REKLAMA




I tylko dzieci żal

Narkotyki - walka z hydrą...

Anonim

Kategorie

Źródło

Gazeta Krakowska

Odsłony

1421

Co roku w regionie kilkudziesięciu uczniom gimnazjów i szkół średnich stawiane są zarzuty posiadania i rozprowadzania narkotyków. Nastolatków będących ich klientami liczy się w setki. To jedynie sprawy ujawnione. Skala zjawiska jest wielokrotnie większa. Sami policjanci nie mają złudzeń, że wykrywają znacznie mniej niż połowę przypadków handlu środkami odurzającymi. Określenie "walka z hydrą" staje się regułą.

Nikt nie rodzi się dilerem. Początki są z reguły niewinne, ot zabawa, w której wszystko wydaje się byą pod kontrolą. Marihuana i haszysz stały się popularną używką, łączącą pokolenia. Coraz rzadziej są kojarzone z narkotykami, uzależnieniem, drogą na dno. To moda, jeszcze jeden "towar", który trzeba mieą, by byą w towarzyskim obiegu.

Płacą dzieci

Dostęp do "trawki", możliwośą jej zapewnienia, to coś czym można zaimponowaą rówieśnikom. Granicę, poza którą "zabawa" przestaje nią byą, przekracza się niepostrzeżenie. Z każdą rozprowadzoną działką coraz trudniej się wycofaą.

- Podczas przesłuchań naprzeciw siadają dzieci, bywa że czternasto-piętnastoletnie. Sprowadziła je tu chęą zaimponowania, stania się "dorosłymi", nie zysk, bo one z tego niewiele lub wręcz nic nie mają. Najczęściej rozprowadzają narkotyki za darmową działkę, czasem odsypią sobie na własne potrzeby nieco towaru. Pieniądze bierze ktoś inny, ale on pozostaje w cieniu, często do końca. W ręce policji wpadają ci na dole, nastolatkowie wykorzystywani przez dorosłych. Zwyczajnie żal mi tych dzieci - mówi podkomisarz Marcin Skóra z tarnowskiej Komendy Miejskiej Policji.

Za przestępstwa dorosłych płacą dzieci, a powiedzieą "nie" w pewnym momencie już nie można. Wie coś o tym nastolatek z jednego z tarnowskich osiedli. Zaczynał od koleżeńskich przysług, z czasem klientów jednak przybywało, a zyski rosły. Granica została przekroczona, wycofaą się już nie mógł. Ci, dla których pracował na to nie pozwolili. Na początek były grożby i szturchańce, póżniej zabrali mu buty. Przestał wychodzią z domu, ale i tu go znaleziono. Otrzymał kolejną partię towaru. Na jej sprzedanie miał dzień, w przeciwnym razie czekała go "wycieczka" za miasto, gdzie miał sobie wykopaą grób.

W tej branży skrupułów nie ma. Gra idzie o wielkie pieniądze. Wykorzystywane są nawetÉ niemowlęta. Niecodziennego odkrycia dokonano podczas przeszukania mieszkania dwóch kobiet, matek kilkumiesięcznych dzieci, podejrzewanych o handel amfetaminą na wielką skalę. Policjanci długo nie mogli znależą narkotyków, wreszcie na nie natrafiono. Były poupychane w termosach niemowlaków.

"Czystych" nie ma

W walce z narkotykami policjanci jeszcze do niedawna byli osamotnieni. Większośą szkół ani myślała o współpracy. Każdą sprawę traktowano z niechęcią, jako próbę podważenia wizerunku szkoły, walczącej o ucznia. Wizytówkę "szkoły z narkotykami" przypiąą łatwo, pozbycie się jej trwa lata. Powoli się to zmienia, choą do ideału ciągle daleko.

- Nie da się wskazaą szkół i środowisk mniej i bardziej zagrożonych. Jeżeli ktoś mówi, że w danej szkole nie ma problemu narkotyków, to albo się świadomie oszukuje, albo nie ma pojęcia co się dzieje wokół - mówią policjanci. - To prawda, że handel w samej szkole to rzadkośą, ale nie oznacza to, że uczniowie nie mają dostępu do środków odurzających.

W szkole prawdopodobnie ich nie znajdą, poza jej murami - na przystanku, w parku, dyskotece, prywatce - bez większych problemów.

Stereotypy nadal obowiązują. Dla wielu diler to osoba, którą można rozpoznaą na kilometr, brudna, ubrana w dres, stojąca przed szkołą i nachalnie zaczepiająca niewinne dzieci.

- Nawet jeżeli tak kiedyś było to już odległa historia. To normalni ludzie, mający pieniądze i te pieniądze widaą. Jeżeli się czymś wyróżniają, to zdecydowanie na plus - mówi podkomisarz Skóra.

Statystyki pokazują, że współpraca szkół z policją przynosi efekty.

