"Gdzie są w Szwecji najlepsze narkotykowe meliny? W państwowych ośrodkach dla uzależnionych"

Tendencyjny, acz wskazujący realny problem artykuł z portalu "Najwyższy Czas!"

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

Najwyższy Czas!
JS
Komentarz [H]yperreala: 
Tekst stanowi przedruk z podanego źródła. Jest on niewąptliwie tendencyjny i nie wiemy, w jakim stopniu odpowiada prawdzie, jednak sam problem placówek niespełniających swego zadania jest wart poświęcenia mu uwagi.

Odsłony

403

Prowadzone przez rząd szwedzki ośrodki dla narkomanów stały się melinami, gdzie łatwo znaleźć substancje odurzające. Tylko w ciągu jednego roku odkryto blisko 300 przypadków używania ich i handlowania nimi w tych placówkach.

Stacja telewizyjna SVT nadała reportaż pokazujący prawdę o LVM – ośrodkach dla narkomanów, które prowadzone są przez państwo. Punktem wyjścia była śmierć kilku osób, które zmarły w tych placówkach z przedawkowania.

Jak się okazuje ośrodki te stały się prawdziwymi narkotykowymi melinami, gdzie regularnie zażywa się substancji odurzających i handluje nimi.

26-letnia Pernilla, która trafiła do ośrodka dwa lata temu opowiada, iż praktycznie pierwszą rzeczą jaką zobaczyła tam, były dwie dziewczyny, które w pokoju aplikowały sobie heroinę. Pernilla zażywa narkotyki z większymi, lub mniejszymi przerwami od 12-ego roku życia.

Kolejna – 27-letnia dziewczyna imieniem Kim mówi, że w placówkach nie da się narkotyków uniknąć. – Tutaj jest jeszcze trudniej nie zażywać – mówi. – Nie może od nich (narkotyków – przyp. red.) uciec.

W Szwecji działa 11 takich ośrodków LVM. W ciągu półtora roku – pomiędzy 2017 rokiem a majem 2018 w czasie przeszukań aż 280 razy w oddzielnych przypadkach odkryto narkotyki.

Co więcej coraz częściej dochodzi w tych placówkach do przestępstw głównie z użyciem przemocy. W 2017 roku było ich 360. To przerażająca statystyka. Oznacza to, że średnio co 10 dni w każdym z ośrodków dochodzi do popełnienia przestępstwa.

Cała ta „zabawa” odbywa się na koszt podatników. Dzień pobytu w takim ośrodku kosztuje niemal pięćset dolarów. Uzależnieni trafiają do placówek na okres około 6 miesięcy. To oznacza wydatek około 90 tysięcy dolarów.

Okazuje się, że wszelkie dotychczasowe metody walki w Szwecji z narkotykami zawodzą. Ich uczycie i liczba uzależnionych wciąż rosną. W 2006 roku odnotowano 200 przypadków śmierci z powodu przedawkowania narkotyków. W 2015 było ich już 661.

W 2017 roku odnotowano aż 94 tysiące przestępstw związanych z narkotykami. Co gorsza w nałóg wciągane są już dzieci. Coraz liczniej zatrzymywane są już 12-letnie dzieci handlujące narkotykami. Służby państwa są niemal bezradne, bo nie można ich nawet ukarać. Dlatego wykorzystywane są przez gangi.

Oceń treść:

Average: 7 (3 votes)
Zajawki z NeuroGroove
  • Bad trip
  • Dekstrometorfan

13.11.2008

[chyba już kultowy raport, przynajmniej w dziale DXM, a założę się, że wiele osób i tak jeszcze go nie miało okazji przeczytać, więc poznajcie jeden z niewielu polskich opisów plateau sigma]

To co wam opiszę wydarzyło się naprawdę i nic nie będę ściemniał. Miałem już więcej nie zaglądać, ale to trzeba wam napisać. Tylko proszę by zostało to tu na forum.

  • Dimenhydrynat
  • Retrospekcja

Chęć na nowe doświadczenia, niewielka wiedza o zażywanej substancji. Brak konkretnych wymagań co do niej.

Działo się to w jesieni zeszłego roku. Nie wczytywałem się w raporty ani nie nakręcałem się. Po prostu pewnego dnia pomyślałem "A jak bym ja sobie aviomarinu łyknął?". Sprawdziłem tylko czym jest ta substancja. Psychodelik; deliriant dlaczego nie. Akurat, że był piątek to mam plan na resztę dnia. Dwie apteki-dwie paczki. Cena dosyć wysoka 28zł.

  • Dekstrometorfan
  • Przeżycie mistyczne

Własny dom z pozytywnym nastrojem

Zjedzenie acodinka było po eraz kolejny decyzją spontaniczą którą zdeterminowała nuda, zadaje sobie pytanie czy już jestem uzależnionym ćpunem czy tylko osobą która lubi spędzać kreatywnie czas, jednak po zjedzeniu całej paczki trudne pytania odeszły w niepamięć, zjadłem całe świństwo o godzinie 21:00 podczas tripa towarzyszy mi astralnie znajoma którą nazwę E.

Sumienie jednak po zjedzeniu nadal przez chwilę nie dawało mi spokoju "znów ćpunie jeden zamiast narysować coś ładnego na portfolio to bawisz się w jednodniowego turystę, ty chory pojebie..."

  • LSD-25

ja pierwszy raz zapodałem połówkę (rzecz nazywała się OM i miała taki dziwny

wzorek) i pojechałem do Katowic.Cóż,było dziwnie,raczej lajtowo, udało mi

się dostrzec głębię trzeciego wymiaru(mam to do dziś - ten efekt nie mija)-

mój kumpel nazwał to 4D i to jest chyba najlepsze określenie.Do dziś też

pamiętam melancholijną podróż pociągiem przez brudny Śląsk z muzyką DCD na

słuchawkach,widok starych ,zczerniałych kamienic,brudnego słońca, zmęczonych

życiem współpasażerów ...eeh...