Jak to naprawdę wygląda z marihuaną w Hiszpanii?

Nie ma w zasadzie wątpliwości, że krajem, który ma najbardziej liberalną politykę wobec marihuany w Unii Europejskiej, jest obecnie Hiszpania.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

Magivanga
Conradino Beb

Odsłony

813

Nie ma w zasadzie wątpliwości, że krajem, który ma najbardziej liberalną politykę wobec marihuany w Unii Europejskiej, jest obecnie Hiszpania, chociaż hiszpański rząd jest aktualnie w rozsypce, a społeczeństwo czekają przedwczesne wybory w czerwcu tego roku, co zdaniem ekspertów sygnalizuje nową erę wcześniej nieznanego pluralizmu partyjnego.

Hiszpańska polityka względem marihuany do pewnego stopnia przypomina politykę holenderską z lat ’80-’90, która została nazwana „polityką przymykania oka”, co oznacza iż rząd godzi się na funkcjonowanie rynku marihuanowego bez wprowadzania ścisłych regulacji prawnych (co oznaczałoby formalną legalizację) pod warunkiem, że istniejące prawo antynarkotykowe nie jest oficjalnie łamane, a użytkownicy, dystrybutorzy i growerzy nie przekraczają umownych granic.

Podstawą hiszpańskiego rynku marihuany jest instytucja konopnego klubu społecznego, która posiłkuje się brakiem penalizacji trzech czynów: uprawy na własny użytek, wspólnej konsumpcji i spożywania marihuany na terenie prywatnym. Innymi słowy, jeśli uprawiasz konopie na własny użytek, dzielisz się plonem z przyjaciółmi bądź rodziną, a marihuana jest spożywana w domu lub w budynku, który pozostaje własnością prywatną, to co robisz nie jest nielegalne.

Te trzy dziury w prawie sprawiły, że liczba konopnych klubów społecznych podskoczyła w 2010 z 40 w całym kraju do 700, z których większość to jednak kluby bardzo małe. Najwięcej, około 123, jest ich obecnie w Barcelonie (stolicy imprezowej kraju), a reszta głównie w Walencji i w Kraju Basków.

Kluby te działają na zasadzie członkowskiej, co oznacza iż do marihuany mają dostęp tylko ludzie opłacający składki wynoszące średnio 20-60 euro rocznie, których liczba w zasadzie jest nieograniczona. Każdy członek musi mieć jednak ukończone 21 lat w Madrycie, a 18 lat w Barcelonie i być rezydentem w Hiszpanii.

Uprawa konopi przez klub odbywa się outdoor lub indoor i jest zwykle prowadzona przez wyspecjalizowanych growerów również będących członkami klubu.

Ilość roślin w rotacji jest ustalana raz na rok w oparciu o deklarowaną wysokość konsumpcji wszystkich członków kubu, co oznacza iż w teorii klub nie posiada żadnego limitu, ale w praktyce musi go trzymać w granicach rozsądku, żeby nie popaść w konflikt z policją, która chętnie korzysta z egzekwowania paragrafu o produkcji marihuany w celu komercyjnym i zamyka kluby, które uprawiają zbyt dużo.

Przykładowo, klub La Flora w Walencji zrzesza obecnie 650 członków (najstarszy ma 83 lata), a Cristina z rady zarządzającej wyznaje, że został on założony na wzór tych z Barcelony.

Część z członków używa marihuany w celach rekreacyjnych, ale część cierpi na poważne choroby i używa jej w celach ściśle medycznych. Użytkownicy medyczni muszą jednak przedstawić kartę choroby, która zostaje prześwietlona przez konsultanta medycznego klubu, co jest procesem powszechnym.

Jak mówi Cristina w wywiadzie dla IBTimes: Jesteśmy organizacją niezainteresowaną pieniędzmi. Wszystkie nasze działania i usługi są finansowane przez składki członkowskie. La Flora oferuje prywatną przestrzeń umożliwiającą ludziom palenie marihuany, a także schowek na na przyznaną marihuanę, który może wykorzystywać każdy członek klubu.

W przypadku chorych mamy doktora, który przychodzi raz w miesiącu na konsultację medyczną, a także by skontrolować tych ubiegających się o członkostwo. Jesteśmy w tym bardzo rygorystyczni. Chorzy zawsze muszą przedstawić swoją dokumentację medyczną.