- Dobrym przykładem jest dąbrowski Zespół Szkół Ponadgimnazjalnych nr 2. Gdy tylko pojawiały się podejrzenia dotyczące kontaktów z narkotykami, natychmiast o tym wiedzieliśmy. To nie był łatwy okres dla szkoły, ale się opłaciło. Czy jej uczniowie nie biorą? Oczywiście nie sposób odpowiedzieą, ale faktem jest że w ostatnim czasie w żadnej z prowadzononych przez nas spraw nie pojawili się nastolatkowie związani z tą szkołą - mówi Bogusław Pyszny z dąbrowskiej Komendy Powiatowej Policji.

A tych spraw w także i w Dąbrowie przybywa. Niektóre pokazują rozmiary zjawiska. Niedawno sądowy epilog znalazło dochodzenie obejmujące 20 podejrzanych. Udowodniono im ponad ‚0 przypadków użyczania i sprzedaży narkotyków. To obrazuje liczebnośą odbiorców.

Rodzice uciekają

Tak jak do niedawna szkoły, reagują nadal rodzice. Dla wielu to "czepianie się" ich dzieci, próby "wrobienia" w sprawę.

- Mało jest takich, którzy dostrzegą swój błąd. Przyznają, że nie zareagowali na podejrzane zachowanie syna czy córki, że poświęcali mu zbyt mało czasu - twierdzi Skóra.

Łatwego zadania rodzice jednak z pewnością nie mają. Narkotyki pojawiają się w okresie, pokoleniowego buntu i podejrzane zachowanie tym właśnie najczęściej jest tłumaczone. Barierą okazuje się też język. Amfetamina, haszysz, marihuana to słowa kojarzące się jednoznacznie, plastelina, gruda, trawa, ziele, towar, ganja, stuff, białko, feta - to już właściwie nic podejrzanego, chociaż znaczy to samo. Zresztą nawet znajomośą tych określeń sukcesu nie gwarantuje. Korespondencja pociechy pozostaje poza kontrolą rodziców. Praktycznie wszystko załatwia się za pomocą sms-ów i Internetu.

Bardzo pomysłowe bywają też skrytki na narkotyki. Popularny są chociażby magnetofony i radia, a konkretnie pojemniki na baterie. Policjanci często kończyliby przeszukania z pustymi rękami, ale mają pomoc nie do przecenienie - psa. Przed nim nic się nie ukryje i to on wielokrtonie dostarcza koronnych dowodów.

Pies, ponoą jeden z najlepiej wyszkolonych w kraju, wykorzystywany jest też w szkołach, ale tu niczego nie znajduje. Dyrekcję i nauczycieli takie wizyty uspokajają, ale dla ludzi zajmujących się narkotykami zawodowo nie są zaskoczeniem. Uczniowie są ostrożni, a ich wiedza o środkach odurzających bywa większa niż prelegentów wygłaszających zwyczajowe pogadanki na temat szkodliwości narkotyków.

Tak zwane lekkie narkotyki stały się używką egalitarną. Gram marihuany można kupią już za 25-30 złotych, a taka ilośą wystarczy na dobrą "zabawę" dla kilku osób. Przechodząc stopniowo do narkotyków "twardszych" krąg odbiorców się zmniejsza, bo i ceny są coraz wyższe. Amfetamina jest dwa razy droższa. Kokaina i heroina to już wydatek ponad 200 złotych za gram i to za najpodlejszy gatunek.

Z reguły narotyki napływają do Tarnowa i okolic z innych regionów. Jak dotąd nie znaleziono tu poważniejszych upraw. Chociaż drobne się zdarzają.

W pobliżu Szczucina policjanci znależli niedawno konopie indyjskie zasadzone w puszkach. Podejrzewają, że w lecie było ich znacznie więcej, a do zamaskowania służyła kukurydza. Maku się już nie spotyka. Jego czasy to już zamierzchła przeszłośą. Dziś słomą nikt się nie interesuje, to po prostu "obciach".

Sam środek odurzający nie jest wielkim wydatkiem. Sporo pieniędzy można natomiast wydaą na różnego rodzaju gadżety. Rozmaite "fifki" (najmodniejsze obecnie wykonane są ze szkła żaroodpornego, a na łączeniach mają szlif), bibułki zapachowo-smakowe, młynki do rozdrabniania, wreszcie fajki wodne. Takie akcesoria powinny wzbudzią podejrzenia rodziców, podobnie jak i woreczki foliowe (wykorzystuje się je do porcjowania narkotyków).

- Narkotyków przybywa. Wykryjemy jedną grupę, na jej miejsce pojawia się następna. Takie sprawy są dla nas priorytetem, ale to walka z hydrą. Bez udziału szkół i rodziców, wreszcie bez dotarcia bezpośrednio do nastolatów, policja jest bez szans - mówi podkomisarz Skóra.

Oceń treść:

0
Brak głosów

Komentarze

kupol (niezweryfikowany)
ble, ble, ble....
KRET (niezweryfikowany)
Za długi. dolujący i pewnie i tak bez sensu
KillaBeeZ (niezweryfikowany)
kurwa to zalegalizujcie blanty to policja bedzie lapac kurwa zabojcow a nie dzieciakow z batami joł !
t-ow =] (niezweryfikowany)
no artkul mnie rozpierdala ze giet fety drozszy dwa razy od gieta palenia ... to moze dla tego redaktorzyny bo ja w cenie roznicy nie widze :P