GW: Policja zatrzymała podejrzanych o zabójstwo dilera narkotykowego

Za 500 zł zginął gdyński diler narkotykowy, którego zakatowano na śmierć w chylońskim lesie. W środę zostali aresztowani trzej podejrzani o to zabójstwo.

Anonim

Kategorie

Źródło

Gazeta Wyborcza

Odsłony

1630
Decyzją gdyńskiego sądu do aresztu trafili: Jan F. (l. 41), Michał B. (l. 26) i Adam W. (l. 28). Jak się okazało w trakcie śledztwa, zamordowany Grzegorz J. prawie od dwóch lat handlował narkotykami.

Sprzedawał praktycznie wszystko - od marihuany po amfetaminę. Handlował w Gdyni. Z naszych informacji wynika, że nie rozliczył się za narkotyki warte 500 zł.

W niedzielę późnym wieczorem jeden z trójki obecnie aresztowanych zadzwonił do Grzegorza J. Zaproponował spotkanie na skraju lasu w Gdyni Chyloni (to w pobliżu mieszkania J.).

W lesie koledzy chcieli zmusić dilera do oddania gotówki za sprzedany towar. Kiedy ten odmawiał, zaczęło się katowanie.

Podejrzani tak długo bili i kopali, aż ich ofiara przestała oddychać. Bandyci chcieli jeszcze zakopać ciało, ale ziemia w pobliżu okazała się za twarda. Przeciągnęli je jeszcze ok. 500 metrów, ale tam też nie dali rady wbić szpadla.

W końcu uciekli, porzucając zmarłego tuż koło ścieżki przy zabudowaniach byłej fermy lisiej. Wcześniej ściągnęli ofierze zegarek i zabrali telefon komórkowy.

Po zbrodni bandyci spalili w lesie swoje zakrwawione ubrania.

Następnego dnia ciało Grzegorza J. znalazł spacerowicz.

Oceń treść:

0
Brak głosów

Komentarze

halo (niezweryfikowany)
nop. ale to by raczej nie miało miejsca, gdyby dragi były LEGALNE, a rynek narkotykowy nie był opanowany przez waloną mafię.
refres (niezweryfikowany)
R.I.P.
Kilk (niezweryfikowany)
Ale zabójstwo dilera to dobra rzecz. Smarzy się w piekle gnida. Zabójca powinien dostać order
. (niezweryfikowany)
R.I.P.
Okk (niezweryfikowany)
Dobrze, że zabili dilera. Niech się smaży w piekle.
Zajawki z NeuroGroove
  • LSD-25

Autor: Mr. blonde

Wiek: 19 lat

S&S: ulice miasta, w którym mieszkam, park, okolice

Substancja: 170ug LSD, kolega G 115ug

Doświadczenie: grzyby(P. semilanceata i P. cubensis), DOC, bromo-dragonfly, LSA, szałwia divinorum, marihuana, haszysz, MDMA, MDPV, amfetamina, metamfetamina, efedryna, pseudoefedryna, metkatynon, kodeina, tramadol, benzydamina, dxm, nikotyna, alkohol, kofeina

  • 4-HO-MET
  • Pierwszy raz

Otoczenie: Początek - mieszkanie brata, dobrze znane dające poczucie bezpieczeństwa, nie licząc ciemnych zakamarków. Mieszkanie duże, w starej kamienicy. W trackie: podróż do świata zewnętrznego - nocny spacer. Później powrót na wspomniane mieszkanie i tam już do końca tripu w jednym największym rozległym pokoju. Pokój dający wiele bodźców wzrokowych, dużo kolorów, kształtów, stare meble, obrazy. Trip 4- osobowy z zaufanymi ludźmi. Całkowity brak lęku przed nimi, bardziej lekki lęk o nich, spora wzajemna empatia. Nastawienie: lekki lęk ale chce spróbować, próba oczyszczenia z oczekiwań co do substancji, w głowie teksty z książek o psychodelikach i szamanizmie. Chęć doświadczenia i rozwoju.

Siedzimy w kuchni na mieszkaniu u brata. Przed nami 4 kielony wypełnione wodą i białym proszkiem. Jestem Ja, "A" czyli mój brat, "K" czyli jego dziewczyna i "M" czyli mój dobry kumpel. Jestem w tym dobrym położeniu, że wszystkich znam bardzo dobrze. "M" z "K" znają się dosyć słabo, "M" z moim bartem już lepiej. Chociaż wszyscy się bardzo lubią. Piszę o tym dlatego, że będzie to miało wpływ na późniejsze postrzeganie siebie nawzajem. Godzina około 18:00 - ładujemy.

  • 4-HO-MET
  • Marihuana
  • Pierwszy raz

Nastawiałem się jedynie na jaskrawe kolory i falujące drzewa. Miejscem mojej pierwszej przygody z psychodelikami był las.

 Od jakiegoś czasu czułem ogromną chęć wzięcia czegoś mocniejszego, niż tylko trawa, którą pale na co dzień . Przeczytałem wiele trip raportów min. na tym forum. Bardzo napaliłem się na LSD, niestety nigdzie nie mogłem jego dostać. Kolega o większym doświadczeniu polecił mi 4-HO-MET  Postanowiłem namówić kolegów na wypróbowanie tego.

  • Dekstrometorfan

Jakiś czas temu zdarzyła się okazja wypróbowania Acodinu, bo jechałem

do kumpla na działkę. Na peronie łyknąłem 20 tabletek. Po pewnym

czasie pojawiło się dziwne uczucie w nogach, ale myśle, że był to

raczej efekt placebo. Później doszło ledwo zauważalne swędzenie.

Zacząłem naprawdę coś czuć, gdy zasuwaliśmy ostro pod górę do chatki.

Minęła wtedy ok. 1 godzina od zażycia - czułem lekkie szumienie i

delikatny zawrót głowy.


Dopiero po upływie kolejnych 40 minut efekty zaczęły się nasilać i

randomness