Prowadzenie klubu konopnego w Hiszpanii wciąż niesie jednak ze sobą pewne ryzyko, jak pokazuje nalot na Medical Green Social Club w Barcelonie w maju zeszłego roku, zlecony przez burmistrza Xaviera Triasa.

W oświadczeniu prasowym polityk bronił swojej decyzji „ograniczeniem liczby klubów w celu obrony dzieci”, ale ponieważ kluby nie mogą ani sprzedawać dzieciom, ani przyjmować nieletnich jako członków, sprawa ta została skwitowana przez aktywistów jako „ściśle polityczna” (nalot został przeprowadzony na 3 tygodnie przed wyborami).

Ale tajemnicą poliszynela, szczególnie w środowisku palaczy, pozostaje to, że w Barcelonie coraz więcej klubów konopnych decyduje się na zwiększanie dochodów pozyskując nowych członków zarówno przez Internet (także na FB) oraz uliczne łapanki, które wyglądają mniej więcej tak: „Lubisz jarać trawę, haszysz?”, „Tak?”, „Chodź ze mną, weź 20 euro i dowód osobisty.” Jest także opcja dla niepełnoletnich: „Nie masz 18 lat? Spoko, przywieziemy ci do hotelu.”

To jest z drugiej strony możliwe i do pewnego stopnia akceptowane, gdyż zarówno konsumpcja, jak i posiadanie małych ilości marihuany w miejscu publicznym zostały w Hiszpanii całkowicie zdepenalizowane, chociaż obydwa wykroczenia niosą ze sobą od zeszłego roku 601 euro grzywny, która została wprowadzona przy jednoczesnej depenalizacji uprawy konopi na własny użytek.

Jeśli więc trafi się taki przypał, palenie należy ukryć w majtkach, gdzie policja zgodnie z prawem nie może zaglądać bez specjalnego nakazu, co rozwiązuje problem, ale jeśli dobrze trafimy, to nie mamy się czego obawiać.

Oceń treść:

Average: 8.8 (4 votes)
Zajawki z NeuroGroove
  • 25C-NBOMe
  • Pozytywne przeżycie

Las na niewielkich wzgórzach, dom, ławka na ogrodzie. Nastawienie pozytywne.

 Swoją przygodę z psychodelikami rozpocząłem od NBOMe 25c. Z racji wielu przypadków hospitalizacji po NBOMach oraz tego że jestem bardzo podatny na wszystkie używki postanowiłem zacząć od bardzo małej dawki stopniowo ją zwiększając. Na pierwszy raz w domu zarzuciłem około 1/6 kartonika 1mg. Poczułem wtedy tylko lekkie wyostrzenie i nasycenie kolorów, niewielką euforię i empatię do członków rodziny i zwierząt.

Chciałbym jednak głównie opisać swoją drugą próbę z 25c. Byłem wtedy u rodziny w małej wiosce położonej w dolinie, gdzie po 2 stronach na niewielkich wzgórzach jest las.

  • Efedryna

Postanowiłem wypróbować na sobie działanie efedryny. Jak do tej

pory ze środkami odurzającymi nie miałem do czynienia, więc

nadszedł czas coś tu zmienić (chociaż efedryna środkiem

odurzającym nie jest na pewno! :)))




  • Dekstrometorfan
  • Kodeina
  • Miks

nastrój-całkiem miło było przed wzięciem. sama w domu-oboje rodziców w pracy. miejsce akcji-chwila przed blokiem, później dom.

Poprzedni raz z kodeiną był szczerze mówiąc słabiutki, mimo tego, że porcja była taka sama jak teraz, to nie mieszałam jej z niczym.

  • Dekstrometorfan
  • Przeżycie mistyczne

Dom, ciekawość, ekscytacja.

Acodin zakupiony bezproblemowo w pobliskiej aptece, udaję się do domu pełen ekscytacji, ponieważ moje doświadczenie z psychodelikami jest bardzo nikłe.

Dotarłem szczęśliwie do domu, rodziców nie ma mogę spokojnie zażyć środek na kaszel. Biorę dawki po 5 tabletek co 5 minut. Siedzę przy komputerze słucham muzyki i czekam na pierwsze efekty...