Hazard, bogowie i LSD

Tworzenie sztuki dane jest wybrańcom takim jak Tarkowski czy Antonioni. Cała reszta może po prostu bawić się ruchomymi obrazami - mówi Peter Mettler, reżyser pokazywanego na przeglądzie filmu "Hazard, bogowie i LSD"

Anonim

Kategorie

Źródło

?

Odsłony

6693

Tworzenie sztuki dane jest wybrańcom takim jak Tarkowski czy Antonioni. Cała reszta może po prostu bawić się ruchomymi obrazami - mówi Peter Mettler, reżyser pokazywanego na przeglądzie filmu "Hazard, bogowie i LSD"

Paweł T. Felis: Dokumentalista traktowany bywa dziś coraz częściej jak rodzaj kapłana niosącego prawdę, której nikt nie chce wypowiedzieć głośno. Wpływanie na rzeczywistość to dla autora dokumentów pokusa czy obowiązek?

Peter Mettler: Niebezpieczna pokusa. Bez reporterów wojennych, bez dokumentalistów, którzy mają odwagę mówić rzeczy niepopularne, nasza wiedza o świecie byłaby uboższa. Nie wiem jednak, czy chodzi o świat, czy o to, jak widzi go reżyser. Jeśli ktoś mówi wprost, co jest dobre i złe, obraz staje się elementem walki politycznej, a film zabija siebie. I zamienia w publicystykę.

Ginie sztuka?

- Tworzenie sztuki dane jest wybrańcom takim jak Tarkowski czy Antonioni. Cała reszta może po prostu bawić się ruchomymi obrazami. Tylko że w tej zabawie reżyser powinien być medium neutralnym.

Czy kamera z natury nie jest narzędziem manipulacji?

- Jest narzędziem niebezpiecznym. Kiedy biorę ją do ręki, czuję, że jest w niej dziwna, niepokojąca siła. Mam do niej szacunek, ale trochę się jej boję.

Trzeba więc czasem wyłączyć kamerę, żeby nie pokazać za dużo?

- Wielu rzeczy kamera oglądać nie powinna - na przykład śmierci, bólu. Kiedy zbliżam się do granicy intymności, przestaję kręcić. W ogóle jako człowiek z kamerą jestem bardzo nieśmiały.

Czy to właśnie ośmiela Pana bohaterów? W filmie "Hazard, bogowie i LSD" są oni zaskakująco szczerzy, a jednocześnie nie popadają w reportażowy banał.

- Jako dokumentalista jestem podróżnikiem. Nie zwiedzam, ale podróżuję. Lubię chodzić z kamerą sam. Dla moich bohaterów jestem wtedy obcym, który zadaje im pytania, jakich normalnie nikt im nie stawia: "Czy wiesz, czym jest cisza?", "Czy kiedykolwiek znalazłeś to, czego szukałeś"? Żeby otrzymać szczerą odpowiedź, ja też się odsłaniam, dużo opowiadam o sobie i filmie. Wciąż jesteśmy dla siebie obcy, ale możemy już sobie zaufać.

Kamera nie zabija szczerości?

- O kamerze szybko się zapomina, bo nasze rozmowy przypominają spowiedź. Czy Eva z mojego filmu, która widzi Boga i z nim rozmawia, mówi prawdę? Nie wiem i nie chcę wiedzieć. Rzeczywiście, w czasie montażu widzisz więcej. I czasem słyszysz nutę fałszu. Chodzi jednak o to, żeby zachować na ekranie niewinność spotkania, które przeżyłem.

A może o to, żeby podtrzymać iluzję? Pana film opowiada o narkotykach, seksualnej stymulacji, religijnej ekstazie. Jeden z bohaterów mówi: "Wszystko, co czujemy - ból i szczęście - jest iluzją".

- Dla tych bohaterów - bez względu na miejsce, narodowość, kolor skóry - ucieczka w iluzję bierze się z pragnień. Poczuć się bezpiecznym, wolnym, nieśmiertelnym, bliskim Boga, zatopić się w ekstazie, zobaczyć świat tak, jak widzi go kilkuletnie dziecko - to marzenie powszechne bez względu na to, czy jesteśmy w Indiach, czy w Ameryce, w kasynie, czy kościele. Każda iluzja, każda wiara wypływa z tęsknoty. Kino również. Dlatego dla mnie najsilniejszym narkotykiem jest kamera. To przecież film o tym, jak sami nadajemy wszystkiemu znaczenie, porządkujemy, określamy. Film o ludziach, którzy go oglądają.

Pana film jednak nie tylko się ogląda - muzyka jest tu równie ważnym narratorem jak obraz.

- Nie jestem opowiadaczem zajmujących historii i stąd moje problemy z producentami. Opowiadam obrazem i muzyką. Nie interesuje mnie dzisiejsza rozrywka w multipleksach, którą łyka się łatwo jak popcorn. Zależy mi na energii między filmem a widzem, dzięki której rodzi się sens. Muzyka pozwala uciec od pustych, intelektualnych dywagacji i przenosi odbiór w intymną sferę emocji, uczuć, wrażeń. Dla mnie najważniejszą.

Za pomoc w przeprowadzeniu wywiadu dziękuję organizatorom Festiwalu Filmowego Era Nowe Horyzonty

Oceń treść:

0
Brak głosów

Komentarze

$SzczęsnyWilku$ (niezweryfikowany)

SpoX stronka <br> <br>
Zajawki z NeuroGroove
  • Szałwia Wieszcza


nie wiem czemu ale odczuwam wielka chec opisania tego, co zrobila ze

mna Lady Salvia poprzedniego wieczoru.


  • Inne
  • Ketony
  • Mieszanki "ziołowe"
  • Tagetes Lucida

Doświadczenie: mieszanki ziołowe, pixy na piperazynach i ketonach, dekstrometorfan, salvia divinorum, azotyn amylu, dimenhydrynat, amanita muscaria, zioła etnobotaniczne, marihuana, bromo-DragonFLY, mefedron, haszysz, 2C-C, 2C-E, LSA, pFPP, metedron, kodeina

Info o mnie: 20 lat, 72 kg, 176 cm

S&S: mój pokój, zgaszone światła, dwie świeczki na stole, najpierw film potem muzyka

  • 25C-NBOMe
  • 2C-E
  • 4-HO-MET
  • Amfetamina
  • Bufedron
  • Kofeina
  • MeoPP
  • Tytoń

pozytywne nastawienie, pewien zimowy dzień, +5°C, ja i tw. D wybieramy się na działkę aby pobawić się fenetyloaminami.

Moje doświadczenie: tetrahydrokanabinol, dekstrometorfan, atropina, amfetamina, etanol, kodeina, dimenhydrynat, benzydamina, kofeina, efedryna, pseudoefedryna, propan, butan, kanabinole, fluoksetyna, mefedron, mirystycyna, ergina, 25C-NBOMe, 2C-E, MeoPP, metocyna, bufedron, miksy powyższych

  • Lactuca virosa

Rodzina Compositae - złożone



Rodzaj Lactuca L.- Sałata






Rodzaj Lactuca L. - Sałata


1 Liście poziomo odstające, kolczasto ząbkowane. Owoc szeroko obrzeżony.

1059. L. virosa - S. jadowita



1* Liście pionowo ustawione, z ząbkowanymi odcinkami. Owoc wąsko obrzeżony.

1060. L. serriola - S. kompasowa