuanie przestępstw czy wypadków drogowych.

Zwolennicy legalizacji mówią, że jeśli Kalifornia zdecyduje się na ten krok, to podobnie jak w kwestii legalizacji marihuany leczniczej czy związków homoseksualnych wywoła to lawinę w całym kraju.

- To kluczowy moment. Kalifornijczycy mogą zakończyć sukcesem walkę o zniesienie bezsensownej prohibicji marihuanowej w USA - mówi agencji AP dyrektor Sojuszu na rzecz Polityki Narkotykowej Stephen Gutwillig. I on, i inni zwolennicy referendum mają na to wielkie nadzieje i powołują się na sondaż sprzed roku, w którym 56 proc. Kalifornijczyków poparło legalizację.

Ale przeciwnicy są też spokojni, bo dwa lata temu mieszkańcy stanu odrzucili w referendum propozycję innego prawa - o zamianie kar więzienia dla narkomanów na leczenie i reedukację. Wówczas niektóre sondaże także mówiły o zwycięstwie zwolenników "tak", mieli oni również ogromną przewagę w kampanii propagandowej.

Teraz też po obu stronach zmobilizowane zostaną miliony dolarów. "To nie będzie walka hipisów z policjantami, tylko bój wielkich grup interesów i ogromnych pieniędzy" - pisze "Los Angeles Times". Po stronie zwolenników chodzi głównie o Richarda Lee, króla marihuany leczniczej, właściciela nie tylko dużego sklepu z marihuaną w Oakland, ale i szkoły, która odpłatnie kształci adeptów uprawy marihuany w domu, naturalnie leczniczej.

Szkoła nazywa się dumnie Uniwersytet Oaksterdam. Lee na samo zbieranie podpisów przed referendum wydał 1,3 mln dol. Wspierają go organizacje popierające legalizację z całych Stanów, wzywając, by każdy, komu bliska jest idea legalizacji, wpłacił przez internet 4,20 dol. W amerykańskim slangu marihuanę nazywa się często "420" - od daty 20 kwietnia, gdy w wielu miejscach w USA i w Kanadzie zwolennicy legalizacji marihuany demonstracyjnie palą skręty w miejscach publicznych.

Z drugiej strony są takie organizacje jak Matki przeciw Jeździe po Pijanemu (które walczą też z jazdą po narkotykach) czy Stowarzyszenie Oficerów na rzecz Pokoju, skupiające głównie policjantów. One też z pewnością zbiorą miliony na kampanię.

Smaczku referendum dodaje to, że odbędzie się ono wraz z ciekawymi wyborami do Kongresu i na gubernatora. Kandydatkami Republikanów do Senatu i na gubernatora chcą być dwie sławne biznesmenki - była szefowa Hewletta-Packarda Carly Fiorina i była szefowa eBaya Meg Whitman. Obie sprzeciwiają się legalizacji marihuany.

Najbardziej zwolenników skrętów rozczarował jednak przeciwnik Whitman w wyborach gubernatorskich Jerry Brown, ikona ruchów kontrkulturowych w Kalifornii z lat 60. i 70. Tym razem Brown stwierdził, że "nie wsiądzie do wozu legalizacji", bo "byłoby to sprzeczne z prawem USA".

Oceń treść:

Average: 9 (1 vote)

Komentarze

Anonim (niezweryfikowany)

<P>pan Brown popłynał z systemem dal sie omamić, tak samo jak matki przeciwniczki jazdy .</P>
Anonim (niezweryfikowany)

<p>To kiedy referendum w Polsce (kraju w którym nawet o legalizacji nie można nawet debatować)?</p>
Zajawki z NeuroGroove
  • LSD-25

Oooooooooo ho ho jak to było dawno temu ale tripik był naprawdę przedni, ale może od początku. Pewnego wiosennego weekendu z grupą znajomych pojechaliśmy sobie do Szklarskiej Poręby, pogoda była wyśmienita a my jak zawsze podczas takich wypadów byliśmy dobrze zaopatrzeni w substancje psychoaktywne ;P. Dosłownie dzień przed wyjazdem do miasta przyjechały śliczne, wypasione, tłuściutkie papiery (Baby na rowerze 2000). Więc skwapliwie zaopatrzyliśmy się w dwa znaczki.

  • 3-MMC
  • Estazolam
  • Pozytywne przeżycie

Set raczej pozytywny, jak zwykle, oczekiwania małe. Ta substancja po prostu nie wypierdala z butów, jest po prostu milutko. Setting mógł wydawać się do bani; Zarwana nocka, rano do pracy, wystawienie się na widok publiczny i możliwe krzywe akcje, ale ja człowiek o pozytywnym nastawieniu wiedziałem, że tego dnia sprostam wszystkiemu. :)

Wakacje, wakacje, przydałoby się gdzieś wyjechać, poobijać i zabawić w głównej mierze.

  • Dekstrometorfan
  • Retrospekcja

Nastawienie psychiczne bardzo dobre, przystanek, wieczór. Nastrój wyrównany, podekscytowanie. Oczekiwania raczej niskie.

Jesień 2010

  • Marihuana
  • Powój hawajski
  • Przeżycie mistyczne

Wieczór/noc, pokój, muzyka (kompilacja psychedeliczna).

Całkiem niedawno, bo kilka dni temu, po śmierci mojej mamy, wybrałem się w nocną wyprawę pod przewodnictwem tej rosliny. Pestki dotarły do mnie z Holandii, w sumie ponad 30. Wcześniej próbowałem na nich podróżować, ale było to stosunkowo krótko po wyprawie na LSD, więc efekt był tamtym razem mocno wypłaszczony. Po zachowaniu odpowiedniego czasu odpoczynku postanowiłem ponownie przywitać się z Duchem tej rośliny.